Mała ławeczka – 10

Mała ławeczka stała w parku od bardzo dawna. Płacząca wierzba, pod którą ją postawiono, zdążyła urosnąć i teraz jej gałęzie chroniły ławeczkę przed ciekawskimi spojrzeniami spacerowiczów.

Bardzo często na tej ławeczce siadał starszy miły, siwy pan i czytał gazetę. Pan ten przychodził tu prawie codziennie, oczywiście jeśli tylko pozwalała na to pogoda, od wiosny do jesieni. Podziwiał zmieniające się widoki i kolory gałęzi. Jakież było jego zdziwienie, gdy pewnej wiosennej soboty, z gazetą, chciał usiąść na ławeczce, a tam siedziała już postawna postać (oczywiście z metalu) Szwejka. Pan zdziwił się, ale jednocześnie ucieszył. Pomyślał sobie, że będzie tu przychodził nie z gazetą, a z książką, jego ulubioną „Przygody dobrego wojaka Szwejka”. „Mam teraz przyjaciela na przedpołudnie” – pomyślał.

Autor: Joanna

Mała ławeczka – 9

Mała ławeczka stała w parku od bardzo dawna. Płacząca wierzba, pod którą ją postawiono, zdążyła urosnąć i teraz jej gałęzie chroniły ławeczkę przed ciekawskimi spojrzeniami spacerowiczów.

Bardzo często na tej ławeczce siedziałam z książką, ucząc się. Byłam wówczas w dziewiątej klasie liceum i wówczas po raz pierwszy w życiu zdarzyło się, że zakochał się we mnie młody chłopiec z drugiego liceum. Poznaliśmy się na sankach w parku i od tej pory byliśmy nierozłączną parą. Bardzo często siedzieliśmy na tej samej ławeczce, spoglądając na pływające łabędzie i ciesząc się swoją obecnością. Czasami towarzyszyła nam moja siostra, osiem lat ode mnie młodsza. Były to bardzo miłe chwile, które pamiętam dotychczas.

Autor: Alicja

Ciemność zgęstniała – 42

Ciemność zgęstniała… Pochłonęła wszystkie kolory i całe światło. Na szczęście nie trwało to długo… W najczarniejszych czasach, w najmniej oczekiwanym miejscu, pojawiło się światło. Początkowo było malutkie. Rosło jednak z każdą chwilą, przynosząc nadzieję i… głównie nadzieję.

Las rozświetlał się powoli i było sporo cienia, ale później aż kipiało w nim życie. Na pustyni światło zajaśniało szybko i od razu stało się gorące. Tam było go za dużo. Nocą z kolei było zimno. Pustynny ekosystem był raczej skromny.

Wybór przebywania jest w nas. Dobieramy wersje do siebie i do chwili, w której funkcjonujemy.

Autor: Adam

Mała ławeczka – 8

Mała ławeczka stała w parku od bardzo dawna. Płacząca wierzba, pod którą ją postawiono, zdążyła urosnąć i teraz jej gałęzie chroniły ławeczkę przed ciekawskimi spojrzeniami spacerowiczów.

Bardzo często siadywała na niej para wróbelków, która znała to miejsce od dawna. Zawsze czekały na niej okruszki chleba i ziarenka, które zostawiał dla swoich ulubieńców mieszkaniec pobliskiego domu. Ziarenka i okruszki chleba dobrze były ukryte pod gałęziami płaczącej wierzby i nikt nieproszony nie wiedział o tym dziwnym karmniku.

Autor: Danusia

Mała ławeczka – 7

Mała ławeczka stała w parku od bardzo dawna. Płacząca wierzba, pod którą ją postawiono, zdążyła urosnąć i teraz jej gałęzie chroniły ławeczkę przed ciekawskimi spojrzeniami spacerowiczów.

Bardzo często podchodził do niej mały żółw. Rozmawiał ze ślimakiem, który mieszkał w trawie, i z wróblami, które przysiadały na ławeczce. Razem wymieniali się sąsiedzkimi ploteczkami. A wierzba szumiała i na swój sposób też włączała się do rozmowy.

Ławeczka tylko przysłuchiwała się, ale promieniała ze szczęścia, bo była towarzyska i bardzo lubiła gości.

Autor: Jęczyduszka

Mała ławeczka – 6

Mała ławeczka stała w parku od bardzo dawna. Płacząca wierzba, pod którą ją postawiono, zdążyła urosnąć i teraz jej gałęzie chroniły ławeczkę przed ciekawskimi spojrzeniami spacerowiczów.

Bardzo często w tym miejscu przysiadał starszy pan, w wieku 72 lat. Tego dnia ów pan zobaczył na ławce siedzącego młodzieńca, który wpatrywał się w to, co przed nim. A były przed nim: trawy, żółte kwiatki, dróżki, a w oddali staw i pływające w nim kaczki. W tej sytuacji starszy pan patrzył na młodzieńca, którzy obserwował… kaczki. Dojrzały człowiek wiedział, że w takiej chwili się nie przeszkadza. Z radością usiadłby na swojej ulubionej ławce, ale uznał, że dzisiaj wybierze inne miejsce.

Nad stawem pojawiły się dwa łabędzie. Dróżkami czasami przejeżdżały rowery. Na trawie dzieci, pilnowane przez rodziców, uganiały się za psami, które były na spacerze. Panowała atmosfera równowagi.

Starszy pan pomyślał, jak dobrze, że jest tu normalnie, tak jak zwykle.

Autor: Adam

Mała ławeczka – 5

Mała ławeczka stała w parku od bardzo dawna. Płacząca wierzba, pod którą ją postawiono, zdążyła urosnąć i teraz jej gałęzie chroniły ławeczkę przed ciekawskimi spojrzeniami spacerowiczów.

Bardzo często przychodziła tam para nastolatków. On mówił jej, kim będzie w przyszłości, ona szukała sposobu, jak w tych jego pomysłach znaleźć miejsce dla siebie, ale nie było łatwo, bo jak tu towarzyszyć pilotowi odrzutowca albo badaczowi Antarktydy.

Minęło kilka lat, od jakiegoś czasu widywali się na tej ławeczce dwa razy w roku na jej (w maju) i jego (w październiku) urodziny. Ona studiowała hotelarstwo, on kończył politechnikę…

Znowu minęło kilka lat. Każde z nich znalazło swoje szczęście, o którym chętnie opowiadało temu drugiemu. Pozostali przyjaciółmi na zawsze.

Autor: Borówka

Mała ławeczka – 4

Mała ławeczka stała w parku od bardzo dawna. Płacząca wierzba, pod którą ją postawiono, zdążyła urosnąć i teraz jej gałęzie chroniły ławeczkę przed ciekawskimi spojrzeniami spacerowiczów.

Bardzo często siadał na niej starszy pan. Siadał, zamykał oczy i wspominał majowy wieczór przed laty. Tego wieczoru przysiadł się do młodej, pięknej kobiety, która siedziała smutna na tej ławeczce, wierzba była jeszcze mała. Pamięta jej niepewne spojrzenie, kiedy zapytał, czy może się dosiąść. Rozmawiali aż do nocy. Księżyc świecił wysoko, kiedy odprowadzał ją do domu. Potem została jego żoną. Zmarła kilka lat temu, ale gdy on siada na tej ławeczce, to wspomnienia stają się świeższe.

Autor: Andrzej B.

Mała ławeczka – 3

Mała ławeczka stała w parku od bardzo dawna. Płacząca wierzba, pod którą ją postawiono, zdążyła urosnąć i teraz jej gałęzie chroniły ławeczkę przed ciekawskimi spojrzeniami spacerowiczów.

Bardzo często siadali na niej zakochani mali uciekinierzy z pobliskiej szkoły – w ramach wiosennych wagarów. Wierzba pokryta wówczas była świeżą zieloną mgiełką – pachniała ziemia, a obok przechadzał się, wydając co jakiś czas donośny odgłos, łazienkowy paw.

Ciekawe, czy wy też znacie podobną wierzbę lub tę, która rośnie w warszawskich Łazienkach?

Jak nie znacie – koniecznie poszukajcie – nawet jak nie jesteście zakochani, a wasz czas wagarów minął bezpowrotnie…

Autor: Ewa Majewska

Ciemność zgęstniała – 41

Ciemność zgęstniała… Pochłonęła wszystkie kolory i całe światło. Na szczęście nie trwało to długo… W najczarniejszych czasach, w najmniej oczekiwanym miejscu, pojawiło się światło. Początkowo było malutkie. Rosło jednak z każdą chwilą, przynosząc nadzieję i radość.

Świece, lampy naftowe, elektryczność. Te pierwsze są naturalne i znane od dawien dawna. Elektryczność jest dużym ułatwieniem życia. Obecnie do tych pierwotnych źródeł światła można już nigdy nie wracać, chyba że dla klimatu.

Na elektryczność jesteśmy skazani. Dzisiejszy świat bez niej już by sobie nie poradził.

Zapytaj siebie – jakie światło masz w sobie?

Autor: Adam