Mała ławeczka stała w parku od bardzo dawna. Płacząca wierzba, pod którą ją postawiono, zdążyła urosnąć i teraz jej gałęzie chroniły ławeczkę przed ciekawskimi spojrzeniami spacerowiczów.
Bardzo często siadali na niej zakochani mali uciekinierzy z pobliskiej szkoły – w ramach wiosennych wagarów. Wierzba pokryta wówczas była świeżą zieloną mgiełką – pachniała ziemia, a obok przechadzał się, wydając co jakiś czas donośny odgłos, łazienkowy paw.
Ciekawe, czy wy też znacie podobną wierzbę lub tę, która rośnie w warszawskich Łazienkach?
Jak nie znacie – koniecznie poszukajcie – nawet jak nie jesteście zakochani, a wasz czas wagarów minął bezpowrotnie…
Autor: Ewa Majewska