Kwiat paproci rozkwitał. Pięknie pachniał i świecił jak gwiazda, rozjaśniając każdy zakamarek wielkiego lasu. Przyciągał uwagę. Trudno go było nie zauważyć. Udało się to tylko pewnemu smutnemu spacerowiczowi, który, zajęty swoimi sprawami, potknął się o paproć i poszedł w swoją stronę.
Kwiat pohuśtał się trochę po potrąceniu przez przechodnia, a po chwili znów świecił jak gwiazda i przyciągał uwagę przytomnych spacerowiczów, wędrujących po lesie w tę czerwcową, sobótkową noc.
Autor: Ewa Damentka