Morskie fale – 8

Morskie fale leniwie obmywały piaszczystą, białą plażę rajskiej wyspy, leżącej na środku wielkiego oceanu. Na tej właśnie plaży znajdował się wielki i drogocenny skarb. Czekał od dawna, by go ktoś odnalazł. Ludzie często odwiedzali wyspę, bo była prześliczna. Przechodzili obok skarbu, czasem nawet potykali się o niego i jak dotąd, nikt go nie rozpoznał i nie zabrał ze sobą do swojej chaty na wyspie lub do swojego domu, gdzieś w wielkim świecie… Jednak skarb nie tracił nadziei i dalej marzył, że będzie odnaleziony.

Autor: Ewa Damentka

Mała ławeczka – 31

Mała ławeczka stała w parku od bardzo dawna. Płacząca wierzba, pod którą ją postawiono, zdążyła urosnąć i teraz jej gałęzie chroniły ławeczkę przed ciekawskimi spojrzeniami spacerowiczów.

Bardzo często przychodził tu zdziwaczały nieco malarz – w słomkowym kapeluszu i wytartej, starej marynarce z zakasanymi rękawami.

Wyciągał z torby szkicownik, rozkładał akwarele i malował wierzbę i tych, co pod nią zasiadali. Często nie mógł dokończyć malowidła – bo spacerowicze zbyt szybko znikali z jego pola widzenia. Teczka pełna więc była niedokończonych zarysów ich postaci.

Nie złościło go to jednak, ani nie denerwowało wcale, bo wciąż miał swoją ulubioną wierzbę – ona donikąd nie odchodziła i było mnóstwo czasu, by oddać jej wszystkie detale, nawet w czterech porach roku.

Autor: Ewa Majewska

Morskie fale – 7

Morskie fale leniwie obmywały piaszczystą, białą plażę rajskiej wyspy, leżącej na środku wielkiego oceanu. Na tej właśnie plaży leżały muszelki o pięknym kształcie. Na wyspie można było znaleźć niezwykłego smaku owoce, rosnące na drzewach, ale też trzeba było uważać na węże, które jakby strzegły dobrodziejstw wyspy. Turyści, którzy odwiedzali tę wyspę, powracali z niej jakby z nauką o dobrodziejstwie mądrego wykorzystywania zasobów przyrody.

Autor: Adam

Morskie fale – 6

Morskie fale leniwie obmywały piaszczystą, białą plażę rajskiej wyspy, leżącej na środku wielkiego oceanu. Na tej właśnie plaży lubię odpoczywać.

Bezkresny ocean, białe mewy i żadnych turystów… Łódź z zaopatrzeniem przypływa tylko cztery razy w roku. Wyspa, ocean, niebo i ja. Czasem z zaproszonymi przeze mnie gośćmi, którzy przypływają z łodzią z zaopatrzeniem i zostają na jakiś czas.

Jeśli do tego dodamy bezprzewodowy internet i możliwość porozmawiania z rodziną i znajomymi, to mamy piękne połączenie pracy i odpoczynku…

Kiedy znajduję się poza wyspą, lubię wyobrażać sobie tę plażę. Wystarczy zamknąć oczy i łatwo zobaczyć białą plażę, morskie fale, bezchmurne niebo i mewy – gadające ze sobą, łowiące ryby lub latające na tle błękitnego nieba…

Autor: Ewa Damentka

Mała ławeczka – 30

Mała ławeczka stała w parku od bardzo dawna. Płacząca wierzba, pod którą ją postawiono, zdążyła urosnąć i teraz jej gałęzie chroniły ławeczkę przed ciekawskimi spojrzeniami spacerowiczów.

Bardzo często siadały tu zakochane pary. Na ławce wycinano serca i inicjały kochanków. Niektóre pary po latach wracały do ławeczki, szukając na niej pozostawionych przez siebie znaków. Byli też tacy, którzy tu już nigdy nie wracali, a wycięte przez nich serca zarastały lub murszały.

Autor: Andrzej

Morskie fale – 5

Morskie fale leniwie obmywały piaszczystą, białą plażę rajskiej wyspy, leżącej na środku wielkiego oceanu. Na tej właśnie plaży przesiadywało stado ptaków. Wyspa była miejscem odpoczynku przed dalszym lotem.

Ptaki miały tam do dyspozycji ławice małych ryb i kilka gatunków ślimaków.

Wyspa nie była zamieszkana przez ludzi, ale była znana właśnie z czasowego pobytu pięknych ptaków. Zdarzały się dni, że na wyspę przypływali biolodzy. Lądujący helikopter na moment płoszył ptaki, ale później wszystko wracało do normy.

Pracownicy badali nie tylko zwyczaje ptaków, ale też wielogatunkową florę, w którą obfitowała wyspa.

Autor: Adam

Morskie fale – 4

Morskie fale leniwie obmywały piaszczystą, białą plażę rajskiej wyspy, leżącej na środku wielkiego oceanu. Na tej właśnie plaży często przesiadywał postawny mężczyzna, który rozmyślał, wpatrując się w bezkresny ocean. Lubił też kłaść się na plaży i wtedy rozmyślał, patrząc w niebo.

Znajdował przyjemność w samotnym przebywaniu na bezludnej wyspie. Miał łódź, więc jeśli zatęsknił za ludźmi, to wsiadał do niej i odwiedzał rodzinę i znajomych mieszkających na innych wysepkach tego archipelagu. Czasami spotykali się na największej wyspie, która mieściła ich wszystkich.

Mężczyzna kiedyś lubił światowe życie i lubił też wpływać na życie innych ludzi – czy tego chcieli, czy nie. Co więcej, gdy nie chcieli, był tym bardzo podekscytowany i wręcz zmuszał ich, by przejęli jego punkt widzenia. Głośno zaś mówił, że się o nich troszczy i robi to dla ich dobra.

Kiedyś chełpił się tymi „osiągnięciami”, teraz myślał o nich z pewnym zawstydzeniem. Był już starzejącym się człowiekiem, gdy zrozumiał, że inni ludzie także mają prawo do samostanowienia. Jego rodzina również. Wtedy wpadł na pomysł, by kupić cały archipelag i dać członkom swojej rodziny wybór – żeby każdy z nich zdecydował, jak i gdzie chce mieszkać – samotnie na swojej wysepce, w towarzystwie najbliższej osoby (lub kilku osób), czy też w dużym towarzystwie na wielkiej wyspie. Każdemu dał środki, by zagospodarował się w miejscu, które wybrał. Sam, na własnej wyspie, postawił luksusowy, wygodny dom. Zadbał też o teleskop, by patrzeć na gwiazdy. Na środku wyspy wybudował saunę i basen, żeby mógł w nim pływać, jak nie będzie mu się chciało iść na plażę lub gdy będzie brzydka pogoda.

Wybudował sobie również dużą bibliotekę, w której zgromadził interesujące go książki z prawie całego świata. Wybudował też pas startowy dla samolotu, który czekał w gotowości na sąsiedniej wysepce. Dbał o niego pilot, mieszkający obok hangaru. Pozostali pracownicy zamieszkiwali pobliskie wysepki. Biuro mieściło się na dużej wyspie. Kiedy jego pracownicy przypływali lub przylatywali do pracy – to wszyscy byli uśmiechnięci i wypoczęci. On również…

Autor: Brzozowa Bajdulka

Mała ławeczka – 29

Mała ławeczka stała w parku od bardzo dawna. Płacząca wierzba, pod którą ją postawiono, zdążyła urosnąć i teraz jej gałęzie chroniły ławeczkę przed ciekawskimi spojrzeniami spacerowiczów.

Bardzo często ławeczka chciała udać się za tymi, którzy zasiadali na niej i prowadzili długie, a czasem krótkie rozmowy. Niektórzy z nich wracali. Łatwo poznawała ich wtedy. Sami zostawiali na niej ślady – odłupany kawałek farby lub inicjały. Szczególnie lubiła wiosnę i lato – wówczas była najbardziej pożądana i potrzebna. Najczęściej to pary młodych ludzi krążyły przy niej, czekając aż się zwolni. To miłe, kiedy widzisz, że ktoś cię potrzebuje – a wiesz, że możesz mu coś ofiarować.

Autor: Ewa Majewska