Księżyc wyszedł zza chmur i oświetlił stary zamek zbudowany na wysokim wzgórzu. W jego świetle można było wyraźnie obejrzeć całą budowlę oraz postać, która o północy pojawiła się na zamkowych murach.
Staruszek ze starą latarnią, ze świeczką w pordzewiałym lampionie. Powtarzał sobie – „Dzisiaj na pewno przyjdzie. Przecież obiecała. Mówiła »bądź o północy« i mówiła »będę pamiętać«, mówiła »gdybym nie mogła, to następnej nocy…«”.
Staruszek był siwy i niedołężny. Ledwo się poruszał, ale wytrwale wędrował po murach, a światło jego lampionu migotało jak robaczek świętojański.
Dwaj turyści stali w pewnym oddaleniu od zamku i jeden z nich powiedział – „Przekonałeś mnie. To prawda, co obiecywałeś, że zobaczę ducha, o którym twój dziadek pisał w pamiętniku, że się tu pojawia”.
Autor: Borówka