Morskie fale leniwie obmywały piaszczystą, białą plażę rajskiej wyspy, leżącej na środku wielkiego oceanu. Na tej właśnie plaży leżała mała Hania w ciepłym grajdołku z delikatnego morskiego piasku, Mała Hania miała magiczną tutkę, coś na kształt tuby, dzięki której można było mówić, żeby lepiej było słychać głos. Mała Hania wzięła tę tubę tylko po to, żeby duża Hanka usłyszała wreszcie, co mała ma do powiedzenia. Hania zaczęła mówić przez tubę: „Duża Hanko, obudź się. To ja mała Hanusia mówię do Ciebie. Chciałam Ci tylko powiedzieć, że jest mi bardzo dobrze. Morskie, chłodne fale obmyły moje spocone od biegania ciałko, jestem czyściutka, wytarta, jest mi cieplutko. Świeci słoneczko, szumi morze. Zaraz będzie zachód słońca. Mam swoje małe łóżeczko z różowym kocykiem. Daj mi rękę, jak zajdzie słońce i połóż mnie w tym łóżeczku, przykryj kocykiem. Tam będę bezpieczna. Stoją obok Super Anioły i NIC mi nie grozi. Strzegą mnie, abym mogła spokojnie spać w nocy. Nie martw się więc o mnie, bo mam dobrą opiekę. Tu, w grajdołku na plaży, też jest fajnie, jak świeci słońce. Uśmiechnij się Hanko!”.
Autor: Hania