Polną drogą – 51

Polną drogą szedł samotny wędrowiec. Posłuchał głosu serca i opuścił rodzinny dom, by w szerokim, wielkim świecie znaleźć to, czego dotąd brakowało mu w życiu. Szedł dziarskim krokiem i rozglądał się ciekawie dookoła, ponieważ nie wiedział, co to jest, a bardzo zależało mu, żeby to odnaleźć.

W pewnej chwili zobaczył chatę z otwartymi szeroko oknami. Przystanął i obserwował… W chacie, przy kuchni, krzątała się kobieta. Gotowała posiłek. Wnet do chaty wróciły dzieci. A tuż za dziećmi mąż. Wszyscy usiedli do stołu. W ciszy i spokoju spożywali posiłek, spoglądając i uśmiechając się do siebie nawzajem. Po skończonym posiłku mąż podziękował żonie i dzieciom za wspólny czas spędzony przy stole.

Wędrowiec pomyślał, że w rodzinie panuje miłość i poczuł, że szuka właśnie miłości. I ku swojemu zdziwieniu stwierdził, że chodzi po świecie i szuka czegoś, co ma we własnym domu, tylko nie potrafił tego docenić. Czym prędzej więc powrócił do rodzinnego domu, z sercem pełnym wdzięczności i miłości.

Autor: Danuta Majorkiewicz

Polną drogą – 50

Polną drogą szedł samotny wędrowiec. Posłuchał głosu serca i opuścił rodzinny dom, by w szerokim, wielkim świecie znaleźć to, czego dotąd brakowało mu w życiu. Szedł dziarskim krokiem i rozglądał się ciekawie dookoła, ponieważ nie wiedział, co to jest, a bardzo zależało mu, żeby to odnaleźć.

W pewnej chwili zobaczył konia. Koń, jaki jest, każdy wie.

Wędrowiec zadumał się nad tą oczywistością jego istoty. Poklepał go po szyi i ułożył swoje bagaże tuż przy jego kopytach. Cały dzień wsłuchiwał się w szelest majtnięć jego ogona i delikatne parsknięcia. Wieczorem koń użyczył mu swoich dużych, błyszczących oczu, aby w nich odbijały się gwiazdy.

Autor: Allbeertt

Kustosz z zainteresowaniem – 31

Kustosz z zainteresowaniem przyglądał się dużej paczce, która właśnie została dostarczona do muzeum. Było na niej wiele kolorowych naklejek i dużo pocztowych stempli – jakby przewędrowała pół świata.

Otworzył ją i zobaczył, że w środku znajduje się gruby tom, zatytułowany „Wielka księga tematów”. Otworzył książkę zaintrygowany i przeczytał, że tworzą ją tematy z tzw. „łańcuszka mówców” zebrane podczas ponad dwudziestoletniej działalności warszawskiego Klubu Ludzi Sukcesu „Pod Gruszą”. Przejrzał spis treści, znalazł odpowiedni rozdział i przeczytał, co to takiego „łańcuszek mówców”. Dowiedział się, że jest to zabawa polegająca na tym, że podaje się temat, a następnie wyznacza mówcę, który ma na ten temat coś powiedzieć w czasie od sześćdziesięciu do dziewięćdziesięciu sekund. Zajrzał do listy tematów i zobaczył, że jest na niej jedenaście tysięcy pozycji. „Na każdy za tych tematów ktoś się wypowiadał” – pomyślał z uznaniem.

W załączonym liście napisano, że klubowicze z warszawskiego KLS proszą, by jego muzeum przyjęło tę pamiątkę. A jeśli kustosz uzna, że ich księga nie kwalifikuje się na obiekt muzealny, to żeby zachował ją dla siebie. Przy okazji klubowicze zaprosili go na swoje spotkanie. Podali adres, terminy, godziny…

Kustosz jeszcze nie wiedział, co zrobi z książką, ale rozsiadł się wygodnie i zaczął przeglądać tematy. Niektóre wydawały się proste, przy innych miałby kłopot, żeby cokolwiek powiedzieć. „Może warto pójść do nich na spotkanie?” – pomyślał – „można się dużo nauczyć, a przede wszystkim wyćwiczyć refleks – przecież mówią od razu, nie mają godzin na to, żeby przygotować się do tych przemówień”. Jak pomyślał, tak zrobił, a KLS zyskał nowego, wiernego klubowicza.

Autor: Ewa Damentka

Polną drogą – 49

Polną drogą szedł samotny wędrowiec. Posłuchał głosu serca i opuścił rodzinny dom, by w szerokim, wielkim świecie znaleźć to, czego dotąd brakowało mu w życiu. Szedł dziarskim krokiem i rozglądał się ciekawie dookoła, ponieważ nie wiedział, co to jest, a bardzo zależało mu, żeby to odnaleźć.

W pewnej chwili zobaczył duży ekran. Olbrzymi ekran. Wędrowiec nie rozpoznał filmu, który właśnie był wyświetlany. „Nic dziwnego” – pomyślał – „nie przepadam za filmami. Wolę piłkę nożną”. Jak na zamówienie, na ekranie pokazały się sceny z meczu piłkarskiego. Wędrowiec rozpoznał mecz, w którym jego rodak strzelił pięć goli w ciągu dziewięciu minut. Scenki z trafionymi golami powtarzały się raz za razem.

– „Co się dzieje” – pomyślał zdziwiony wędrowiec.

Na ekranie wyświetliła się wiadomość: „Myślisz – masz”

– „Co to znaczy?”

Ekran odpowiedział nowym komunikatem: „Twoje życie wygląda tak, jak kształtują się twoje myśli – zmień swoje myślenie, a zmienisz swoje życie”.

– „Kto wyświetla te napisy?” – pomyślał rozzłoszczony mężczyzna.

– „A jak myślisz?” – ukazała się kolejna odpowiedź.

– To bzdury – głośno skomentował Wędrowiec.

– „Myślisz – masz” – napis wyświetlił się ponownie. Był widoczny przez kilka może kilkanaście sekund, po czym zaczął blednąć i rozmywać się. Po chwili zniknął również ekran.

Wędrowiec postał jeszcze chwilę przed nieistniejących już ekranem. Stracił ochotę na dalszą wędrówkę. „Myślisz – masz” – te słowa brzęczały w jego głowie jak refren. Zawrócił i poszedł polną drogą do domu. Uznał, że musi się zastanowić, a w domu myśli mu się najlepiej…

Autor: Ewa Damentka

Kustosz z zainteresowaniem – 30

Kustosz z zainteresowaniem przyglądał się dużej paczce, która właśnie została dostarczona do muzeum. Było na niej wiele kolorowych naklejek i dużo pocztowych stempli – jakby przewędrowała pół świata.

Otworzył ją i zobaczył, że w środku znajduje się przedmiot owinięty w czarny materiał, chyba jedwab… Na wierzchu leżała mała karteczka z napisem „LUSTRO PRAWDY”. Odsłonić tylko w ostateczności” oraz list zaadresowany „Do Ciebie”.

Zaintrygowany kustosz otworzył kopertę i wyjął cienki arkusz welinowego papieru. Ładnym, być może kobiecym, pismem opisano na nim właściwości i przeznaczenie lustra. Ma ono być użyte, gdy będą się ważyć losy świata. Do tego czasu powinno być zakryte i nie może dotknąć go nawet najmniejszy promyczek słonecznego światła. Dla bezpieczeństwa, co kilka lat powinno być przesyłane do kolejnego muzeum. Gdy nadejdzie czas prawdy, lustro zostanie odkryte – materiał sam zacznie się rozwijać.

Przerażony kustosz zobaczył, że odchylił się spory płat czarnego jedwabiu. „Być może stało się tak przy wkładaniu lustra do paczki” – pomyślał z nadzieją. Zajrzał pod spód i odetchnął z ulgą, Odsłoniła się tylko zewnętrzna warstwa czarnego materiału. Pieczołowicie owinął pakunek i schował go z powrotem do paczki. Tę zaniósł do magazynu i włożył do wielkiej skrzyni, ciesząc się, że świat jest jeszcze w miarę bezpieczny.

Autor: Jagoda

Kustosz z zainteresowaniem – 29

Kustosz z zainteresowaniem przyglądał się dużej paczce, która właśnie została dostarczona do muzeum. Było na niej wiele kolorowych naklejek i dużo pocztowych stempli – jakby przewędrowała pół świata.

Otworzył ją i zobaczył, że w środku były dyski. Zwyczajne zewnętrzne dyski, jakie można podpiąć do każdego komputera. Poza dyskami, w paczce znajdowała się duża koperta i mała odręczna karteczka, napisana przez jednego z jego kolegów – muzealnika z drugiego końca świata.

Kolega napisał prośbę do zaprzyjaźnionej muzealnej braci, by wspólnie poczynili starania na rzecz dodatkowego zabezpieczenia swoich zbiorów – a raczej pamięci o nich. Proponował, by, w trosce o wspólne światowe dziedzictwo, najpierw skopiować zawartość dysków z paczki, a następnie na jeden z dysków wgrać własne zeskanowane dokumenty oraz zdjęcia zarówno eksponatów, jak i zabytków znajdujących się w muzealnych magazynach. Prosił, by w razie potrzeby dołożyć do paczki kolejny dysk. Sugerował również, by do koperty włożyć opis nagranych materiałów i całość przesłać dalej do zaufanego człowieka w zaufanym muzeum.

Wyjaśniał, że gdy paczka dotrze do niego z powrotem – to sam zarchiwizuje wszystkie materiały z dysków. Na kolejny dysk nagra nową porcję własnej dokumentacji i puści paczkę w dalszą podróż… List zakończony był życzeniem, by ta akcja była tylko działaniem profilaktycznym i żeby wszystkie zabytki i ich opiekunowie byli bezpieczni…

Kustosz pokiwał głową w zadumie i zaczął podłączać dyski do komputera. Ich zawartość była była imponująca. Wiele muzeów przyłączyło się do akcji, zapoczątkowanej przez jego kolegę.

Uznał, że szybko przekaże ów niezwykły list dyrekcji, by zdecydowała, co zrobić z zawartością paczki. Miał nadzieję, że jego muzeum dołączy do tego niezwykłego łańcuszka…

Autor: Ewa Damentka

Polną drogą – 48

Polną drogą szedł samotny wędrowiec. Posłuchał głosu serca i opuścił rodzinny dom, by w szerokim, wielkim świecie znaleźć to, czego dotąd brakowało mu w życiu. Szedł dziarskim krokiem i rozglądał się ciekawie dookoła, ponieważ nie wiedział, co to jest, a bardzo zależało mu, żeby to odnaleźć.

W pewnej chwili zobaczył ludzi jadących konno. Konie były piękne i całość wyglądała dostojnie. Sylwetki wszystkich jeźdźców kołysały się rytmicznie. Patrząc z daleka można było odnieść wrażenie, jakby poruszał się jeden organizm.

Wędrowiec zrozumiał, że patrząc na jedno zdarzenie z różnych perspektyw, można mieć różny ogląd sytuacji.

Autor: Adam

Kustosz z zainteresowaniem – 28

Kustosz z zainteresowaniem przyglądał się dużej paczce, która właśnie została dostarczona do muzeum. Było na niej wiele kolorowych naklejek i dużo pocztowych stempli – jakby przewędrowała pół świata.

Otworzył ją i zobaczył, że w środku są piękne ramy do obrazów. Zawartość jest cenna, a stemple pocztowe i naklejki ukazywały drogę paczki.

Starszy mężczyzna z lupą oglądał wierzch paczki. Delektował się znaczkami.

Było niedzielne popołudnie. Mężczyzna uzmysłowił sobie, że bardzo lubi spędzać wolny czas w ten sposób.

Autor: Adam

Ciemność zgęstniała – 55

Ciemność zgęstniała… Pochłonęła wszystkie kolory i całe światło. Na szczęście nie trwało to długo… W najczarniejszych czasach, w najmniej oczekiwanym miejscu, pojawiło się światło. Początkowo było malutkie. Rosło jednak z każdą chwilą, przynosząc nadzieję i radość. Radość, że jesteśmy razem – Braciszek i ja. Radość, że nic nas nie rozdzieliło. Mamy siebie nawzajem i to jest najważniejsze.

Autor: Siostrzyczka

Kustosz z zainteresowaniem – 27

Kustosz z zainteresowaniem przyglądał się dużej paczce, która właśnie została dostarczona do muzeum. Było na niej wiele kolorowych naklejek i dużo pocztowych stempli – jakby przewędrowała pół świata.

Otworzył ją i zobaczył, że w środku jest pamiętnik. Kilka grubych brulionów, ponumerowanych i opatrzonych wspólnym tytułem: „Moja walka i moje zwycięstwa”. Do pamiętnika dołączono list, o niezwykłej treści:

Być może zdziwią się Państwo, że do Waszego Muzeum Martyrologii pamiętnik przesyła osoba, która nigdy nie była wywieziona na Sybir, ani internowana w czasie stanu wojennego. Nie brała udziału w walkach wojennych, powstaniach, misjach wojskowych. Osoba, która nie doświadczyła represji i prześladowań wojennych i powojennych. Te dotknęły moją rodzinę – dziadków, ich rodzeństwo oraz moich rodziców, którzy byli wtedy małymi dziećmi.

Okazało się jednak, że ja, żyjąc w dobrych warunkach – najlepszych, jakie mogli zapewnić mi rodzice i dziadkowie – przesiąknąłem ich poglądami, nawykami i obawami. Bezwiednie przyswoiłem sobie też obawy i programowanie społeczne – w szkole, na podwórku, oglądając telewizję, słuchając radia i rozmów sąsiadów, o prasie już nie wspominając.

Nauczyłem się, że wypada mieć kłopoty, mało zarabiać i ubierać się gorzej, niż mnie na to stać. Że wypada narzekać i mieć za złe.

Jednak, kiedy dorastałem, zmieniał się również świat i gdy stałem się dorosły – wypadało już być dobrze ubranym i jeździć dobrym samochodem. Postanowiłem zostać przedsiębiorcą, ale interesy szły mi kiepsko. Po pewnym czasie zrozumiałem, że przeszkodą są moje nawyki i sposób myślenia. Podjąłem więc pracę nad sobą – z różnymi efektami. Prawdziwą zmianę uzyskałem dopiero wtedy, gdy zrozumiałem, że to nie jest zwykła praca, tylko walka o siebie, o swoje lepsze jutro i pojutrze. Gdy zrozumiałem, że to walka, odzyskałem swoją zaradność i siłę, a wraz z nimi również przemyślenia, rozpoznanie, planowanie, taktykę, wytrwałość i miłość.

Zmieniłem siebie. Moja walka o mnie już jest zakończona. Teraz podtrzymuję i rozwijam stan pokoju i spokoju. Przysyłam do Państwa mój pamiętnik, bo być może przyda się komuś. Listu i pamiętnika nie podpisuję, bo myślę, że jestem typowym reprezentantem mojego pokolenia. Taki list i taki pamiętnik mogłoby napisać wiele, wiele osób.

Pozdrawiam i życzę powodzenia w waszych walkach. Życzę Wam, żebyście zawsze zwyciężali w walce o siebie samych.

Trochę zdziwiony kustosz usiadł wygodnie i zaczął przeglądać ten dziwny pamiętnik…

Autor: Jenczy