Przez kawiarniane okno widać było chodnik, ulicę, kawałek placu i ludzi idących chodnikiem lub przechodzących przez ulicę i plac. Było późne popołudnie, przechodniów było wielu – cały tłum. Szli duzi i mali, starzy i młodzi, a wśród nich szedł aktor. Przygotowywał się do swojej roli i nie zwracał uwagi na wędrujący tłum. Nogi same zaprowadziły go do teatru…
Autor: Ewa Damentka