Kiedyś dawno dawno temu – 48

Kiedyś, dawno, dawno temu, pewnej zimowej nocy urodził się mały chłopczyk. Mama przytuliła go z miłością, a Tata patrzył na niego kochającym wzrokiem i z nadzieją w sercu rozmyślał o wspólnym życiu z żoną i pierworodnym synem. Marzył też o tym, że rodzina powiększy się i na świat przyjdą kolejne dzieci.

Los pokrzyżował te plany. Rodzina się rozdzieliła, a opieka nad synem przypadła mamie. Tata długo walczył o prawo do odwiedzin synka i do uczestniczenia w jego dorastaniu. Była żona i teściowa miały jednak inne plany.

Ojcu dziecka ciągle towarzyszy nadzieja, że to się zmieni, i że kiedyś swobodnie będzie kontaktował się z własnym synem. Może, kiedyś….

Autor: Ewa Damentka

Delikatna mgiełka – 50

Delikatna mgiełka unosiła się nad łąkami. Pierwsze promienie wschodzącego słońca łagodnie oświetlały rzekę, mgiełkę, łąki i drobniutką sylwetkę skowronka, którego poranny śpiew pieścił uszy i cieszył serca słuchaczy.

Na prastarym brzegu Wisły siedziała kobieta, która przyszła posłuchać śpiewu skowronka. Kiedyś uczyła się śpiewać i grać na różnych instrumentach. Nawet skończyła szkołę muzyczną. Jednak śpiew skowronka zawsze ją wzruszał i sądziła, że sama swoim śpiewem nigdy nie dorówna temu drobnemu wirtuozowi.

Zasłuchana, zapomniała o codziennych sprawach i całą sobą przeżywała ptasie trele. Każda komóreczka jej ciała wibrowała w rytmie śpiewu skowronka. Kobieta po raz pierwszy w życiu zapytała samą siebie, co może zrobić, by śpiew skowronka towarzyszył jej zawsze i wszędzie, bo jest bardzo piękny, a ona sama czuje się lepszą osobą, jakby było w niej więcej dobra i miłości, gdy słyszy śpiew skowronka. Gdy zadała sobie to pytanie, uświadomiła sobie, że pragnie, by ta chwila trwała wiecznie, a jednocześnie czuje żal, że jest to niemożliwe. Wtedy poruszyło się jej serce – przyjrzało się uważnie jej myślom i intencjom – i niespodziewanie zaczęło śpiewać. Skowronek to usłyszał i sam zaczął śpiewać jeszcze piękniej niż zwykle.

Kobieta poczuła, jak pieśń jej serca przeplata się z pieśnią skowronka. Jak tworzą razem symfonię, piękną i harmonijną. I tak to trwa do dziś. Jej serce ciągle śpiewa swoją pieśń, a kobieta często przychodzi, by usiąść na prastarym brzegu Wisły i posłuchać melodii, jaką jej serce śpiewa wspólnie ze skowronkiem, który daje z siebie wszystko, by dorównać pięknu pieśni kobiecego serca.

Autor: Ewa Damentka

Kwiat paproci rozkwitał – 39

Kwiat paproci rozkwitał. Pięknie pachniał i świecił jak gwiazda, rozjaśniając każdy zakamarek wielkiego lasu. Przyciągał do siebie swoim światłem ludzi, zwierzęta, ptaki.

Rósł w miejscu zwanym przez okolicznych mieszkańców „kręgiem dobrej energii”. Z pokolenia na pokolenie przekazywana była o nim legenda, że krąg emanuje nadprzyrodzoną, uzdrawiającą energią.

Wieść o nim rozchodziła się coraz dalej i dalej. Przyjeżdżali w owo miejsce ludzie z różnymi przypadłościami. Borykający się ze swoimi dolegliwościami czasami wiele miesięcy, a nawet lat.

Przyjeżdżali po wielokroć z wiarą, że odzyskają zdrowie. A gdy je odzyskali, przekazywali wieść innym, że krąg uzdrawia.

Autor: Danuta Majorkiewicz

Delikatna mgiełka – 49

Delikatna mgiełka unosiła się nad łąkami. Pierwsze promienie wschodzącego słońca łagodnie oświetlały rzekę, mgiełkę, łąki i drobniutką sylwetkę skowronka, którego poranny śpiew pieścił uszy i cieszył serca słuchaczy.

Na prastarym brzegu Wisły stała drewniana łódź. Siedziało przy niej parę osób. Podziwiali popisy małego śpiewaka… Takich chwil było niewiele. Kiedy dzień zaczynał tętnić swoim niewzruszonym życiem, ptak uciekał w nieznane.

Był tam ktoś, kto zastanawiał się, dokąd odlatuje. Czekał co dzień na skowronka i napawał się jego muzyką. Te chwile pomagały mu zapomnieć o trudach dnia. Czasami myślał też, że nie ważne skąd ptak pochodzi. Chwile są zbyt cenne, żeby ryzykować podróż. Jednak któregoś dnia wziął łódź i popłynął za odlatującym skowronkiem. Dotarli do pięknej krainy, gdzie śpiew towarzyszył im cały czas, a serca biły mocniej.

Autor: Wędrowny Grajek

Kwiat paproci rozkwitał – 38

Kwiat paproci rozkwitał. Pięknie pachniał i świecił jak gwiazda, rozjaśniając każdy zakamarek wielkiego lasu. Przyciągał czarne cienie, które otoczyły go i chciały stłamsić, zduszając jego światło. Na szczęście ich wysiłki były daremne. Światło kwiatu paproci pomału przebijało się przez czarne cienie, a przy okazji rozjaśniało ich czerń i przemieniało ją w światło. Wkrótce na polance było bardzo jasno, bo wszystkie dawne czarne cienie zamieniły się w świetliste obłoczki.

Autor: Ewa Damentka

Delikatna mgiełka – 48

Delikatna mgiełka unosiła się nad łąkami. Pierwsze promienie wschodzącego słońca łagodnie oświetlały rzekę, mgiełkę, łąki i drobniutką sylwetkę skowronka, którego poranny śpiew pieścił uszy i cieszył serca słuchaczy.

Na prastarym brzegu Wisły dało się zauważyć mały rzeczny stateczek-restaurację. Był początek sezonu, więc klientów było jeszcze mało.

Przy kawie zasiadło starsze małżeństwo. Byli to ludzie ciekawi życia, lubiący zwiedzać nowe miejsca. Kawę na statku zaproponował wcześniej mąż, uznając, że w takim miejscu będzie ona smakowała niecodziennie. Żona zaakceptowała pomysł, zapowiadając późniejsze gotowanie dużego obiadu pod gołym niebem. Małżeństwo bardzo lubiło wspólne spotkania z różnymi ludźmi i nic nie przeszkadzało im, że odbywały się one nie tylko na ich prywatnej działce, ale też w innych, zaskakujących, miejscach.

Autor: Adam

Kwiat paproci rozkwitał – 37

Kwiat paproci rozkwitał. Pięknie pachniał i świecił jak gwiazda, rozjaśniając każdy zakamarek wielkiego lasu. Przyciągał uwagę. Trudno go było nie zauważyć. Udało się to tylko pewnemu smutnemu spacerowiczowi, który, zajęty swoimi sprawami, potknął się o paproć i poszedł w swoją stronę.

Kwiat pohuśtał się trochę po potrąceniu przez przechodnia, a po chwili znów świecił jak gwiazda i przyciągał uwagę przytomnych spacerowiczów, wędrujących po lesie w tę czerwcową, sobótkową noc.

Autor: Ewa Damentka

Delikatna mgiełka – 47

Delikatna mgiełka unosiła się nad łąkami. Pierwsze promienie wschodzącego słońca łagodnie oświetlały rzekę, mgiełkę, łąki i drobniutką sylwetkę skowronka, którego poranny śpiew pieścił uszy i cieszył serca słuchaczy.

Na prastarym brzegu Wisły natomiast pieścił uszy płacz dziecka. Dziecko było na spacerze z rodzicami i prawdopodobnie zgłodniało. Przyczyna tego płaczu mogła też być całkiem przyziemna i dość częsta u dzieci w tym wieku.

Mama wyjęła butelkę z mlekiem i przystąpiła do karmienia. Ojciec natomiast, jakby wzmocniony przez całą przyrodę, obserwował żonę oraz dziecko i gotów był do wszelkiej pomocy.

Gdy dziecko wypiło mleko i zasnęło, ojciec poczuł się nie w pełni zrealizowany z powodu braku konieczności dalszej pielęgnacji w tym momencie. Mama dziecka, widząc u swojego partnera poczucie misji, rzekła, aby wytrzymał jeszcze trochę i zaczekał, aż dziecko powtórnie zacznie płakać, bo być może właśnie wtedy będzie czas, by mężczyzna zrealizował się przez opiekę nad dzieckiem i zrealizował to, do czego się teraz przygotował.

Autor: Adam

Kwiat paproci rozkwitał – 36

Kwiat paproci rozkwitał. Pięknie pachniał i świecił jak gwiazda, rozjaśniając każdy zakamarek wielkiego lasu. Przyciągał rzesze sarenek, jeży, kulawych muchomorów i młodych muchomorzątek, z jedną kropką tylko. Wśród zielonych gałęzi przemykały ptaki, zbliżając się stopniowo do polanki. Kwiat ów, najbielszy na polanie, się otworzył, między korzeniowymi odnogami wielkiego dębu.

Autor: Motyl

Delikatna mgiełka – 46

Delikatna mgiełka unosiła się nad łąkami. Pierwsze promienie wschodzącego słońca łagodnie oświetlały rzekę, mgiełkę, łąki i drobniutką sylwetkę skowronka, którego poranny śpiew pieścił uszy i cieszył serca słuchaczy.

Na prastarym brzegu Wisły siedzieli dwaj starzy wędkarze, którzy już dawno przestali zwracać uwagę na piękno wstającego dnia. Tym razem jednak oniemieli z zachwytu. Bo też widok był niezapomniany. Z zaczarowania nie wyrwał ich nawet odgłos trzepotu szamocącej się na haczyku ryby. Dopiero jakiś głośny hałas wytrącił ich z tego stanu. Piękne chwile są takie krótkie.

Autor: Felek