Kolorowe fajerwerki – 30

Kolorowe fajerwerki pięknie przyozdabiały nocne, zimowe niebo. Żegnały przemijający Stary Rok i witały Nowy, który właśnie nadszedł, a wraz z nim nadzieja, że będzie lepiej.

Piękna biała zima, z nią wypady na łyżwy, narty a potem – zielona, pachnąca wiosna. Kumkanie żab w naszym pobliskim stawie. Przyjadą wnuki, dom napełni się śmiechem i pełen będzie tupotu małych nóżek.

Odkąd wyprowadziliśmy się na wieś, widujemy je okazjonalnie. Parę dni w zimie, na sanki, ale za to całą wiosnę i lato przebywają na świeżym powietrzu, wśród pól i lasów, a my czujemy się wreszcie potrzebni, choć już może nie najmłodsi.

Tu znaleźliśmy swoje miejsce. Jesienią i zimą towarzyszą nam dwa koty i piesek, którego dzieci podarowały nam na minioną gwiazdkę.

Chodzimy na długie spacery.

Nadchodzi Nowy Rok, a po nim znów wiosna i wnuki będą u nas. Jest cudownie, oby jak najdłużej.

Autorka: Joanna

Kobieta leniwie przeciągnęła się – 5

Kobieta leniwie przeciągnęła się w łóżku, była rozmarzona. Przed chwilą wybudziła się z pięknego snu. Była na balu, wokół niej pełno było ładnie ubranych ludzi, słyszała gwar przyciszonych rozmów i muzykantów szykujących swoje instrumenty. Nagle zapadła pełna oczekiwania cisza. Na salę wszedł król, a wszyscy ukłonili się i z szacunkiem pochylili głowy. „Witajcie” – rozległ się głęboki, dźwięczny królewski głos. Ludzie wyprostowali się i podnieśli głowy. Ona również to zrobiła. Spojrzała na króla i zobaczyła, że jest podobny do Jasia Fasoli. Jak się później okazało, posiadał krewnych w Pcimiu i lubił uprawiać łomżing. Rozegrała się balowa gadka-szmatka, po czym wszyscy faceci dali sobie w gębę po razie i rozeszli się spokojnie do domów. Król został sam z paniami i tak się zawstydził, że poczerwieniał i uciekł.

Panie bawiły się same do białego rana i nic więcej nie było im do szczęścia potrzebne.

Autor: Bubulubu

Kobieta leniwie przeciągnęła się – 4

Kobieta leniwie przeciągnęła się w łóżku, była rozmarzona. Przed chwilą wybudziła się z pięknego snu. Była na balu, wokół niej pełno było ładnie ubranych ludzi, słyszała gwar przyciszonych rozmów i muzykantów szykujących swoje instrumenty. Nagle zapadła pełna oczekiwania cisza. Na salę wszedł król, a wszyscy ukłonili się i z szacunkiem pochylili głowy. „Witajcie” – rozległ się głęboki, dźwięczny królewski głos. Ludzie wyprostowali się i podnieśli głowy. Ona również to zrobiła. Spojrzała na króla i zobaczyła, że do stóp władcy łasi się mały kotek. Świta już miała odegnać natręta, kiedy władca podniósł tę małą istotę i przytulił. Dopiero wtedy dziewczyna z zainteresowaniem zaczęła przyglądać się królowi. Miała śliczne, roześmiane oczy, wdzięku tyle, ile ważyła i to właśnie jej król podał małe,miauczące zwierzątko. Dygając, przyjęła je z wdzięcznością. „Może to dobry człowiek” – pomyślała.

Autor: Kolor

Kolorowe fajerwerki – 29

Kolorowe fajerwerki pięknie przyozdabiały nocne, zimowe niebo. Żegnały przemijający Stary Rok i witały Nowy, który właśnie nadszedł, a wraz z nim strach, czy podołam, czy dam radę. Chcę zmiany i się jej boję. Kolejne tygodnie pokazały mi, jak płonne były te strachy. Cieszę się, że im nie uległam i wzięłam się w garść.

Autor: Jęczyduszka

Kobieta leniwie przeciągnęła się – 3

Kobieta leniwie przeciągnęła się w łóżku, była rozmarzona. Przed chwilą wybudziła się z pięknego snu. Była na balu, wokół niej pełno było ładnie ubranych ludzi, słyszała gwar przyciszonych rozmów i muzykantów szykujących swoje instrumenty. Nagle zapadła pełna oczekiwania cisza. Na salę wszedł król, a wszyscy ukłonili się i z szacunkiem pochylili głowy. „Witajcie” – rozległ się głęboki, dźwięczny królewski głos. Ludzie wyprostowali się i podnieśli głowy. Ona również to zrobiła. Spojrzała na króla i zobaczyła znajomą twarz disk-jockeya z nocnego klubu „Wulkan”.

Tak, pamięta, że dziś ma dyżur nocny i wyjście na dyskotekę z młodzieżą.

– Szkoda, że dziś już nie ma takich balów – westchnęła cicho.

Autor: Ewa Majewska

Kobieta leniwie przeciągnęła się – 2

Kobieta leniwie przeciągnęła się w łóżku, była rozmarzona. Przed chwilą wybudziła się z pięknego snu. Była na balu, wokół niej pełno było ładnie ubranych ludzi, słyszała gwar przyciszonych rozmów i muzykantów szykujących swoje instrumenty. Nagle zapadła pełna oczekiwania cisza. Na salę wszedł król, a wszyscy ukłonili się i z szacunkiem pochylili głowy. „Witajcie” – rozległ się głęboki, dźwięczny królewski głos. Ludzie wyprostowali się i podnieśli głowy. Ona również to zrobiła. Spojrzała na króla i zobaczyła pełnego tęsknoty, smutnego mężczyznę. „Bycie królem” – pomyślała – „to trudna powinność. Codzienne rytuały, rój dworaków dookoła, zero intymności”. I choć kiedyś marzyła o zostaniu królową, a może raczej królewną, to teraz, radośnie odrzuciwszy okrycie, dziewczyna wybiegła na łąkę, poczuć chłodną rosę pod stopami, wolna i roześmiana.

Autor: Kolor

Kobieta leniwie przeciągnęła się – 1

Kobieta leniwie przeciągnęła się w łóżku, była rozmarzona. Przed chwilą wybudziła się z pięknego snu. Była na balu, wokół niej pełno było ładnie ubranych ludzi, słyszała gwar przyciszonych rozmów i muzykantów szykujących swoje instrumenty. Nagle zapadła pełna oczekiwania cisza. Na salę wszedł król, a wszyscy ukłonili się i z szacunkiem pochylili głowy. „Witajcie” – rozległ się głęboki, dźwięczny królewski głos. Ludzie wyprostowali się i podnieśli głowy. Ona również to zrobiła. Spojrzała na króla i zobaczyła jego. Tak – człowieka jej marzeń.

Znali się od dawna, nawet widywali przelotem, ale każde gdzieś szło w swoją stronę. Wiedziała, że ostatnio miał ciężki okres – nie chciała się narzucać. Teraz, kiedy jest królem z jej snu – może zadzwoni…

A może następnego dnia przyśni jej się ciąg dalszy i we śnie dowie się, co czynić dalej?

Autor: Ewa Majewska

Kolorowe fajerwerki – 28

Kolorowe fajerwerki pięknie przyozdabiały nocne, zimowe niebo. Żegnały przemijający Stary Rok i witały Nowy, który właśnie nadszedł, a wraz z nim nowe zadania…

Jednak teraz mało kto o tym myślał. Uczniowie i nauczyciele Szkoły Czarowania w pełni oddawali się zabawie. Na czas sylwestrowego wieczoru odłożyli zmartwienia na bok, więc mogli bawić się beztrosko.

Głos i Babcia Jaga dość szybko odłączyli się od rozbawionego tłumu, by zająć się tym, co zwykle robili – mieli czuwać nad bezpieczeństwem szkoły, uczniów i nauczycieli. Tym razem towarzyszył im Merlin.

Obeszli szkołę. Sprawdzili standardowe Bramy oraz specjalne przejścia do innych Wymiarów i zapieczętowali je, aby nikt nie mógł zjawić się w nich niezapowiedziany.

Następnie Głos zaszył się w dyżurce, gdzie całą noc będzie oglądał kamery i wskaźniki mocy, a Merlin z Babcią Jagą poszli do szpitalnego skrzydła. Zwolnili dyżurną pielęgniarkę, by udała się na zabawę, a sami weszli do pokoju Jęczyduszy. Zastali tam lekarza, który powiedział, że pacjentka jeszcze się nie obudziła.

– Długo będzie spała? – zapytała Babcia Jaga.

– Tak, daliśmy jej zastrzyk. Mimo tego, ciągle dręczą ją koszmary.

– Wiecie, jak jej pomóc? – spytał Merlin.

– Niestety nie – odpowiedział lekarz – w tym przypadku jesteśmy zupełnie bezradni.

Babcia Jaga popatrzyła na niego ze współczuciem i powiedziała:

– Wspólnie z Merlinem podjęliśmy pewne działania. Niestety nie wiemy, czy uda się nam uzyskać pomoc dla Jęczyduszy, a w przyszłości również dla Jęczyduszki.

– Jęczyduszki – zdziwił się lekarz – przecież ona jest zupełnie zdrowa

– Jeszcze zdrowa – sprecyzował Merlin – niestety już powoli zaczyna drążyć ją to, co gnębi Jęczyduszę…

– Dziwna choroba – szepnął lekarz – nie widać, że się zaczyna i nie wiadomo, jak ją leczyć. Cały czas szukamy lekarstwa…

– Może znajdziecie, a może nasze działania pomogą. Na pewno się uda – powiedziała Babcia, ale odwróciła lekko głowę, by lekarz nie zauważył zwątpienia w jej oczach.

Zobaczył je jednak Merlin i delikatnie poklepał ją po ramieniu, by dodać jej otuchy.

Coś zabrzęczało i Głos odezwał się przez głośnik, wiszący na ścianie – Ktoś chce się do nas teleportować. Zezwolić?

– Kto? – zapytała Babcia Jaga.

– Nieznana postać. Mówi, że nazywa się Jenczy.

Merlin z Babcią Jagą spojrzeli po sobie zaskoczeni i uradowani.

– Udało się – szepnęła wzruszona Babcia, a głośno powiedziała – Zezwalam. Teleportuj ją od razu do nas.

– Ją? – zdziwił się lekarz.

– Tak, ona przynosi ze sobą lekarstwo dla Jęczyduszy i Jęczyduszki – odpowiedziała babcia.

– Jest lekarzem?

– Nie, jest Czarodziejką. Chorowała, tak jak Jęczydusza i wyzdrowiała – powiedział Merlin.

– I właśnie dlatego sądzimy, że wzięła ze sobą lekarstwo – szepnęła Babcia Jaga.

Dało się słyszeć pstryk, pojawił się błysk, a następnie chmura dymu. Gdy dym się rozwiał się, zobaczyli staruszkę, trzymającą za rękę małą dziewczynkę.

Staruszka uśmiechnęła się i powiedziała:

– Wybaczcie efektowne wejście. Głos chciał wam zrobić sylwestrową niespodziankę. Jestem Jenczy, a to jest moja pomocnica. Nazywa się Duszka. Razem pomożemy waszym podopiecznym.

Popatrzyła łagodnie na śpiącą Jęczyduszę i dodała:

– Myślę, że teraz nie będziemy jej budzić. Wrócimy później, a wy chyba macie wiele pytań.

– Tak – odpowiedziała Babcia Jaga – zapraszam do mojego gabinetu. Tam porozmawiamy, ale najpierw pokażemy wam wasz pokój. Rozgościcie się, odpoczniecie… potem porozmawiamy. Mamy dużo czasu…

– Dziękujemy – uśmiechnęła się Jenczy – Duszce przyda się odpoczynek. Podróż była męcząca.

Tymczasem mała Duszka, mimo onieśmielenia, uważnie przyglądała się zebranym. Najpierw spojrzała prosto w oczy Merlinowi, potem lekarzowi, a na końcu Babci Jadze, a każde z nich poczuło, jakby mogło wziąć głębszy oddech. Powietrze w pokoju rozjaśniło się i otucha weszła w ich serca, a razem z nią nadzieja. Jęczydusza przestała jęczeć i zaczęła spokojniej oddychać.

– Czy ona jest tym lekarstwem? – zapytał Merlin, patrząc z sympatią na małą Duszkę.

– Można tak powiedzieć – odpowiedziała Jenczy. I dodała – jest istotną częścią lekarstwa.

– Na szczęście nie będzie tu samotna – uśmiechnęła się Babcia Jaga i popatrzyła na nadchodzącą Jagódkę oraz Jęczyduszkę, która niosła na barana małą Jadzię.

– Jenczy, dziewczęta pomogą się wam rozgościć. Jak uznasz, że będziesz gotowa, zaprowadzą cię do mojego gabinetu. Na razie odpocznijcie.

Jenczy i Duszka poszły z uczennicami. Duszka nieśmiało przyglądała się małej Jadzi.

– Chyba się zaprzyjaźnią – stwierdził lekarz i spojrzał na Babcię Jagę i Merlina, który przyglądali się śpiącej spokojnie Jęczyduszy.

– Niewiarygodne – szepnął lekarz i zaczął badać jej puls – od dawna nie spała tak spokojnie.

Znowu zazgrzytał głośnik i Głos zaproponował:

– Lekarzu, Merlinie, idźcie się bawić. Będę monitorował Jęczyduszę i dam wam znać, jeśli będziecie potrzebni. Trwa zabawa, korzystajcie, Merlinek wymyślił coś niesamowitego…

– Mamy go mieć na oku? – zapytał podejrzliwie lekarz i spojrzał na stojącego obok Czarodzieja.

– Myślę, że tak – westchnął Merlin.

Babcia Jaga uśmiechnęła się do nich i gestem dłoni pokazała, że mają już iść. Potem pochyliła się nad śpiącą Jęczyduszą i powiedziała:

– To będzie dobry rok, wyzdrowiejesz. Na pewno wyzdrowiejesz…

Autor: Archiwista SC

Kolorowe fajerwerki – 27

Kolorowe fajerwerki pięknie przyozdabiały nocne, zimowe niebo. Żegnały przemijający Stary Rok i witały Nowy, który właśnie nadszedł, a wraz z nim przyszły wspomnienia wszystkich wspaniałych balów Sylwestrowych, spędzanych z ukochanym w gronie przyjaciół.

Tańczyliśmy w rytm noworocznego walca, później sentymentalnego tanga i wreszcie twista. Szampan lał się strumieniami…

A teraz – fajerwerki za oknem, pusty dom i beznadziejny program telewizyjny.

Ale jutro będzie lepiej, zacznie się Nowy Rok, a z nim nowe wycieczki i spotkania z rówieśnikami. Jeszcze pół roku i przyleci córka z mężem i wnukiem.

No więc, dość sentymentów – jutro czeka basen i gimnastyka. Przecież muszę być sprawna.

Autorka: Danusia

Kolorowe fajerwerki – 26

Kolorowe fajerwerki pięknie przyozdabiały nocne, zimowe niebo. Żegnały przemijający Stary Rok i witały Nowy, który właśnie nadszedł, a wraz z nim malutka dziewczynka – Nadzieja. Nadzieja, że tym razem się uda… Że będzie to rok najlepszy z możliwych lat, a następny będzie jeszcze lepszy. Nadzieja, że my – ludzie – oprzytomniejemy i staniemy się gospodarzami, prawdziwymi gospodarzami naszego życia, naszych miast, państw, naszej planety. Nadzieja, że zakończymy rabunkową gospodarkę i konflikty zbrojne, że zaczniemy nawzajem szanować siebie, swoje życie, swoje powinności, swoją i cudzą własność, siebie nawzajem…

Czy to złudna mrzonka? Przecież ludzie toczą wojny od bardzo dawna… Czy rzeczywiście mamy stać się Aniołami?

A może po prostu wystarczy być przyzwoitym człowiekiem?

Życzę nam wszystkim, aby w Nowym Roku nasza przyzwoitość nie była wystawiana na zbyt ciężkie próby.

Autorka: Ewa Damentka