Księżyc wyszedł zza chmur – 35

Księżyc wyszedł zza chmur i oświetlił stary zamek zbudowany na wysokim wzgórzu. W jego świetle można było wyraźnie obejrzeć całą budowlę oraz postać, która o północy pojawiła się na zamkowych murach…

Oto urywek tekstu z książki, którą czytała młoda kobieta. „Całkiem ciekawe” – pomyślała. Odłożyła jednak książkę, bo zaczęła przygotowywać obiad. Lubiła gotować i eksperymentować z nowymi potrawami.

Gdy, podczas gotowania, przypomniała sobie wers z książki, pomyślała, że na wielkim starym zamku to dopiero można by było przygotować wielki, smaczny i wystawny obiad.

Autor: Adam

Kustosz z zainteresowaniem – 13

Kustosz z zainteresowaniem przyglądał się dużej paczce, która właśnie została dostarczona do muzeum. Było na niej wiele kolorowych naklejek i dużo pocztowych stempli – jakby przewędrowała pół świata.

Otworzył ją i zobaczył kryształową kulę. Obok niej była karteczka z napisem „Kula szczęścia – używać ostrożnie!!! Trzymana w kieszeni lub wystawiona na widok publiczny wpływa na przestrzeń i żywe istoty w promieniu dziesięciu metrów. Grozi polepszeniem samopoczucia i polubownym rozwiązywaniem konfliktów”.

Kustosz pomyślał, że ktoś robi mu głupi żart. Postanowił jednak wypróbować kulę, a raczej kulkę, bo była malutka. Schował ją do kieszeni i poszedł na służbowe spotkanie. Cotygodniowe zebrania całego zespołu muzealników były zwykle męczące i pełne napięcia…

Tego dnia, o dziwo, spotkanie przebiegło w dobrej atmosferze, a dyrektor zaczął dziękować personelowi. Pracownicy z kolei dziękowali jemu. Zwykle zmartwiona koleżanka z działu teraz była uśmiechnięta, wyluzowana i wyglądała młodziej o jakieś dwadzieścia lat.

Kustosz pomyślał, że to może być zbieg okoliczności. Uznał, że za tydzień znowu weźmie kulkę szczęścia na spotkanie zespołu. I potem zdecyduje, co z nią zrobić – schować do magazynu, czy wystawić na widok publiczny…

Autor: Ewa Damentka

Kustosz z zainteresowaniem – 12

Kustosz z zainteresowaniem przyglądał się dużej paczce, która właśnie została dostarczona do muzeum. Było na niej wiele kolorowych naklejek i dużo pocztowych stempli – jakby przewędrowała pół świata.

Otworzył ją i zobaczył, że w środku nic nie ma. Kustosz zadzwonił do nadawcy i zapytał, w czym rzecz.

Okazało się, że jego kolega był tak zaaferowany przygotowaniem zawartości, że zgromadził ważne próbki, ale zapomniał włożyć je do paczki.

Kustosz zapytał kolegę, czy zgromadzone próbki życia dawnych plemion zrobiły na nim tak duże wrażenie. Ten potwierdził.

Na tej podstawie można sądzić, że obaj panowie są pochłonięci swoją ciekawą pasją.

Autor: Adam

Kustosz z zainteresowaniem – 11

Kustosz z zainteresowaniem przyglądał się dużej paczce, która właśnie została dostarczona do muzeum. Było na niej wiele kolorowych naklejek i dużo pocztowych stempli – jakby przewędrowała pół świata.

Otworzył ją i zobaczył, że w środku znajduje się pełno drobniutkich figurek słoni, wykonanych z białego, twardego materiału. Jako, że były zapakowane niedbale, jakby naprędce, przyszło mu na myśl, że ktoś bardzo chciał się ich pozbyć.

Po prawie dwudziestu latach paczka została przekazana policji, która stwierdziła, że są one wykonane z kości słonia wschodniochińskiego, wymarłego ponad dwieście lat temu. Jako że się zachowały w nich fragmenty łańcucha DNA, udało się go sklonować i dziś w bambusowym lesie znów zamieszkuje prawie czterdzieści sztuk tego gatunku. Odznacza się on krępą budową ciała i jasną, jak na słonia, skórą. To jednak nie pierwszy „zmartwychwstały” gatunek – wcześniej udało się przywrócić do życia m.in. mamuty i dwa gatunki nosorożca.

Autor: Luko

Kustosz z zainteresowaniem – 10

Kustosz z zainteresowaniem przyglądał się dużej paczce, która właśnie została dostarczona do muzeum. Było na niej wiele kolorowych naklejek i dużo pocztowych stempli – jakby przewędrowała pół świata.

Otworzył ją i zobaczył, że w środku leży mały kamyczek, zawinięty w wąski listeczek, a właściwie wstążeczkę, zrobioną z listka.

Zastanawiał się chwilę nad przesyłką. Do muzeum nigdy dotąd taka nie dotarła. Nie było konkretnego adresata, za to był nadawca, ukrywający się pod pseudonimem „Borówka”.

Kustosz był na tyle zaciekawiony, że wziął kamyk i chwilę potrzymał go w dłoni. Kamyczek był dziwnie ciepły, coraz cieplejszy. W ogóle jakoś przytulnie zrobiło się w archiwum muzealnym. Tak naprawdę, to stał się bardzo szczęśliwym kustoszem. Poczuł, że świat jest cudowny i iskrzący możliwościami. Cudowny kamyczek od Borówki? Na dnie pudełeczka była karteczka z napisem: „To talizman dla Ciebie”.

dla Borówki napisał Marek Jasiński

Na ekranie – 36

Na ekranie zaczęły pojawiać się, przesuwać i znikać cyfry, litery i kropeczki. W pewnej chwili ich chaotyczny ruch ustał. Ekran zgasł. Potem rozjaśnił się na nowo i wyświetlił wyraźny napis: „Kochaj bliźniego”.

Siedzący przed ekranem chłopak ocknął się. „Wreszcie mam jakąś myśl. Teraz zastanowię się, co z tym zrobić.”

Powstaje przy tym pytanie, jak kochać innych, by kochać też siebie?

Jak funkcjonować, by ludzie czuli się ze mną dobrze i abym miał dobre relacje z innymi?

Autor: Adam

Kustosz z zainteresowaniem – 9

Kustosz z zainteresowaniem przyglądał się dużej paczce, która właśnie została dostarczona do muzeum. Było na niej wiele kolorowych naklejek i dużo pocztowych stempli – jakby przewędrowała pół świata.

Otworzył ją i zobaczył, że w środku jest list. List w paczce? Dziwne. List przecież można nadać bezpośrednio.

Przesyłka była jednak uroczysta, a kartka papieru w kopercie najwyraźniej przechodziła z pokolenia na pokolenie.

Nikt dokładnie nie wiedział, co było tam napisane. List pochodził z dawnych czasów kolonialnych i przez pradziadków był przekazywany coraz to młodszym członkom rodziny. Był napisany dziwnym językiem, którego nikt  już nie znał.

Autor: Adam

Kustosz z zainteresowaniem – 8

Kustosz z zainteresowaniem przyglądał się dużej paczce, która właśnie została dostarczona do muzeum. Było na niej wiele kolorowych naklejek i dużo pocztowych stempli – jakby przewędrowała pół świata.

Otworzył ją i zobaczył, że w środku jest obraz. Nieduży obraz Kossaka. Patrzył na niego zdziwiony i zaczął szukać listu wyjaśniającego. Jest. Ktoś odpowiedział na apel Muzeum, żeby zgłaszać lub przesyłać do Muzeum obrazy w celu ich weryfikacji. Bo, w czasie II wojny światowej, dzieła sztuki strasznie się rozproszyły po świecie. Ktoś odpowiedział na ten apel dopiero po paru latach, mało tego – przekazywał ten obraz Muzeum na własność. „Niesamowite to, zdumiewające, zachwycające” – pomyślał kustosz i uśmiechnął się ciepło na myśl o darczyńcy i jego cennym prezencie.

Autor: Felek

Na ekranie – 35

Na ekranie zaczęły pojawiać się, przesuwać i znikać cyfry, litery i kropeczki. W pewnej chwili ich chaotyczny ruch ustał. Ekran zgasł. Potem rozjaśnił się na nowo i wyświetlił wyraźny napis:

„Bądź konsekwentny. Realizuj cele, które sobie wyznaczasz. Po kolei, jeden po drugim”

Mężczyzna zamrugał oczami i jeszcze raz spojrzał na ekran. Narzeczona przytuliła się do niego i powiedziała:

– To prawda, kochanie.

– O co ci chodzi? – zapytał podejrzliwie.

– Oświadczyłeś mi się sześć lat temu i nadal nie masz czasu na ślub.

– Bo muszę wyremontować nasz dom. Przecież musimy gdzieś mieszkać.

– Robisz to już od pięciu lat.

– Bo muszę najpierw doprowadzić samochód do porządku.

– To robisz od czterech lat…

– Bo najpierw muszę odwiedzić dentystę i wyleczyć zęby.

– Od trzech lat obiecujesz, że to zrobisz.

– Nie mogę, bo potrzebuję pomóc mamie wymalować jej mieszkanie.

– Od roku się za to zabierasz.

– Bo…

W tym momencie mężczyzna obudził się. Przeciągnął się i zamrugał oczami, by otrząsnąć się z sennego rozleniwienia, ale wciąż wyraźnie pamiętał ten dziwny sen.

Autor: Ewa Damentka

Kustosz z zainteresowaniem – 7

Kustosz z zainteresowaniem przyglądał się dużej paczce, która właśnie została dostarczona do muzeum. Było na niej wiele kolorowych naklejek i dużo pocztowych stempli – jakby przewędrowała pół świata.

Otworzył ją i zobaczył, że w środku, w malutkim przenośnym łóżeczku, śpi niemowlę.

Zaskoczony zamknął paczkę, zamknął oczy i zaczął głęboko oddychać. Ponownie otworzył paczkę. Niemowlę było w niej nadal.

Kustosz przyjrzał się paczce i zobaczył, że wycięto w niej wiele drobnych otworków. „Co to jest? Kto to jest? Pocztą chyba tego nie nadali?” – myślał kustosz i zaintrygowany przyglądał się niemowlęciu, które zaczęło się budzić. Przeciągnęło się, poruszyło rączkami, nóżkami i otworzyło oczy. Teraz to niemowlę zaczęło przyglądać się kustoszowi. Patrzyło tak uważnie, jakby chciało wessać w siebie jego obraz.

Kustosz sięgnął po telefon, by zadzwonić do żony. Zaczął wybierać numer, gdy usłyszał jej stłumiony chichot za drzwiami swojego gabinetu. Otworzył więc drzwi i zobaczył swoją żonę w towarzystwie zaprzyjaźnionego małżeństwa, którego nie widział od wielu miesięcy. Kolega poklepał kustosza po ramieniu i zapytał:

– Spodobał ci się nasz syn?

Kustosz znowu wziął głęboki oddech. Ulżyło mu, gdy zrozumiał, że padł ofiarą przyjacielskiego żartu. Zupełnie się rozluźnił i w związku z tym kompletnie zaskoczyło go pytanie, zadane przez żonę kolegi, która spoglądając to na niego, to na jego żonę wypaliła:

– A kiedy urodzi się wasze dziecko?

Żona się uśmiechnęła, a kustosz znowu zaczął ciężko oddychać. Patrzył zdziwiony na żonę przyjaciela, która kontynuowała wesoło:

– Jak najszybciej postarajcie się o waszego maluszka. Wy z Józkiem poznaliście się już w przedszkolu. Warto, żeby nasze dzieci też się zaprzyjaźniły.

Autor: Ewa Damentka