Roztańczona brzózka – 24

Roztańczona brzózka rosła na leśnej polanie. Jej gałązki oraz listki szeleściły i migotały, wdzięcznie poruszając się pod wpływem lekkiego wiatru.

Pewnego razu przez las szedł grzybiarz. Usłyszał donośne chrapanie dochodzące spod brzózki. Poszedł w jej kierunku. Pod brzózką, w rosnącym pod nią wrzosie, spał mężczyzna. Grzybiarz obudził go. Mężczyzna wstał i spytał o drogę do pobliskiej wsi. Wczoraj po spotkaniu z kolegami, suto zakrapianym, pomylił drogę do domu i zasnął pod brzózką. Nie wiedział, jak się pod nią znalazł.

Autor: Danuta Majorkiewicz

Nitki babiego lata – 43

Nitki babiego lata snuły się w ciepłym, sierpniowym powietrzu. Zapach nagrzanej ziemi mieszał się z wonią kwiatów i wilgocią, napływającą znad pobliskiej rzeczki…

Mały żółwik podszedł do strumyka się w nim zanurzył. Jego właściciel patrzył na to z zazdrością. Sam zrobiłby to samo, ale strumyk był malutki, a on duży, dużo większy od żółwika.

Jego córeczka nie przejmowała się takimi drobiazgami. Podreptała do strumyka i zaczęła się w nim taplać, rozpryskując wodę dookoła.

Żonie trudno było się zrelaksować, bo cały czas obserwowała córeczkę, gotowa biec na ratunek, gdyby była taka potrzeba. Ojciec nie relaksował się, bo był zły ze względu na wszechogarniający upał.

Dziewczynka i żółwik zajmowali się tym, co lubili i było im bardzo dobrze.

Staruszka – babcia, która przyglądała się tej rodzinnej scenie, z czułością patrzyła na swojego syna – ojca dziewczynki – i przypomniała sobie sceny z jego dzieciństwa. Bardzo lubił ten strumyk i często chronił się w nim w czasie upału. Teraz chyba zapomniał, a może uznał, że dorosłemu już nie wypada taplać się w strumyku.

Popatrzyła na wnuczkę i pomyślała: „Mam nadzieję, że nie wydoroślejesz zbyt szybko. Zostaw w sobie choć trochę tej dziecięcej radości i beztroski”.

Znowu z czułością spojrzała na syna i głośno krzyknęła: „Chodź do domu. Twoje piwo już się schłodziło”.

Autor: Zyta

Roztańczona brzózka – 23

Roztańczona brzózka rosła na leśnej polanie. Jej gałązki oraz listki szeleściły i migotały, wdzięcznie poruszając się pod wpływem lekkiego wiatru.

Pewnego razu przejeżdżała nieopodal grupa jeźdźców. Miejsce było urocze i blisko był strumień, więc się zatrzymali na chwilę.

Konie zostały napojone, a jeźdźcy sięgnęli do swoich sakw po kanapki. Odpoczynek dobrze wpłynął na konie i na ludzi.

Po odpoczynku grupa podjęła decyzję o wydłużeniu trasy swojej wycieczki o kolejne piękne miejsca.

Autor: Adam

Roztańczona brzózka – 22

Roztańczona brzózka rosła na leśnej polanie. Jej gałązki oraz listki szeleściły i migotały, wdzięcznie poruszając się pod wpływem lekkiego wiatru.

Pewnego razu przysiadła pod nią młoda para. On – ukrywający się terrorysta, ona – hrabianka z pobliskiego dworu. On namawia ją, żeby zabrała kosztowności i uciekła z nim na południe. Ona opiera się temu pomysłowi.

Po pewnym czasie rozsądek idzie na bok, panienka ulega czarowi przystojnego terrorysty i obiecuje za tydzień być gotową do podróży.

Autor: Felek

Nitki babiego lata – 42

Nitki babiego lata snuły się w ciepłym, sierpniowym powietrzu. Zapach nagrzanej ziemi mieszał się z wonią kwiatów i wilgocią, napływającą znad pobliskiej rzeczki…

Dziewczyna i Chłopak leżeli na trawie nieopodal. Obserwowali przesuwające się po niebie obłoki i wymyślali na nie nazwy. Ciepła ziemia oddawała temperaturę uczuć między nimi. Poznali się niedawno, ale jasne było, że są dla siebie stworzeni. Będąc blisko siebie, nabierali sił i energii. Świat stawał się lepszy, ludzie dobrzy.

Oboje wiedzieli, że im na sobie bardzo zależy, to jednak nie gasiło żaru ich uczuć.

Wszystko było jasne, a oni ciągle byli ciekawi i spragnieni siebie. Tak jak rzeczka, płynęli razem z jej nurtem, przyglądając się, jaki piękny jest świat.

Dwoje zwyczajnych ludzi tworzących harmonię. Mieli wielu przyjaciół, gdyż każdy lubił ogrzewać się w blasku ich energii.

Mało kto wiedział o tym, co przeszli, zanim się poznali. Oni też zdawali się już o tym dawno zapomnieć.

Autor: Wędrowny Grajek

Roztańczona brzózka – 21

Roztańczona brzózka rosła na leśnej polanie. Jej gałązki oraz listki szeleściły i migotały, wdzięcznie poruszając się pod wpływem lekkiego wiatru.

Pewnego razu zawędrował tam pewien mężczyzna, z głową pełną trosk. Doznał w życiu wiele krzywd i cierpienia. Nie wypadało ich okazywać, bo jako mężczyzna musiał trzymać fason, więc cierpienie i krzywdy zostały w nim i teraz go zatruwały.

Zapatrzył się na brzózkę, usiadł przy niej, potem się położył i zasnął.

Brzózka szumiała nad nim swoimi listkami, a trawy i ziemia też robiły swoje. Wspólnie wyciągnęły z niego krzywdę, cierpienie i zatroskane myśli, a w zamian dały spokój i witalność.

Mężczyzna obudził się wypoczęty. Miał wrażenie, że coś się zmieniło, ale nie umiał tego nazwać. Rozejrzał się po polanie, pomyślał chwilę, a następnie wrócił do domu.

dla Adama napisała Ewa Damentka

Nitki babiego lata – 41

Nitki babiego lata snuły się w ciepłym, sierpniowym powietrzu. Zapach nagrzanej ziemi mieszał się z wonią kwiatów i wilgocią, napływającą znad pobliskiej rzeczki…

Wiele osób pomyślałoby, że jest to raj na ziemi. Takim zapachem ciepłej ziemi można się delektować. Przyroda uświadamia nam, że odbieramy ją wszystkimi zmysłami. Zatem jest to przestrzeń, gdzie możemy wykorzystać cały swój potencjał.

Autor: Adam

Na dnie szuflady – 55

Na dnie szuflady leżała paczuszka listów, przewiązanych różową wyblakłą wstążeczką. Towarzyszyły jej: biały kamyczek, bukiecik zasuszonych fiołków i stara pożółkła fotografia…

Zaglądanie do tej szuflady zwykle wywoływało refleksje. Zdjęcie przedstawiało dwoje młodych ludzi na wycieczce rowerowej, obok rzeki.

Zawiązane wyblakłą wstążeczką listy były listami mężczyzny ze zdjęcia do kobiety ze zdjęcia.

Dzisiaj ta para ma już własne dzieci i wnuki. Specyficzne jest, że ojciec i dziadek nie zagląda do tej szuflady, tylko bawi się z wnukami i rozmawia z synami. Kobieta natomiast regularnie przegląda pamiątki z szuflady.

Autor: Adam

Roztańczona brzózka – 19

Roztańczona brzózka rosła na leśnej polanie. Jej gałązki oraz listki szeleściły i migotały, wdzięcznie poruszając się pod wpływem lekkiego wiatru.

Pewnego razu nadleciał wiatr migdałowy. Czekoladowe powiewy spowodowały zdumienie pierzastych mieszkańców gaju. Przestały ćwierkać, a nawet przez chwilę szeleścić wśród listowia. Z kawiarni dochodził teraz szmer, brzęk szklaneczek z oranżadą.

Najbardziej rozkapryszone dzieci biegły już w stronę brzozy. Chcemy soku brzozowego! Drżyj!

Autor: Motyl