Morskie fale leniwie obmywały piaszczystą, białą plażę rajskiej wyspy, leżącej na środku wielkiego oceanu. Na tej właśnie plaży leżę ja, Felek, i rozmyślam, jak w tej scenerii, jednak dość monotonnej, bez atrybutów pomocniczych, uwieść mężczyznę mojego życia. Bez wina, świec, dobrego jedzenia i światła księżyca.
I wymyśliłam, ale to już jest moją słodką tajemnicą, co.
W każdym razie udało się i mam nadzieję wrócić tu za rok, żeby to powtórzyć i trochę urozmaicić. Żeby jeszcze raz wrócić i powtórzyć, i inaczej urozmaicić. Żeby była stałość i zmienność. Żeby była jasność i bezpieczeństwo.
Autor: Felek