Duży stół wystawiono – 31

Duży stół wystawiono na środek pokoju i nakryto białym obrusem. Położono na nim talerze, sztućce, szklaneczki i potrawy wigilijne w pięknych salaterkach. Na stole było więcej talerzy niż zwykle. Przyszykowano bowiem dodatkowe nakrycie – dla niespodziewanego gościa, który przyszedł tak cicho, jak święty Mikołaj. Wszyscy bowiem usiedli do stołu i zaczęli delektować się świątecznymi prezentami oraz cieszyć się bliskością otaczających ich osób. Później usiedli przy kominku, rozmyślając o swoich przygodach, celach, marzeniach i planach, pijąc ciepłą herbatę i rozkoszując się ciepłem ognia. Tak zleciał im czas do późna, aż jeden z członków rodziny zaproponował nocleg i tak poszli spać.

Autor: Gusia

Duży stół wystawiono – 30

Duży stół wystawiono na środek pokoju i nakryto białym obrusem. Położono na nim talerze, sztućce, szklaneczki i potrawy wigilijne w pięknych salaterkach. Na stole było więcej talerzy niż zwykle. Przyszykowano bowiem dodatkowe nakrycie – dla niespodziewanego gościa, który ma się pojawić lub nie. Lecz nagle ktoś puka do drzwi. Goście stojący przy pięknej choince, która znajdowała się blisko stołu, zainteresowali się, a któż to się zjawił? I weszła stara kobieta, opatulona, a spod kaptura błyszczały niesamowicie błękitne oczy i uśmiech, od którego w całym domu zrobiło się cieplej i przyjaźniej. Usiadła ze wszystkimi przy stole. Swoją osobą wniosła tyle radości, że kiedy chciała już wyjść, wszyscy prosili, żeby została jeszcze. Lecz ona powiedziała, że musi. Wyszła przed dom bez nakrycia głowy. Gdy szła drogą, jej biała głowa i cała postać rozmyła się w powietrzu. Każdy zadał sobie pytanie – „Kto to był”?

dla Borówki napisała Szamanka Neo

Duży stół wystawiono – 29

Duży stół wystawiono na środek pokoju i nakryto białym obrusem. Położono na nim talerze, sztućce, szklaneczki i potrawy wigilijne w pięknych salaterkach. Na stole było więcej talerzy niż zwykle. Przyszykowano bowiem dodatkowe nakrycie – dla niespodziewanego gościa, który wreszcie przyszedł. Niezapowiedziany, tak jak powinien przyjść niezapowiedziany gość – a jednocześnie chciany i kochany.

Gospodarze zapraszali go wiele razy, przez wiele lat. Zawsze odmawiał. Więc przestali zapraszać, a on wreszcie się zjawił. Wieloletni przyjaciel pana domu, życzliwy kolega jego żony i ukochany wujek jego dzieci. Wnuki były malutkie i jeszcze nie wyrobiły sobie zdania na temat nowego gościa.

Jedna z córek spojrzała porozumiewawczo na mamę i powiedziała, że zawsze przeszkadzało jej puste nakrycie przy stole. Teraz czuje, że są wszyscy – w komplecie. Nareszcie!

dla Hani napisała Ewa Damentka

Duży stół wystawiono – 28

Duży stół wystawiono na środek pokoju i nakryto białym obrusem. Położono na nim talerze, sztućce, szklaneczki i potrawy wigilijne w pięknych salaterkach. Na stole było więcej talerzy niż zwykle. Przyszykowano bowiem dodatkowe nakrycie – dla niespodziewanego gościa, który pewnie i tak się nie zjawi.

Tradycja to jedno, a rzeczywistość to druga sprawa.

Czasami ludzie mają inne pragnienie. Chcą, aby choćby na godzinę, czy nawet na pięć minut, do Wieczerzy Wigilijnej przybyły osoby z rodziny, których już nie ma, a które były lubiane i wartościowe.

Miło by było usłyszeć ich głos, krótko przedyskutować z nimi toczące się życie i skorzystać z doświadczenia starszych.

Autor: Adam

Duży stół wystawiono – 27

Duży stół wystawiono na środek pokoju i nakryto białym obrusem. Położono na nim talerze, sztućce, szklaneczki i potrawy wigilijne w pięknych salaterkach. Na stole było więcej talerzy niż zwykle. Przyszykowano bowiem dodatkowe nakrycie – dla niespodziewanego gościa, który zwykle się nie zjawiał. Jednak talerz dla niego stawiano na stole, bo taka była tradycja.

Mała dziewczyna stała w oknie i patrzyła na bezdomnego, który rozłożył się na chodniku po drugiej stronie ulicy.

– Zostaw tego starego dziada – warknął ojciec – pomóż mamie nakryć do stołu.

– Nie! Tatusiu popatrz, mamusiu chodź, zobaczyć, co ten staruszek robi – protestowała dziewczynka.

Rodzice popatrzyli po sobie. Wzruszyli ramionami i podeszli do okna. Popatrzyli na bezdomnego, któremu przyglądała się ich córeczka. Matka zaczęła płakać. Ojciec wziął głęboki wdech i tak zastygł dłuższą chwilę, trwając w bezdechu.

Zobaczyli, że bezdomny szykuje swoją kolację. Na gazetę wyłożył chleb – chyba ze śmietnika – i jeszcze coś, czego nie rozpoznali. Przed sobą położył jeden brudny papierowy talerzyk, a drugi położył obok siebie, jakby też szykował się na przyjęcie niespodziewanego gościa.

Matka uczepiła się ramienia męża, a córeczka trzymała go za wolną rękę i patrzyła na niego błagalnie.

– Idę po niego – zduszonym głosem powiedział ojciec.

Obydwie stały w oknie i patrzyły, jak młody tata podchodzi do staruszka. Bezdomny zaprosił go gestem dłoni i młody mężczyzna usiadł. Przyjął kawałek chleba. Rozmawiali chwilę.

Mama i córeczka obserwowały, jak staruszek wyraźnie bronił się przed propozycją i jak młody mężczyzna pokazał mu okno, w którym stały. Dziewczynka zaczęła machać do staruszka. Jej ojciec coś mu tłumaczył. Staruszek wstał niechętnie i zaczął zbierać swoje skarby. Młody mężczyzna pomógł je spakować. Ruszyli w stronę domu.

Gdy weszli do mieszkania, dziewczynka z piskiem radości uściskała staruszka, mówiąc, że bardzo, bardzo chciała, by do nich przyszedł. Jej mama dała mu kapcie i zaprosiła do stołu. Wszyscy zasiedli do kolacji i poczuli moc wigilijnego wieczoru.

Autor: Ewa Damentka

Duży stół wystawiono – 26

Duży stół wystawiono na środek pokoju i nakryto białym obrusem. Położono na nim talerze, sztućce, szklaneczki i potrawy wigilijne w pięknych salaterkach. Na stole było więcej talerzy niż zwykle. Przyszykowano bowiem dodatkowe nakrycie – dla niespodziewanego gościa, który zawsze mógł przyjść.

W tym przyjaznym domu często zjawiali się niespodziewani goście i zawsze byli miło witani. Gospodarze promienieli, gdy ich odwiedzano, gościom miło było w trakcie wizyt i promienieli, gdy wracali do swoich domów.

Mieszkanie też promieniało, bo od lat mieszkali w nim ludzie, którzy kochali całym sercem – siebie nawzajem, rodzinę, znajomych… Życzliwością obdarzali i obdarzają cały świat.

Dobrze, że tacy ludzie są na świecie i że można ich spotkać. Zdarza się, że mieszkają tuż za ścianą.

Autor: Brzozowa Bajdulka

Duży stół wystawiono – 25

Duży stół wystawiono na środek pokoju i nakryto białym obrusem. Położono na nim talerze, sztućce, szklaneczki i potrawy wigilijne w pięknych salaterkach. Na stole było więcej talerzy niż zwykle. Przyszykowano bowiem dodatkowe nakrycie – dla niespodziewanego gościa, który tym razem się zjawi. Od dawna wybierał się do tej rodziny i dotąd powstrzymywał go strach. Teraz przyjdzie…

Stary, zapomniany przyjaciel zebrał się na odwagę i przyjdzie, by przypomnieć o sobie, przywitać się i pożegnać jednocześnie. Wybiera się w daleką podróż. Broni się przed nią, ale wie, że nie może odwlekać jej bez końca. Zanim w nią wyruszy, chce spotkać się ze wszystkimi, którzy byli mu bliscy, wyjaśnić dawne nieporozumienia i odejść z czystą kartą.

Do odwiedzenia został mu już tylko jeden przyjaciel z dzieciństwa – ten, w którego domu zastawiany jest właśnie wigilijny stół. Niespodziewany gość nie pamięta, o co się pokłócili. Pewnie o jakąś drobnostkę. Wie jednak, że powinien się tu zjawić. Wpaść choć na chwilę, po to, by potem spokojnie odejść.

Tak sobie myślał niespodziewany gość, stojąc przed drzwiami dawnego przyjaciela. Nacisnął dzwonek. Usłyszał zdziwione głosy i kroki zmierzające do drzwi. Czekał ma ich otwarcie…

Autor: Zyta

Duży stół wystawiono – 24

Duży stół wystawiono na środek pokoju i nakryto białym obrusem. Położono na nim talerze, sztućce, szklaneczki i potrawy wigilijne w pięknych salaterkach. Na stole było więcej talerzy niż zwykle. Przyszykowano bowiem dodatkowe nakrycie – dla niespodziewanego gościa, który właśnie zapukał.

Niespodziewanym gościem była sąsiadka z naprzeciwka. Rodzina wiedziała, że kobieta w tym roku zostaje sama, więc ją zaproszono.

Czym innym są rozmowy, gdy mijamy się na klatce schodowej, a czym innym rozmowa z tymi samymi osobami, gdy mamy więcej czasu.

Wiele starszych osób, z doświadczeniem życiowym, potwierdza, że najcenniejsza jest możliwość poświęcenia czasu innym.

Autor: Adam

Duży stół wystawiono – 23

Duży stół wystawiono na środek pokoju i nakryto białym obrusem. Położono na nim talerze, sztućce, szklaneczki i potrawy wigilijne w pięknych salaterkach. Na stole było więcej talerzy niż zwykle. Przyszykowano bowiem dodatkowe nakrycie – dla niespodziewanego gościa, który mógł przyjść. Dla gościa, którego wypatrywano od dawna.

Oczywiście, gospodarze wiedzieli, że zwyczaj każe zostawiać nakrycie dla niespodziewanego gościa – dla nieznajomego, którzy może zapukać do drzwi. Mieli jednak nadzieję, że ten niespodziewany gość będzie znajomy – że będzie to ich kuzyn, który kilka lat temu wyruszył w świat.

Ku zdziwieniu rodziny zrezygnował z etatowej pracy i zaczął szukać szerokich przestrzeni. Wybierał pustynie, płaskowyże i rozległe łańcuchy górskie. Dostawali od niego pocztówki z kolejnych krajów, z miejsc, o których dotąd nie słyszeli. Czasami przychodziły listy z załączonymi zdjęciami. Widzieli na nich szczęśliwego kuzyna, z roześmianymi oczami, pozującego na tle egzotycznych krajobrazów.

Mieli nadzieję, że chociaż na chwilę przyjedzie do nich. Niektórzy – zwłaszcza dzieci (ale nawet część dorosłych) – marzyli, że kuzyn zabierze ich ze sobą na swoją kolejną wyprawę.

Kolacja była prawie gotowa. Już mieli zasiadać do stołu, gdy zadzwonił dzwonek u drzwi. Gospodarze spojrzeli po sobie zaskoczeni, z nadzieją w oczach, i pośpieszyli sprawdzić, kto przyszedł…

Autor: Jagoda

Duży stół wystawiono – 22

Duży stół wystawiono na środek pokoju i nakryto białym obrusem. Położono na nim talerze, sztućce, szklaneczki i potrawy wigilijne w pięknych salaterkach. Na stole było więcej talerzy niż zwykle. Przyszykowano bowiem dodatkowe nakrycie – dla niespodziewanego gościa, który mógłby się zjawić.

Wszyscy zasiedli do stołu. No, prawie wszyscy…

Dziadkowie i rodzice ze smutkiem patrzyli na drugie wolne nakrycie i puste krzesło przy nim. Należały do zbuntowanego nastolatka, który powiedział, że nie zamierza siadać z nimi do stołu. Aż wstyd powtórzyć, co przy tym powiedział o rodzicach, dziadkach i Wigilii.

Atmosfera była ciężka. Dorośli długo siedzieli przy stole, przygnieceni słowami swojego ukochanego wnuka i syna. Pierwszy oprzytomniał dziadek. Uśmiechnął się smutno do żony. Popatrzył czule na syna i powiedział:

– Teraz ty jesteś głową naszej rodziny. Może dasz sygnał, żebyśmy zaczęli dzielić się opłatkiem?

– Ależ, Tato…. – zaprotestował syn.

– Kochanie, co robisz? – zapytała zaskoczona żona.

Dziadek przytulił ją i patrząc jej prosto w oczy wyjaśnił:

– My już jesteśmy emerytami. Nasz syn ma problem, którego za niego nie rozwiążemy. Będziemy go wspierać, jak zawsze, ale rozwiązać musi go sam.

Znowu spojrzał na syna i powtórzył:

– Teraz ty jesteś szefem. Rozpoczynaj Wigilię…

Syn, trochę oszołomiony, wstał. Wziął talerzyk z opłatkiem i podszedł do ojca. Złożyli sobie życzenia. Potem podszedł do matki, następnie do żony. Zauważył, że żadne z nich nie poruszyło się, żeby złożyć życzenia innej osobie. Wszyscy stali i patrzyli na niego. Wskazał na talerzyk i leżący na nim kawałek opłatka mówiąc:

– Ten opłatek należy do Maksa. Podzieli się nim z nami, jeśli będzie miał ochotę.

Tymi słowami jakby odczarował rodziców i żonę. Zaczęli nawzajem dzielić się opłatkiem. Zanim usiedli przy stole, matka odłamała kawałek ze swojego opłatka mówiąc:

– Max, wybaczam ci. Wszystkiego najlepszego synu.

Pozostali zrobili to samo. Przebaczyli swojemu ukochanemu, zbuntowanemu nastolatkowi.

Autor: Ewa Damentka