Gromadka dzieci – 44

Gromadka dzieci siedziała na puchatym dywanie przy rozpalonym kominku. Ogień wesoło buzował, oświetlając ciepłym blaskiem ich zasłuchane twarzyczki.

Dzieci wpatrzone były w babcię, która siedziała na bujanym fotelu i opowiadała im bajkę o… sadzy.

Bajka musiała być wymyślana na poczekaniu, gdyż dzieci mogły non-stop, nawet przez trzy godziny, słuchać jej opowieści. Oczywiście dzieci już się zorientowały, że babcia urozmaicała znane im wątki po to, żeby się nie nudziły.

Babcia mieszkała na wsi, a dzieci przyjechały teraz z dużego miasta. Wiejska chata babci posiadała nie tylko kominek, ale też piece kaflowe i płytę na drewno, do pieczenia i gotowania. To był prawdziwy klimat domu. W pewnych odstępach czasu piece wymagają czyszczenia. Główną bohaterką tych prac jest sadza.

W opowieściach babci sadza została ożywiona, a bajka przedstawiała etapy: gromadzenia drewna, rozpalania w piecu i czyszczenia tego pożytecznego urządzenia.

Autor: Adam

Mała śnieżynka – 27

Mała śnieżynka wolniutko opadała w dół. Towarzyszyły jej inne śnieżynki. Wszystkie tańczyły i wirowały w powietrzu, unoszone przez lekki wiatr…

Tą małą śnieżynką byłam ja. Lubię, gdy wokół mnie wznoszą się lub opadają inne śnieżynki. Wtedy jest wesoło.

Co by to było, gdybym była tylko ja – jedna śnieżynka, która choć opada wolniutko, to i tak spadnie na ziemię i zniknie. A gdy jest nas dużo, to ja opadnę na inne. Drugie i trzecie śnieżynki opadną na mnie i powstaje gruba, biała, śnieżna kołdra, którą tak lubią dzieci i jeszcze więksi ich rodzice.

Autor: Meidi

Mała śnieżynka – 26

Mała śnieżynka wolniutko opadała w dół. Towarzyszyły jej inne śnieżynki. Wszystkie tańczyły i wirowały w powietrzu, unoszone przez lekki wiatr… Dołączały do swoich sióstr, które wcześniej wyruszyły na Ziemię. Spadające śnieżynki zobaczyły ogrom pracy, wykonanej przez ich starsze siostry. Cała ziemia otulona była białym płaszczem śniegu. Drzewa przyozdabiała biała koronka, która osiadła na gałązkach, gałązeczkach i nielicznych listkach. Delikatna koronka traw i zarośli dopełniała wrażenia. Śnieżynki wciskały się w każdy zakamarek. Przyozdabiały również dachy, parapety, latarnie, ogrodzenia i poręcze ławek…

„Dobra robota” – pomyślały spadające śnieżynki i każda z nich wypatrywała, gdzie ma osiąść, które miejsce będzie najlepsze, aby zimowy pejzaż był jeszcze ładniejszy.

Autor: Ewa Damentka

Gromadka dzieci – 43

Gromadka dzieci siedziała na puchatym dywanie przy rozpalonym kominku. Ogień wesoło buzował, oświetlając ciepłym blaskiem ich zasłuchane twarzyczki.

Dzieci wpatrzone były w babcię, która siedziała na bujanym fotelu i opowiadała im bajkę o ludziach lasu. Były to osoby zżyte z lasem i na stałe w nim mieszkające. Mieszkanie tam miało dla nich raczej same plusy, a ewentualne trudności były już opanowane. Musieli co prawda być czujni, przewidujący i pracowici, ale to było do zaakceptowania.

Babcia tak prowadziła opowieść, by wartości opisane wyżej wydały się dzieciom bardzo ważne.

Autor: Adam

Mała śnieżynka – 25

Mała śnieżynka wolniutko opadała w dół. Towarzyszyły jej inne śnieżynki. Wszystkie tańczyły i wirowały w powietrzu, unoszone przez lekki wiatr. Lecz małej śnieżynce było smutno, bo te duże, podwiewane, ponownie wznosiły się i unoszone wiatrem, mogły wirować długo. To była cała frajda.

Autor: Staszek

Mała śnieżynka – 24

Mała śnieżynka wolniutko opadała w dół. Towarzyszyły jej inne śnieżynki. Wszystkie tańczyły i wirowały w powietrzu, unoszone przez lekki wiatr…

Mała Marysia, siedząc w fotelu, przyglądała się im. Wyobrażała sobie koleżanki i kolegów, bawiących się w śniegu – jak lepią bałwana, przyprawiają mu nos z marchewki, szyję obwiązują szalikiem. Inne dzieci zjeżdżają na sankach z pobliskiej górki, rzucają śnieżkami. Jakiś chłopiec rzuca piłkę psu, który ją w podskokach aportuje.

Marysia sama ma nadzieję, że niedługo poczuje się lepiej, choroba minie i mamusia pozwoli jej brać udział w zabawie.

Autor: Monisia

Mała śnieżynka – 23

Mała śnieżynka wolniutko opadała w dół. Towarzyszyły jej inne śnieżynki. Wszystkie tańczyły i wirowały w powietrzu, unoszone przez lekki wiatr. Przyglądał się im mały kundelek. Pierwszy raz widział spadający śnieg. Próbował łapać śnieżynki, szczekał na nie, w końcu położył się na ganku, pod daszkiem, i szeroko otwartymi oczyma chłonął widok spadających śnieżynek i ich taniec w świetle latarni.

Gdy napadało już sporo śniegu, pobiegł, żeby się w nim wytarzać.

Potem wesołym szczekaniem powitał swoją panią, która wróciła z pracy. Piesek wiedział, że za chwilę dostanie ciepły posiłek, więc szczekał radośnie, a śnieżynki dalej spadały, wirując w powietrzu.

Autor: Ewa Damentka

Mała śnieżynka – 22

Mała śnieżynka wolniutko opadała w dół. Towarzyszyły jej inne śnieżynki. Wszystkie tańczyły i wirowały w powietrzu, unoszone przez lekki wiatr. Wiele takich śnieżynek leżało już na ziemi, którą pokryły najpierw białą koronką. Stawała się ona coraz grubsza, bo padało już od wielu dni. Śnieżynki leżące wołały do tych wirujących: „Chodźcie do nas”.

W oknie zapaliło się światło, które rzucało na biały śnieg żółty, wesoły blask. Zenek – gospodarz domu – otworzył drzwi, spojrzał na skrzący się śnieg i powiedział: „O, w mordę, ileż można odśnieżać, a tu pada i pada”.

Autor: Kania

Mała śnieżynka – 21

Mała śnieżynka wolniutko opadała w dół. Towarzyszyły jej inne śnieżynki. Wszystkie tańczyły i wirowały w powietrzu, unoszone przez lekki wiatr. Śnieżynki lubiły mróz, nawet duży mróz. Czuły się wtedy lepiej i wiedziały, że czas ich zabawy będzie dłuższy. Śnieżynki lubiły ze sobą rozmawiać. Posługiwały się błyskawicznym językiem. Umożliwiało to milionom śnieżynek szybką rozmowę z wieloma siostrami. Głównymi tematami rozmów były rozważania o czasie lotu i miejscu lądowania. Po opadnięciu na ziemię dyskutowano, która i gdzie zostanie przeniesiona na łopacie, a która w spokoju dotrwa do wiosny. Śnieżynki lubiły psikusy, nie wiadomo jakim sposobem dowiadywały się, jakie są prognozy meteorologiczne. W czasie zabawy starały się spadać w inne miejsca od wyznaczonych oraz w innym czasie i ilości.

Autor: Adam

Mała śnieżynka – 20

Mała śnieżynka wolniutko opadała w dół. Towarzyszyły jej inne śnieżynki. Wszystkie tańczyły i wirowały w powietrzu, unoszone przez lekki wiatr. Spokojnie padał śnieg, więc tańczących śnieżynek było coraz więcej i więcej. Dotykały się, muskały, cieszyły się wzajemną bliskością. Całe mrowie śnieżynek tańczyło lekko, swobodnie do przepięknej muzyki wiatru. Przenoszone przez wiatr, z miejsca na miejsce, radowały się z kontaktu z nowo poznanymi śnieżynkami. Radości i zabawie nie było końca.

Lecz niektóre śnieżynki, zmęczone tańcem, opadły na dół. Przytulając się jedna do drugiej, otuliły ziemię, drzewa, krzewy i byliny, ciesząc się, że będzie im ciepło i bezpiecznie przetrwają do wiosny, a z wiosną obudzą się, rozkwitną i będą cieszyć ludzi swym pięknem.

Autor: Danuta Majorkiewicz