Kwiat paproci rozkwitał – 35

Kwiat paproci rozkwitał. Pięknie pachniał i świecił jak gwiazda, rozjaśniając każdy zakamarek wielkiego lasu. Przyciągał… Niestety, rozkwitał tylko w wyobraźni. Tyle razy go szukałam w sobótczańskim lesie i nigdy mi się nie pokazał. Ale wierzę, że kiedyś go zobaczę, powącham, że spełni się moje marzenie, po ujrzeniu go, że las zamruczy przyjaźnie, a przyjaciele i rozum wskażą drogę do rzeczywistości.

Autor: Felek

Delikatna mgiełka – 45

Delikatna mgiełka unosiła się nad łąkami. Pierwsze promienie wschodzącego słońca łagodnie oświetlały rzekę, mgiełkę, łąki i drobniutką sylwetkę skowronka, którego poranny śpiew pieścił uszy i cieszył serca słuchaczy.

Na prastarym brzegu Wisły rozsiadło się duże miasto. Zapuściło korzenie. Rozrosło się, a jego mieszkańcy zaczęli zapominać o poezji, naturze i wyciszeniu. Byli zajęci swoimi sprawami i intensywnym tempem życia.

Na szczęście przyszła moda na poranny jogging i coraz więcej ludzi pojawia się na nadwiślańskim bulwarze, by pobiegać. Niektórzy z nich przypatrują się drugiej stronie Wisły, z połaciami łąk, których miasto nie zdążyło jeszcze wchłonąć. Biegacze widzą delikatną mgiełkę, pierwsze promienie słońca… Dochodzi ich uszu śpiew skowronka i na nowo otwierają swoje serca na piękno i poezję.

Bogatsi o to doświadczenie wracają do swoich domów, swojej pracy, swojego życia. Część z nich przestaje tak gnać i coraz częściej przychodzą tu, nad Wisłę, by w ciszy i spokoju posłuchać śpiewu skowronka.

Autor: Ewa Damentka

Była sobie łąka – 62

Była sobie łąka. Soczysta, zielona łąka. Niedaleko rósł las i płynął strumyk. Na środku łąki stał mały biały domek z czerwonym dachem. W szeroko otwartym oknie powiewała biała firanka.

W małym stawie, leżącym nieopodal domku, było pełno żab. Rechotały i kumkały tak głośno, że trudno było usłyszeć własne myśli.

Kumkanie żab miało w sobie coś kojącego, mimo że początkowo drażniło nowo przybyłych. Z czasem goście przebywający w domku oswajali się z żabim jazgotem, zauważali jego niuanse oraz ożywienie w dzień i uspokajająco-kołysankowy rytm w nocy.

Mały biały domek miał nawet swoją nazwę, ale mało kto o niej pamiętał. Zarówno jego gospodarze, jak i ich goście, mówili, że wypoczywają w „Żabim Zakątku”.

Autor: Ewa Damentka

Kwiat paproci rozkwitał – 33

Kwiat paproci rozkwitał. Pięknie pachniał i świecił jak gwiazda, rozjaśniając każdy zakamarek wielkiego lasu. Przyciągał owady, ptaki, zwierzęta i ludzi, a także ich zachwyt.

Co się dzieje, jeżeli coś lub ktoś nie przyciąga naszego zachwytu? Czy to się dzieje w nas, czy na zewnątrz?

Lepszy jest zachwyt niż jego brak, ale przesadą byłoby zachwycanie się wszystkim.

Cenne jest wiedzieć, gdzie się jest i co właściwie jest do zrobienia w określonej chwili i miejscu.

Autor: Adam

Była sobie łąka – 61

Była sobie łąka. Soczysta, zielona łąka. Niedaleko rósł las i płynął strumyk. Na środku łąki stał mały biały domek z czerwonym dachem. W szeroko otwartym oknie powiewała biała firanka.

W środku krzątała się kobieta. Szykowała obiad i pomagała jej w tym dwójka dzieci. Synek rozkładał na stole talerze i sztućce. Dziewczynka rozlewała kompot do szklanek.

Matka doprawiała sałatkę z pomidorów, z dumą patrzyła na swoje dzieci i wspominała drogę, jaką razem przeszli – konieczne decyzje, konsekwencję w działaniu i wiarę w sukces.

Teraz mieli swoje własne mieszkanie w wielkim mieście i ten domek, do którego przyjeżdżali, kiedy tylko mieli ochotę. Mogli tu spokojnie odpocząć od wielkiego miasta.

Dzisiejszy obiad będzie bardzo ważny, bo za chwilę w domku zjawi się jej ciocia z wujkiem i innymi gośćmi. Szykują się ciekawe wakacje.

Autor: Ewa Damentka

Kwiat paproci rozkwitał – 32

Kwiat paproci rozkwitał. Pięknie pachniał i świecił jak gwiazda, rozjaśniając każdy zakamarek wielkiego lasu. Przyciągał ćmy, które zleciały się z całego lasu i okolicznych wiosek. Szczelnie otoczyły kwiat, tworząc kulę, która zasłoniła jego blask.

Co chwila któraś ćma przysiadała na płatkach pięknego kwiatu. Jego światło było przyjazne i ćma nie spalała się, jak przy świeczce, tylko sama zaczynała się rozjaśniać. Jej skrzydełka świeciły i migotały, jakby rozjaśniane przez tysiące iskierek. Przemiana trwała chwilę, po czym ćma ulatywała w górę i zawisała w powietrzu, oświetlając tłum ciem, otaczających kwiat paproci.

Po pewnym czasie ćmie światło było tak jasne, że obserwatorzy widzieli las wyraźnie, jakby był to dzień, a nie środek nocy. Po jeszcze dłuższym czasie do światła ciem dołączyło światło kwiatu paproci, który zaczął być widoczny – w miarę, jak coraz więcej ciem wzlatywało w powietrze, świecąc i migocąc nowymi skrzydełkami. Ćmy były bardzo cierpliwe i czekały do końca przemiany. Gdy ostatnia z nich dokonała swojej transformacji, ćmy odleciały – każda w swoją stronę, roznosząc światło i radość. Rozgrzewały serca, dawały nadzieję i oświetlały każdy zakątek lasu, okolicznych łąk, domów i całych wiosek.

A kwiat paproci dalej rozkwitał i swoim blaskiem przyciągał kolejne stworzenia.

Autor: Ewa Damentka

Kwiat paproci rozkwitał – 31

Kwiat paproci rozkwitał. Pięknie pachniał i świecił jak gwiazda, rozjaśniając każdy zakamarek wielkiego lasu. Przyciągał wszystkie stworzenia znajdujące się w pobliżu. Przyciągnął również uwagę kosmitów, którzy chcieli podbić Ziemię. Obfotografowali kwiat, zrobili jego replikę i wyhodowali kolejne kwiaty. Mieli nadzieję, że z ich pomocą zniewolą ludzi, bo będą wpływać na ich emocje i dzięki temu ludzie będą posłuszni ich woli. Na szczęście kosmici nie znali tajemnicy kwiatu…

Nie wiedzieli, że kwiat paproci odmienia serca istot, które się z nim stykają – nawet istot, których serca są zatwardziałe. Bo któż, mający czujące serce, chciałby robić z innych niewolników? Kosmici, stykający się z kwiatem paproci, zaczęli zachowywać się trochę inaczej niż zwykle. Zaczęli kochać świat i cały wszechświat – jego piękno i harmonię. Ukrywali to sami przed sobą, bo myśleli, że to jakaś przejściowa słabość. Ta cecha okazała się zaraźliwa. Zwykły kontakt, nawet telefoniczny, sprawiał, że kolejni kosmici zmieniali się. W końcu rozmiar tych zmian był tak olbrzymi, że nazwano to epidemią miłości. Zaczęto szukać jej źródła. Gdy okazało się, że był nim kwiat paproci, było już za późno na podbój Ziemi i innych rejonów kosmosu. Wirus miłości i piękna zdążył się zadomowić w sercach kosmitów – zarówno na statkach kosmicznych, jak i we wszystkich zakamarkach wszechświata – również na ich rodzimej planecie. A ona zamieniła się w drugą Ziemię. Od naszej różniła się tym, że była pełna kwiatów paproci. Rosły wszędzie i ciągle kwitły nowe, niezależnie od pory roku.

Autor: Ewa Damentka

Kwiat paproci rozkwitał – 29

Kwiat paproci rozkwitał. Pięknie pachniał i świecił jak gwiazda, rozjaśniając każdy zakamarek wielkiego lasu. Przyciągał owady i ptaki.

Przechodzący obok niego ludzie nawet nie zwrócili na niego uwagi. Rozstawiali sprzęt wokół polany. Były to generatory średniej mocy. Po przejściu przez nie modulowanej fali, można było określić rozmiar zniszczeń w stojącym na skraju lasu budynku. Był to sprzęt do ochrony wyspy. Nasz tajemniczy bohater zdawał sobie sprawę z niebezpieczeństwa rozstawienia w tym miejscu sprzętu. Podszedł do jednego z modulatorów i zamienił parametry. Przy trzecim modulatorze wprowadził dane przekierowujące strumień energii na małego satelitę komunikacyjnego, z którego korzystali uczeni na wyspie.

Autor: Andrzej