Księżyc wyszedł zza chmur – 12

Księżyc wyszedł zza chmur i oświetlił stary zamek zbudowany na wysokim wzgórzu. W jego świetle można było wyraźnie obejrzeć całą budowlę oraz postać, która o północy pojawiła się na zamkowych murach.

Światło oświetlające ów zamek było bardzo czyste, jakby specjalnie oczyszczone i skierowane tylko na budowlę. Nocą nie było widoczne wzgórze, ale zamek wtedy wydawał się dwukrotnie większy. Przytoczona postać była tylko pretekstem, by w nocy odwiedzać zamek. Osoby, które go zwiedzały, nikogo – poza sobą – nie spotykały.

Fazy księżyca jakby ożywiały nocny zamek. Gdy księżyc świecił, pojawiały się odgłosy dzikich zwierząt i tupanie turystów, którzy korzystali z nocnej możliwości zwiedzania obiektu.

Autor: Adam

Księżyc wyszedł zza chmur – 11

Księżyc wyszedł zza chmur i oświetlił stary zamek zbudowany na wysokim wzgórzu. W jego świetle można było wyraźnie obejrzeć całą budowlę oraz postać, która o północy pojawiła się na zamkowych murach.

Był to Merlinek, który udawał ducha i chciał nastraszyć małą Jadzię i Duszkę. Miał nadzieję, że przestraszą się również Marysia oraz Braciszek i Siostrzyczka, bo starsi mieszkańcy Szkoły Czarowania już nie nabierali się na jego sztuczki.

Autor: Archiwista SC

Księżyc wyszedł zza chmur – 10

Księżyc wyszedł zza chmur i oświetlił stary zamek zbudowany na wysokim wzgórzu. W jego świetle można było wyraźnie obejrzeć całą budowlę oraz postać, która o północy pojawiła się na zamkowych murach. Był to strażnik, który robił nocny obchód zamku. Mimo, że zamek był zamknięty na cztery spusty, strażnik co noc sprawdzał porządek i zabezpieczenia, bo uważał, że na tym polega jego praca.

Autor: Merlinek*

Księżyc wyszedł zza chmur – 9

Księżyc wyszedł zza chmur i oświetlił stary zamek zbudowany na wysokim wzgórzu. W jego świetle można było wyraźnie obejrzeć całą budowlę oraz postać, która o północy pojawiła się na zamkowych murach.

Staruszek ze starą latarnią, ze świeczką w pordzewiałym lampionie. Powtarzał sobie – „Dzisiaj na pewno przyjdzie. Przecież obiecała. Mówiła »bądź o północy« i mówiła »będę pamiętać«, mówiła »gdybym nie mogła, to następnej nocy…«”.

Staruszek był siwy i niedołężny. Ledwo się poruszał, ale wytrwale wędrował po murach, a światło jego lampionu migotało jak robaczek świętojański.

Dwaj turyści stali w pewnym oddaleniu od zamku i jeden z nich powiedział – „Przekonałeś mnie. To prawda, co obiecywałeś, że zobaczę ducha, o którym twój dziadek pisał w pamiętniku, że się tu pojawia”.

Autor: Borówka

Morskie fale – 40

Morskie fale leniwie obmywały piaszczystą, białą plażę rajskiej wyspy, leżącej na środku wielkiego oceanu. Na tej właśnie plaży byli on i ona. Szczęśliwi. Oboje pochodzili z wielodzietnych rodzin. Święta, urodziny, imieniny, chrzciny – to zawsze wielkie, rodzinne spotkania, na których było miło, wesoło, ale i hałaśliwie. Pełno wrzawy.

Kiedyś poczuli, że chcą pobyć sami w ciszy i spokoju. Ukończyli kurs pilotażu. Poprosili swoich rodziców, aby zajęli się ich dziećmi, żeby mogli odpocząć. Wynajęli awionetkę i pewnego dnia wylądowali na rajskiej wyspie. Poczuli się bosko. Powietrze jak balsam. Cisza i spokój, a oni leżeli na piaszczystej plaży. Nadzy. Morskie fale obmywały ich ciała. Był to czas niezapomniany. Wtedy poznali siebie, swe dusze i ciała.

Autor: Danuta Majorkiewicz

Księżyc wyszedł zza chmur – 8

Księżyc wyszedł zza chmur i oświetlił stary zamek zbudowany na wysokim wzgórzu. W jego świetle można było wyraźnie obejrzeć całą budowlę oraz postać, która o północy pojawiła się na zamkowych murach.

Był to strażnik, wypatrujący niebezpieczeństwa. Zwracał uwagę na ognie sygnalizacyjne na wzgórzach oraz na niecodzienny ruch na drogach. W pobliżu królestwa czaił się wróg, który wielokrotnie plądrował całe państwo. Najeżdżał królestwo mówiąc, że został przez nie zaatakowany. „Atakiem” nazywał skuteczną obronę przed jego żołnierzami. Twierdził również, że jego ludzie są w królestwie szykanowani, nie mogą się realizować i godnie żyć. A „szykany” polegały na uniemożliwianiu gwałtów, zabójstw i rabunków.

W podobny sposób wróg atakował też inne królestwa. Dodatkowo skłócał je ze sobą, rozsiewając nieprawdziwe informacje. Po wielu latach wyniszczających wojen królowie otrząsnęli się, zaczęli logicznie myśleć i mądrze działać. Zawarli sojusz i zgodnie współpracują ze sobą w walce ze wspólnym wrogiem. Strażnicy obserwują granice. Gdy zauważą jakiekolwiek szkodliwe lub niecodzienne działania – sprawdzają, czy są to naturalne zjawiska, czy też elementy kolejnego ataku.

Okazało się, że gdy wszyscy, ramię w ramię, stają do walki z wrogiem, to wygrywają, a niektórzy żołnierze wroga przytomnieją i porzucają go, wracając do swoich rodzin.

Teraz, gdy działał sprawny system ostrzegania, okazało się również, że coraz rzadziej dochodzi do bezpośrednich walk. Najczęściej wystarczają wysyłane sygnały: „Przestań! Widzimy, co robisz. Nie zgadzamy się. STOP!”. Kiedy to nie wystarcza, żołnierze współpracujących królestw stają w gotowości bojowej i wtedy z reguły wróg wycofuje się.

Dzięki takiej współpracy ludziom żyje się coraz lepiej, spokojniej i dostatnio. A w każdym królestwie strażnicy chronią swojego króla, królową oraz swoich ziomków. Wystarczy tylko być uważnym, wypatrywać sygnałów niebezpieczeństwa i podejmować działania zgodne z procedurą.

Autor: Głos

Księżyc wyszedł zza chmur – 7

Księżyc wyszedł zza chmur i oświetlił stary zamek zbudowany na wysokim wzgórzu. W jego świetle można było wyraźnie obejrzeć całą budowlę oraz postać, która o północy pojawiła się na zamkowych murach. Był to hologram białej damy – jeden z elementów widowiska historycznego, które w sezonie letnim uatrakcyjniało wakacje przyjezdnym turystom i stałym mieszkańcom miasteczka.

Muzealnicy, organizujący ten pokaz, dziwili się, że tak prosta sztuczka jeszcze się nie znudziła ludziom, mimo że hologram białej damy wyświetlany jest od wielu lat.

Autor: Ewa Damentka

Morskie fale – 39

Morskie fale leniwie obmywały piaszczystą, białą plażę rajskiej wyspy, leżącej na środku wielkiego oceanu. Na tej właśnie plaży wylądowały wielkie żółwie. Gramoliły się z mokrego piasku dalej w ląd, wyżej. Wszystkie te żółwiowe samice znalazły wreszcie odpowiednie miejsce, w ich żółwiowym mniemaniu najlepsze. Wykopawszy dół, wpuszczały tam po kilkanaście, może kilkadziesiąt jaj. Nie mogłem policzyć! Jachtem kołysała lekka bryza, a soczewki przenośnego teleskopu zaparowały, pleśnią zarosły. Nie przeliczę ile, a po to tutaj przypłynąłem. Co za pech! Trzeba było dopłynąć do brzegu wpław. Ale ja się boję wody… I pontonowce zabrałem na tę wyprawę. Chyba zwrócę się do towarzyszki podróży, niech mnie powachluje. Chyba mi ciśnienie skoczyło!

Autor: Motyl

Księżyc wyszedł zza chmur – 6

Księżyc wyszedł zza chmur i oświetlił stary zamek zbudowany na wysokim wzgórzu. W jego świetle można było wyraźnie obejrzeć całą budowlę oraz postać, która o północy pojawiła się na zamkowych murach.

Przez lornetki próbowali dojrzeć w niej słynną białą damę – ukazującą się tu ponoć w rocznicę śmierci dawnej właścicielki zamku. Czy to była jednak postać, czy tylko mgła, udająca zgrabnie jej kształty? Tego nikt z ciekawskich, w pobliżu zgromadzonych osób, jednoznacznie stwierdzić nie potrafił…

Autor: Ewa Majewska

Księżyc wyszedł zza chmur – 5

Księżyc wyszedł zza chmur i oświetlił stary zamek zbudowany na wysokim wzgórzu. W jego świetle można było wyraźnie obejrzeć całą budowlę oraz postać, która o północy pojawiła się na zamkowych murach. Był to badacz zamkowych murów. Człowiek ten był z wykształcenia historykiem, a z zamiłowania podróżnikiem. Odwiedzał po kolei wszystkie zamki i pałace w kraju, by poszerzyć wiedzę i wejść w klimat dawnych czasów.

Dużo radości sprawiało temu podróżnikowi odhaczanie w swoich notatkach kolejnego odwiedzonego zamku. Niniejsza wizyta na zamku była wyjątkowa. Oprócz wszystkich atrybutów, jakie niesie zwiedzanie, widok księżyca i atmosfera jego blasku, była wielkim estetycznym przeżyciem. Podróżnik zapisał w swoim notesie dwie rzeczy:

Pierwsza: „Dobrze, żeby jak najwięcej osób mogło oglądać zamki w świetle księżyca”.

Druga: „Dobrze by było, gdyby istniała możliwość przeniesienia takiego blasku księżyca do jak największej liczby osób, które chcą żyć w zgodzie z rytmem natury”.

Autor: Adam