Mała ławeczka – 13

Mała ławeczka stała w parku od bardzo dawna. Płacząca wierzba, pod którą ją postawiono, zdążyła urosnąć i teraz jej gałęzie chroniły ławeczkę przed ciekawskimi spojrzeniami spacerowiczów.

Bardzo często siadała na niej pewna fajna babka, która kiedyś myślała, że wcale nie jest fajna, ale to było dawno, dawno temu.

Musiało wiele wody upłynąć, żeby dotarło do niej, że nosi w sobie cudowną Bożą Iskrę, która płonie i rozświetla ją od wewnątrz. Ta cudowna iskra była w niej zawsze, grzała ją w zimne wieczory, rozśmieszała, gdy było jej smutno.

Babka nie chciała jej widzieć, bała się jej, nie wierzyła w jej istnienie i dlatego było jej smutno, czuła się źle i przeżywała rozpacz. Teraz babka jest cudowna kobietą, wie, że niejedną burzę życiową ma za sobą, ale również przestała się bać burz, które jeszcze są przed nią. Jest silna, zaradna, przebojowa i wesoła. Tyle huraganów życiowych już za nią, tyle wichur, wojen, zawirowań, a ona dalej trwa, dalej idzie do przodu. Czasem widzę ją na ławeczce pod wierzbą. Wydaje mi się, że to nie iskra lecz cały snop iskier rozświetla jej serce. Ciepło koło niej, chciałabym usiąść obok.

Autor: Hania