Była sobie łąka – 60

Była sobie łąka. Soczysta, zielona łąka. Niedaleko rósł las i płynął strumyk. Na środku łąki stał mały biały domek z czerwonym dachem. W szeroko otwartym oknie powiewała biała firanka.

Kiedy robiło się zimno, firanka znikała. Na parapecie w domku pojawiał się piękny kwiat w doniczce. Gdy mróz malował wzory na szybie, kwiat jakby się kurczył. Czasem zdawało się, że obumrze. Pierwsze promyki słońca budziły go jednak na nowo do życia.

Kwiat czuł się nieswojo w doniczce. Któregoś dnia wiatr szarpnął firanką, doniczka spadła i stłukła się na drobne kawałki. Roślina leżała na rozsypanej ziemi, na dworze.

Ktoś z zewnątrz przechodził. Zdziwił się, kiedy to zobaczył. Kwiat bowiem był z rodzaju polnych i dziwnie wyglądał w tej sytuacji. Zabrał więc go i zasadził na zielonej łące nieopodal.

Kwiat odżył. Jego pyłek unosił się nad łąką, a pszczoły chętnie odwiedzały go. Był szczęśliwy. Miał przyjaciół, którzy otaczali go zewsząd.

Autor: Wędrowny Grajek