Przez kawiarniane okno – 45

Przez kawiarniane okno widać było chodnik, ulicę, kawałek placu i ludzi idących chodnikiem lub przechodzących przez ulicę i plac. Było późne popołudnie, przechodniów było wielu – cały tłum. Szli duzi i mali, starzy i młodzi, a wśród nich rodzina wyróżniająca się w tłumie.

Niektórzy szli spokojnie, uważnie spoglądając na ludzi, przechodzących obok. Delektowali się popołudniowymi, letnimi promieniami słońca i muzyką dobiegającą od strony placu, na którym grała orkiestra.

Szli jedni obok drugich, nie rozmawiając ze sobą, zajęci tym, co działo się wokół.

Rodzina wyróżniała się z tłumu. Nie rozmawiając, byli cały czas zajęci sobą. Słuchali muzyki, a mimo to spoglądali na siebie. Uśmiechali się. Cieszyli się byciem razem.

Autor: Danuta Majorkiewicz