Mała śnieżynka – 31

Mała śnieżynka wolniutko opadała w dół. Towarzyszyły jej inne śnieżynki. Wszystkie tańczyły i wirowały w powietrzu, unoszone przez lekki wiatr…

– Ładny obraz – odezwał się Merlin, który niepostrzeżenie wszedł do pracowni i przystanął za plecami Kokoryczki.

Z uznaniem przyjrzał się niedokończonemu obrazowi, stojącemu na sztalugach i dodał:

– Śnieżynki wyglądają, jakby się rzeczywiście poruszały. Jesteś pewna, że nie jesteś czarodziejką?

– Oczywiście, że nie! Już sprawdzaliście – ze śmiechem odpowiedziała Kokoryczka, wytarła ścierką zabrudzone przy malowaniu ręce i przywitała się z Merlinem, a ten zapytał:

– Jak to robisz, że obraz wygląda jak żywy?

– Nie wiem. Teraz, przy tym malunku tak się skupiłam, że zapomniałam o całym świecie. Nawet nie usłyszałam, że nadchodzisz i nie poczułam, że stanąłeś za mną…

– Tak… – mruknął Merlin i dalej mówił, jakby sam do siebie – uczucie… piękno… wzruszenie… To może być to, co sprawia, że obraz jest taki niecodzienny… Chciałoby się do niego wejść…

– Przyszedłeś, żeby podziwiać moje obrazy? – z miłym uśmiechem zapytała Kokoryczka.

– Nie, choć są piękne. Mam do ciebie prośbę, a właściwie mamy, bo Babcia Jaga i Głos też są zainteresowani, żebyś zajęła się bajkami.

Kokoryczka poparzyła uważnie na Merlina, a mówił dalej:

– Oczywiście, zależy nam, żebyś dalej prowadziła lekcje NLP dla wróżek i czarodziejów, bo są ważne i potrzebne… Kiedy na ostatnich zajęciach wytłumaczyłaś nam, jak ważne jest rozpoznawanie struktury naszych zachowań, pomyśleliśmy sobie, że mogłabyś nam pomóc w rozpoznawaniu struktury bajek i baśniowych lekcji. Bajki, baśnie, legendy są prastarą formą uczenia wróżek i czarodziejów. Możesz nam pomóc je zrozumieć i zobaczyć wielopiętrowość ich przekazu. Przy okazji nauczymy się świadomie tworzyć nowe baśnie. Jagódka i Jęczyduszka pomogą ci spisywać ludzkie bajki, żebyśmy mieli ich własne wersje. Przydadzą się, jeśli znowu znikniesz z naszej szkoły. Niedługo dołączy do nas Brzozowa Bajdulka, która sama tworzy baśnie.

– Skąd wiecie, że lubię bajki?

– Masz ich bardzo dużo w swojej bibliotece. Od nich zresztą zaczniemy, bo część z nich jest bardzo podobna do bajek z naszego świata.

– Kiedy mam zacząć?

– Jak będziesz gotowa.

– Dobrze – powiedziała Kokoryczka i uśmiechnęła się do Merlina myśląc, że czeka ją ciekawa przygoda. Ciekawa była też Brzozowej Bajdulki, bo bardzo się jej podobały jej opowiastki nazywane bajdulkami, które były przechowywane w szkolnej bibliotece.

Autor: Archiwista SC

Przez kawiarniane okno – 6

Przez kawiarniane okno widać było chodnik, ulicę, kawałek placu i ludzi, idących chodnikiem lub przechodzących przez ulicę i plac. Było późne popołudnie, przechodniów było wielu – cały tłum. Szli duzi i mali, starzy i młodzi, a wśród nich zauważyłam panią, pchającą wózek inwalidzki z małą dziewczynką. Dziewczynka myśli – „wszyscy idą, ja jadę”. A mama – „jechać z tym wózkiem to nic, a potem trzeba ten bardzo ciężki wózek wytaszczyć na pierwsze piętro, córeczka sama wejdzie”. Dziewczynka jest pogodna, obserwuje przechodniów. Powoli przechodzą i znikają za zakrętem.

Autor: Zosia S.

Mała śnieżynka – 30

Mała śnieżynka wolniutko opadała w dół. Towarzyszyły jej inne śnieżynki. Wszystkie tańczyły i wirowały w powietrzu, unoszone przez lekki wiatr…

Przyglądał się jej mały chłopczyk. Dziwiło go, że śnieżynek jest wiele, a każda jest inna. Zapatrzył się na tę jedną małą śnieżynkę i pragnął gorąco, żeby jego samego również ktoś zauważył i wyróżnił swoją uwagą. Nie chciał być anonimowym chłopczykiem, jednym z wielu milionów chłopczyków żyjących na Ziemi. Chciał, by znalazł się ktoś, dla kogo będzie jedyny, niepowtarzalny, doceniany i kochany.

Śnieżynka zauważyła chłopca i też mu się przyglądała. Było dla niej jasne to, czego chłopczyk jeszcze nie rozumiał – że on sam powinien docenić siebie i zauważyć swoją niepowtarzalność.

„Przyjacielu” – pomyślała – „życzę ci z całego mojego śnieżynkowego serca, żebyś siebie polubił i był dla siebie ważny. Wtedy będziesz umiał zauważyć, że ktoś cię wyróżnia i będziesz się cieszyć, że ktoś obdarza cię swoją uwagą – tak jak ja się cieszę, że na mnie patrzysz i jestem ci za to wdzięczna.” Myśląc to, śnieżynka z wdziękiem opadła na rękaw palta chłopczyka. Przyglądali się sobie uważnie chłopczyk i śnieżynka, śnieżynka i chłopczyk. Po czym śnieżynka rozpuściła się, zadowolona, że dobrze wykorzystała czas, który był jej dany.

Autor: Brzozowa Bajdulka

Przez kawiarniane okno – 5

Przez kawiarniane okno widać było chodnik, ulicę, kawałek placu i ludzi, idących chodnikiem lub przechodzących przez ulicę i plac. Było późne popołudnie, przechodniów było wielu – cały tłum. Szli duzi i mali, starzy i młodzi, a wśród nich szła dziewczynka, która szła sama, z zaciekawieniem zaglądając we wszystkie witryny sklepów i zajrzała też do okna kawiarnianego. Przystanęła. Zdziwiło ją, że widzi swoją mamę, która ponad rok wcześniej wyszła z domu i od tej pory dziewczynka jej nie widziała. Została tylko z bardzo kochającym ją tatą. Ale to nie to samo.

Wszędzie, gdzie tylko wychodziła, szukała mamy. Widywała wiele postaci do niej podobnych. Bardzo brakowało jej mamy.

Pani siedząca w kawiarni zauważyła przyglądającą się jej dziewczynkę, uśmiechnęła się do niej i pomyślała: „tak bym bardzo chciała mieć taką uśmiechniętą córeczkę”. Dokończyła picie herbaty, wyszła z kawiarni, ale dziewczynka zniknęła w tłumie.

Autor: Joanna

Przez kawiarniane okno – 4

Przez kawiarniane okno widać było chodnik, ulicę, kawałek placu i ludzi, idących chodnikiem lub przechodzących przez ulicę i plac. Było późne popołudnie, przechodniów było wielu – cały tłum. Szli duzi i mali, starzy i młodzi, a wśród nich prawdziwa Czarodziejka. Pozornie niczym się nie wyróżniała z tłumu – miała na sobie lekki płaszcz, torbę i parasolkę. Mijając przechodniów uśmiechała się do nich życzliwie. Bardzo często uśmiech ten był prawie niewidoczny, ale i tak każdy, kto złapał choć na chwilę z nią kontakt – czuł, że przepływa do niego fala życzliwości i ciepła. Kiedy ją poczuł, mógł przekazać ją potem dalej, o ile zachował choć odrobinę wrażliwości.

Autor: Ewa Majewska

Mała śnieżynka – 29

Mała śnieżynka wolniutko opadała w dół. Towarzyszyły jej inne śnieżynki. Wszystkie tańczyły i wirowały w powietrzu, unoszone przez lekki wiatr. Lekki wiatr i rój śnieżynek nie przeszkodziły jednak młodzieńcowi w przedłużeniu sezonu motocyklowego. Jego pragnieniem było, by sezon trwał cały rok. Jazda po śniegu nie była zbyt bezpieczna i ciepła jak latem, ale było coś cudownego w kontynuacji ulubionego zajęcia. Była też w tym wiara przełamania ciężkich warunków i realizacja dopełnienia celu w postaci przejechania motocyklem dookoła kilku osiedlowych ulic.

Było też odróżnienie od innych – oni na sankach, ja na motocyklu. Ponadto trzymam równowagę na dwóch kołach, gdy jest ślisko.

Przy okazji można zaobserwować wyprowadzanie psów i dzieci na spacer. Ulubiony śnieg – zabawa i radość powrotu do domu, po tym jak się zmarznie.

Gdy jest rozgrzeje, to po kolacji można obejrzeć zdjęcia z wakacji – czyli wycieczek rowerowych i kajakowych.

Autor: Adam

Przez kawiarniane okno – 3

Przez kawiarniane okno widać było chodnik, ulicę, kawałek placu i ludzi, idących chodnikiem lub przechodzących przez ulicę i plac. Było późne popołudnie, przechodniów było wielu – cały tłum. Szli duzi i mali, starzy i młodzi, a wśród nich mała dziewczynka, która bawiła się z pręgowanym, szarym kotkiem. Jej oczy iskrzyły z przejęcia, a uśmiech nie schodził z ust. Choć zabawa z figlarnym, małym kocięciem trwała już dość długo, dziewczynka nieustannie jaśniała. Wielkie szczęście nie opuszczało jej nawet wtedy, kiedy przybiegł pies. Kocię cofało się, chroniąc w objęciach dziewczynki, co wywołało jeszcze większe szczęście. Pies przyjaźnie je obwąchał, zamerdał ogonem i pobiegł dalej.

Pomyślałem wtedy, że jeśli masz swoje szczęście w rękach, niestraszny ci wyimaginowany problem. Po prostu jak ta dziewczynka, jesteś szczęściem.

Autor: Marek Jasiński

Przez kawiarniane okno – 2

Przez kawiarniane okno widać było chodnik, ulicę, kawałek placu i ludzi, idących chodnikiem lub przechodzących przez ulicę i plac. Było późne popołudnie, przechodniów było wielu – cały tłum. Szli duzi i mali, starzy i młodzi, a wśród nich mały chłopczyk. Wyglądał tak, jakby kogoś szukał. Szedł podskakując, a jednocześnie się rozglądał. W pewnym momencie pojawił się uśmiech na pucołowatej buzi i wyraźnie przyśpieszył, kierując się w stronę drobnej, uśmiechniętej staruszki. Podbiegł, przytulił się i dalej szli już razem, trzymając się za ręce.

Autor: Andrzej B.

Przez kawiarniane okno – 1

Przez kawiarniane okno widać było chodnik, ulicę, kawałek placu i ludzi, idących chodnikiem lub przechodzących przez ulicę i plac. Było późne popołudnie, przechodniów było wielu – cały tłum. Szli duzi i mali, starzy i młodzi, a wśród nich mały piesek, który szukał swojego domu. Zgubił się, a może zgubiono jego. Teraz błąkał się, szukając znajomych zapachów i obrazów. Było dość zimno i bardzo dygotał…

Zauważyły go dzieci, który szły ze swoimi rodzicami. Pokazały im pieska i pytająco-prosząco patrzyły na mamę i tatę. Ci, oczywiście, natychmiast zrozumieli, o co chodzi ich pociechom. Spojrzeli po sobie, uśmiechnęli się i podeszli do pieska. Chcieli sprawdzić, czy ma jakieś dane identyfikacyjne na plakietce przyczepionej do obroży. Okazało się, że nie miał ani plakietki, ani nawet obroży, więc wzięli go ze sobą.

Piesek zyskał nowy dom, dzieci – przyjaciela, a ich rodzice zadowolenie, gdy widzieli, z jakim oddaniem ich dzieci opiekują się pieskiem. Często całą rodziną – wspólnie z psem, który też już do rodziny należał – chodzili na spacery – również na plac, na którym spotkali się po raz pierwszy.

Autor: Ewa Damentka

Mała śnieżynka – 28

Mała śnieżynka wolniutko opadała w dół. Towarzyszyły jej inne śnieżynki. Wszystkie tańczyły i wirowały w powietrzu, unoszone przez lekki wiatr… Podobały mi się. Było ich dużo. Tańczyłam z nimi, a one spadały na moje ręce. I potem moje rękawiczki zrobiły się białe, bo śnieżynki na nich siadały. Chyba je polubiły. Ja też je lubię.

Autor: Duszka