Duży stół wystawiono na środek pokoju i nakryto białym obrusem. Położono na nim talerze, sztućce, szklaneczki i potrawy wigilijne w pięknych salaterkach. Na stole było więcej talerzy niż zwykle. Przyszykowano bowiem dodatkowe nakrycie – dla niespodziewanego gościa, który może przyjść.
Mały chłopczyk podejrzliwie spoglądał na ten talerz i na półmiski. Tata, chcąc uspokoić synka, powiedział:
– Nie martw się. Starczy dla wszystkich. Dla gości również.
Mały zmarszczył brwi i zapytał z wahaniem:
– Będę musiał dzielić się swoimi zabawkami?
Dorośli starali się powstrzymać śmiech, co im się nie bardzo udawało. Dziadek popatrzył na nich surowo i uspokajająco powiedział do wnuka:
– To nie będzie potrzebne. Myślę, że niespodziewany gość może być bardziej zajęty rozmową z nami, dorosłymi, niż z tobą.
W tym momencie zadzwonił dzwonek do drzwi. Gdy gospodarze otworzyli je, zobaczyli małą dziewczynkę. Z zaskoczenia nie potrafili nic powiedzieć. Patrzyli na nią, a ona patrzyła na nich. Mały chłopczyk spoglądał na nią coraz bardziej zły, bo był przekonany, że teraz na pewno będzie musiał się z nią dzielić swoimi zabawkami.
– Poznajcie moją pomocnicę – odezwał się męski głos i oczom zebranych ukazał się potężnym mężczyzna z siwą brodą i w czerwonym kubraku.
– To jest Śnieżynka, a ja jestem Świętym Mikołajem. Rozdajemy prezenty dla grzecznych dzieci. Jest tu takie dziecko?
– Oczywiście – odpowiedział dziadek i otworzył szerzej drzwi.
– Dziękujemy za zaproszenie, ale musimy iść dalej – powiedział Mikołaj i z wielkiego worka wyjął zawiniątko, które wręczył dziadkowi.
– To dla waszego grzecznego dziecka. Niech przyniesie radość jemu i tym, z którymi będzie się tą zabawką dzielił.
Odszedł razem z dziewczynką. Drzwi zamknięto i wszyscy wrócili do stołu. Mały chłopiec też. Teraz nie był zmartwiony, tylko z ciekawością patrzył na małe zawiniątko, które dziadek położył pod choinką.
Autor: Jenczy