Przez kawiarniane okno – 50

Przez kawiarniane okno widać było chodnik, ulicę, kawałek placu i ludzi, idących chodnikiem lub przechodzących przez ulicę i plac. Było późne popołudnie, przechodniów było wielu – cały tłum. Szli duzi i mali, starzy i młodzi, a wśród nich psy. Dużo psów. Rasowe i kundle. Wesołe i smutne. Grzeczne i rozrabiaki. Niektóre psy były wzięte ze schroniska. Troszkę przestraszone, ale wpatrzone w swoich właścicieli. Te rasowe nie patrzyły na swoich właścicieli, ale właściciele patrzyli z dumą na swoje piękne, drogie, rasowe psy. Najmniejsze psy były niesione na rękach, miały obróżki wysadzane kryształkami. Wszyscy szli do stajenki, w której stały owce, woły, osły, a w środku leżał mały Jezusek.

Autor: Kasiula