Delikatna mgiełka unosiła się nad łąkami. Pierwsze promienie wschodzącego słońca łagodnie oświetlały rzekę, mgiełkę, łąki i drobniutką sylwetkę skowronka, którego poranny śpiew pieścił uszy i cieszył serca słuchaczy.
Na prastarym brzegu Wisły rozsiadło się duże miasto. Zapuściło korzenie. Rozrosło się, a jego mieszkańcy zaczęli zapominać o poezji, naturze i wyciszeniu. Byli zajęci swoimi sprawami i intensywnym tempem życia.
Na szczęście przyszła moda na poranny jogging i coraz więcej ludzi pojawia się na nadwiślańskim bulwarze, by pobiegać. Niektórzy z nich przypatrują się drugiej stronie Wisły, z połaciami łąk, których miasto nie zdążyło jeszcze wchłonąć. Biegacze widzą delikatną mgiełkę, pierwsze promienie słońca… Dochodzi ich uszu śpiew skowronka i na nowo otwierają swoje serca na piękno i poezję.
Bogatsi o to doświadczenie wracają do swoich domów, swojej pracy, swojego życia. Część z nich przestaje tak gnać i coraz częściej przychodzą tu, nad Wisłę, by w ciszy i spokoju posłuchać śpiewu skowronka.
Autor: Ewa Damentka