Duży stół wystawiono – 1

Duży stół wystawiono na środek pokoju i nakryto białym obrusem. Położono na nim talerze, sztućce, szklaneczki i potrawy wigilijne w pięknych salaterkach. Na stole było więcej talerzy niż zwykle. Przyszykowano bowiem dodatkowe nakrycie – dla niespodziewanego gościa, który może przyjść. To stara tradycja, która jest pielęgnowana w mojej rodzinie od bardzo dawna. Ciekawa jestem tego gościa. Bo mam nadzieję, że kiedyś wreszcie przyjdzie. Czekamy na niego od dawna.

Autor: Ewa Damentka

Mała śnieżynka – 41

Mała śnieżynka wolniutko opadała w dół. Towarzyszyły jej inne śnieżynki. Wszystkie tańczyły i wirowały w powietrzu, unoszone przez lekki wiatr… „Okna uszczelnione. Dach naprawiony. Zapasy drewna na opał zgromadzone. Zima może więc przychodzić!” – rzekł do siebie siwy staruszek, wpatrując się w śnieżynki za oknem.

Autor: Ewa Majewska

Przy pięknej starej toaletce – 50

Przy pięknej, starej toaletce usiadła młoda dziewczyna. Z szuflady wyjęła jasny, rogowy grzebień i zaczęła rozczesywać swoje gęste, lśniące włosy. Uśmiechała się do swojego odbicia w lustrze, bo jeszcze pamiętała swój poranny sen. Śniła w nim, że uśmiecha się do innych ludzi. We śnie widziała siebie z góry – jakby obserwowała film.

Niektórzy przechodnie patrzyli na nią dziwnie, nawet niepewnie. W większości tylko dzieci odpowiadały uśmiechem. W pracy było już bardziej naturalnie. Na uśmiech odpowiadała większość współpracowników.

Autor: Adam

Przy pięknej starej toaletce – 49

Przy pięknej, starej toaletce usiadła młoda dziewczyna. Z szuflady wyjęła jasny, rogowy grzebień i zaczęła rozczesywać swoje gęste, lśniące włosy. Uśmiechała się do swojego odbicia w lustrze, bo jeszcze pamiętała swój poranny sen. Śniła w nim, że była małą dziewczynką i napsociła coś, a przynajmniej tak się jej wydawało.

Siedziała przy stole i sięgnęła po butelkę z sokiem, bo sama chciała nalać go do swojego kubeczka. Butelka wyślizgnęła się z jej rączek i spadła na podłogę. Roztrzaskała się, a lepki sok się z niej wylał. Przerażona chciała coś z tym zrobić, choć nie wiedziała, co powinna. Zeskoczyła ze swojego krzesełka i przy tej okazji strąciła ze stołu również swój kubeczek, który z głuchym stukotem spadł na podłogę i się wyszczerbił.

Przerażona i skamieniała patrzyła na rozlany sok, stłuczoną butelkę i wyszczerbiony kubeczek.

Mama wpadła do pokoju z okrzykiem: „Dziecko, coś ty zrobiła?!” i zaczęła zbierać szkło z podłogi. Babcia weszła tuż za mamą. Rozejrzała się po pokoju, jakby chciała wydedukować, co tu się zdarzyło.

Dziewczynka stała i trzęsła się jak galareta. Babcia przytuliła ją i powiedziała: „Kochanie to nie twoja wina. Jesteś malutka i jeszcze nie potrafisz utrzymać butelki w swoich rączkach. TO NIE JEST TWOJA WINA! Chodźmy na spacer, do parku”. Mówiła to swoim ciepłym, spokojnym głosem.

Dziewczynka rozluźniła się i poszła z babcią na spacer. Po powrocie z parku babcia zaproponowała jej zabawę – uczyły się, jak podnosić i trzymać butelkę, żeby nie wyślizgiwała się z rączek dziewczynki.

Autor: Brzozowa Bajdulka

Nitki babiego lata – 44

Nitki babiego lata snuły się w ciepłym, sierpniowym powietrzu. Zapach nagrzanej ziemi mieszał się z wonią kwiatów i wilgocią, napływającą znad pobliskiej rzeczki. Z pobliskich zabudowań dochodził gwar. Auto dowiozło kosze i pojemniki. Sadownicy zbierali jabłka. Praca była ciężka, ale widok zbiorów robił budujące wrażenie. Duża ilość pięknych jabłek wywoływała radość.

Autor: Adam

Przy pięknej starej toaletce – 48

Przy pięknej, starej toaletce usiadła młoda dziewczyna. Z szuflady wyjęła jasny, rogowy grzebień i zaczęła rozczesywać swoje gęste, lśniące włosy. Uśmiechała się do swojego odbicia w lustrze, bo jeszcze pamiętała swój poranny sen. Śniła w nim, że uśmiecha się do siebie. „Po co to robię? Przecież i tak lubię siebie i akceptuję swoje działania. Nie ma jednak nic złego w uśmiechaniu się do siebie.”

Dziewczyna obudziła się. Pomyślała, że może będzie uśmiechnięta także do innych.

Autor: Adam

Była sobie łąka – 63

Była sobie łąka. Soczysta, zielona łąka. Niedaleko rósł las i płynął strumyk. Na środku łąki stał mały biały domek z czerwonym dachem. W szeroko otwartym oknie powiewała biała firanka…

Był środek lata. Zamieszkujący ów dom ludzie byli nad wodą. Było ciepło, pachnąco i pięknie dookoła. Prawie jak w raju.

Latem czas jakby się rozciąga, dni są długie, a obowiązków jest mniej.

Można by się długo zachwycać, ale powszechnie wiadomo, że kontakt z przyrodą sprzyja dobremu zdrowiu.

Autor: Adam

Delikatna mgiełka – 51

Delikatna mgiełka unosiła się nad łąkami. Pierwsze promienie wschodzącego słońca łagodnie oświetlały rzekę, mgiełkę, łąki i drobniutką sylwetkę skowronka, którego poranny śpiew pieścił uszy i cieszył serca słuchaczy.

Na prastarym brzegu Wisły miejsce znalazły kaczki. Jedne siedziały na brzegu, wygrzewając się. Inne pływały, skubiąc wodne roślinki.

Kaczek nad rzeką było sporo, więc przyciągały wzrok przechodzących osób. Pewien rowerzysta przyjechał specjalnie, by zrobić kaczkom kilka zdjęć.

Autor: Adam

W dolinie – 33

W dolinie leżało ciche, senne miasteczko. Jego mieszkańcy spali, odpoczywając przed kolejnym pracowitym dniem. Rozświetlone było tylko jedno małe okienko na poddaszu. Wewnątrz, w jasnym pokoiku, w wygodnym fotelu siedziała babcia Hania z Wielką Księgą Bajek.

W kominku dopalały się resztki drewna, rozjaśniając pokój ciepłym blaskiem. W łóżeczkach spały zadowolone, pyzate dzieci. Na twarzy dziewczynki widać było uśmiech. Mały chłopczyk mruczy przez sen. Wieczorne bajki pozwoliły dzieciom spokojnie i szczęśliwie zasnąć.

Za ścianą Hortensja z Pawłem prowadzą ciche, radosne rozmowy.

Jest bezpiecznie. Jutro dziadek Leszek weźmie dzieci na spacer, a towarzyszyć im będzie babcia Hania. Zobaczą rude wiewiórki i pawie.

W tym czasie rodzice Natalki i Piotrusia zajmą się swoim ogrodem. Od dawna marzyli o tym, żeby zasadzić w nim róże, rododendrony i maki… Przyda się jeszcze piaskownica dla dzieci i altanka, żeby było miejsce na wieczorne letnie spotkania w gronie rodziny i przyjaciół.

Autor: Hania

Roztańczona brzózka – 33

Roztańczona brzózka rosła na leśnej polanie. Jej gałązki oraz listki szeleściły i migotały, wdzięcznie poruszając się pod wpływem lekkiego wiatru.

Pewnego razu na polanie pojawiły się sarny. Czuły się tam bardzo swobodnie. Wiał silny wiatr od strony zwierząt. To spowodowało, że obserwator mógł przyglądać się im niezauważony.

Wykorzystując te parametry, ów obserwator przybliżał się do saren, by sprawdzić, z jakiej odległości go wyczują.

Zwierzęta stały tyłem i szukały czegoś w trawie. Nagle przyszedł moment, że pobiegły w las. Stało się to bardzo szybko, a mężczyzna miał wrażenie, jakby tych saren wcale nie widział.

Autor: Adam