Kustosz z zainteresowaniem – 21

Kustosz z zainteresowaniem przyglądał się dużej paczce, która właśnie została dostarczona do muzeum. Było na niej wiele kolorowych naklejek i dużo pocztowych stempli – jakby przewędrowała pół świata.

Otworzył ją i zobaczył, że w środku umieszczono grzechotkę, wykonaną z wydrążonej tykwy. Do grzechotki dołączono list. Nadawca informował, że jest szamanem w pewnej wiosce i ostatnio przyśniły mu się duchy przodków, które kazały mu wysłać tę grzechotkę do jakiegoś muzeum, bo będzie komuś potrzebna.

Znakiem rozpoznawczym będzie to, czy osoba, która otworzy paczkę, spodziewa się własnego dziecka lub czy dziecka spodziewa się ktoś z jej rodziny.

Szaman prosi więc, żeby adresat, który nie spełnia tego warunku, posłał paczkę dalej – do kolejnego muzeum. Grzechotka zapewni dobry poród oraz przyniesie zdrowie i szczęście nowo narodzonemu dziecku.

Do tego listu dołączone były króciutkie liściki od kolegów muzealników, którzy przesyłali dalej tę niezwykłą paczkę.

Kustosz ze zdziwieniem i wzruszeniem ponownie przeczytał list szamana. Zaledwie wczoraj wieczorem dowiedział się, że zostanie ojcem, a już dziś przyszedł prezent dla jego jeszcze nienarodzonego dziecka…

Autor: Ewa Damentka

Kustosz z zainteresowaniem – 20

Kustosz z zainteresowaniem przyglądał się dużej paczce, która właśnie została dostarczona do muzeum. Było na niej wiele kolorowych naklejek i dużo pocztowych stempli – jakby przewędrowała pół świata.

Otworzył ją i zobaczył, że w środku znajdują się różnokolorowe kamienie.„Pięknie, właśnie na to czekałem”.

Już przy kolacji mężczyzna, wraz z rodziną, zaczął oglądać owe kamienie. Dzieci patrzyły na nie w sposób prosty, trochę zdziwione, że jakieś kolorowe kamienie leżą obok talerzy. I obserwowały dalej.

Rodzice wspomnieli, że po kolacji sięgną do atlasów kamieni i będą owe rozpoznawać, a dzieci mogą w tym uczestniczyć. Matka pomyślała nawet, że może ich hobby stanie się zaraźliwe i ich dzieci będą miały własne pasje.

Ojciec natomiast w swej mądrości rzekł, że dzisiejszego wieczoru zaistniały dwie piękne rzeczy. Mianowicie wspólna kolacja oraz to, że wieczorem poświęcą czas temu, co jest dla nich bardzo interesujące.

Autor: Adam

Kustosz z zainteresowaniem – 19

Kustosz z zainteresowaniem przyglądał się dużej paczce, która właśnie została dostarczona do muzeum. Było na niej wiele kolorowych naklejek i dużo pocztowych stempli – jakby przewędrowała pół świata.

Otworzył ją i zobaczył, że w środku unosi się chmura różnokolorowego pyłu i połyskuje we wpadających przez muzealne okno promieniach słonecznych. Zaskoczony wpatrywał się bez ruchu, ale z niejaką trwogą, w ten bezkształtny obiekt, przeczący prawom fizyki i zauważył, że chmura zmienia kolory, jak bańka mydlana.

Kiedy ochłonął, zorientował się też, że chmura zrobiła się jasna i emanowała fantazyjnym światłem, znacznie bardziej intensywnym, niż na początku. Gdy uspokoił się już na tyle, żeby przyciągnąć fotel i usiąść naprzeciwko tego nieoczekiwanego fenomenu, przyjrzał się mu lepiej i dostrzegł kolejne zmiany – krawędzie wygładziły się i wtopiły w muzealne powietrze pełne pyłu do tego stopnia, że sprawiały wrażenie, jakby chmura zawsze tam była, jak kurz, który zobaczyć kustosz mógł dopiero, kiedy zapalił w nim światło.

Im bardziej uspokajał się oddech kustosza i im większy był jego spokój, tym jaśniej połyskiwał złoty pył, aż oczom kustosza zaczęły ukazywać się ulepione z tej lewitującej materii kadry z życia, zanim zajął się pracą w muzeum i pomysły, których przez to nie miał czasu zrealizować, troszcząc się o stare eksponaty.

Wpatrując się w świetlisty pył, kustosz poczuł dawną energię, siłę i optymizm, jakich nie zaznał w ciągu dekad pracy, w tej zakurzonej graciarni. Poczuł wolę zmiany i kiedy właśnie zdał sobie z tego sprawę, chmura uniosła się, przesunęła się nad jego głowę i powoli opadła, spowijając go w światło.

Kustosz podjął decyzję.

Autor: Justyna Czekała

Kustosz z zainteresowaniem – 18

Kustosz z zainteresowaniem przyglądał się dużej paczce, która właśnie została dostarczona do muzeum. Było na niej wiele kolorowych naklejek i dużo pocztowych stempli – jakby przewędrowała pół świata.

Otworzył ją i zobaczył, że w środku jest ryza papieru. Jest 500 czystych kartek bardzo dobrego papieru. Kustosz zdziwił się, ale pomyślał, że lepiej mieć ryzę papieru, niż jej nie mieć. Zadzwonił do ojca nadawcy i zapytał, co mały Grzesio chciał uzyskać.

– Tato, nie wiem, jestem zapracowany, ale syn mówił mi, że myśli o prezencie na Dzień Dziadka.

Autor: Adam

Kustosz z zainteresowaniem – 17

Kustosz z zainteresowaniem przyglądał się dużej paczce, która właśnie została dostarczona do muzeum. Było na niej wiele kolorowych naklejek i dużo pocztowych stempli – jakby przewędrowała pół świata.

Otworzył ją i zobaczył, że w środku znajduje się druga paczka. W niej znajdowała się kolejna, a w tej jeszcze następna. Zaintrygowany kustosz wyjmował i otwierał paczkę za paczką. Wkrótce w całym pokoju pełno było otwartych paczek dużych i małych.

Kustosz nawet nie zauważył tego bałaganu. Był bardzo ciekawy, co znajdzie w środku. Zaś w środku, w najmniejszej paczuszce, znajdowało się małe puzderko, a w nim… pierścionek. Nawet nie był zabytkowy – zwykły, tandetny pierścionek, jaki można kupić na większości bazarów świata.

„Skąd się tu wziął? Czemu trafił do muzeum? Co jest w nim cennego?” – zastanawiał się kustosz. Przyjrzał się pierścionkowi, a potem obejrzał puzderko, mając nadzieję, że znajdzie jakąś wskazówkę – wyjaśnienie lub podpowiedź. Nic nie znalazł. Ze wszystkich stron obejrzał każde pudełko. I znowu nic… Każda paczka była obklejona naklejkami i znaczkami. Każda miała przybite pieczątki, ale nie miała niczego, co pomogłoby mu rozwiązać tajemnicę pierścionka.

Usiadł wygodnie przy biurku, żeby pomyśleć, jak rozwiązać tę zagadkę. I tak przesiedział dwa dni. Trzeciego dnia odebrał telefon od zaprzyjaźnionego kolegi, który pracował w muzeum, na innym kontynencie.

– Co robisz? – zapytał kolega.

– Myślę – automatycznie odpowiedział kustosz.

– A długo już myślisz? – zainteresował się kolega.

– Czemu pytasz? I dlaczego się śmiejesz? – zapytał podejrzliwie kustosz.

– Ja też myślałem dwa dni. I też nie znalazłem odpowiedzi, za to umysł mi się zresetował i teraz jest czysty i świeżutki jak skowronek.

Kustosz zacisnął zęby i siłą woli powstrzymał wypowiedzenie przekleństwa, które cisnęło mu się na usta. Milczał długą chwilę. Kolega uprzejmie czekał…

– Jak myślisz, kto wymyślił ten dowcip? – odezwał się wreszcie kustosz.

– Nie wiem, ale błogosławię go. Odpocząłem, i wymyśliłem projekt nowej wystawy. Mam jeszcze kilka innych pomysłów i usprawnień, które już wdrażam.

Dalsza rozmowa niezbyt się kleiła, więc się rozłączyli, a kustosz układał w myślach listę kolegów-muzealników z całego świata. Który z nich jest teraz najbardziej zapracowany?

Włożył pierścionek do puzderka, puzderko do najmniejszego pudełeczka, które zakleił i włożył to do trochę większego… i tak po kolei oklejał i wkładał do kolejnych pudełek. Największe pudełko włożył do nowego, jeszcze większego, które miał w szafie. Okleił go paroma muzealnymi naklejkami. I z dziką satysfakcją wpisał adres jednego ze swoich kolegów. Poszedł na pocztę i nadał paczkę.

Gdy wracał do muzeum, pojawiła się myśl, że może to właśnie ten kolega wymyślił zabawę z paczkami. Jednak niezbyt się tym przejął. W głowie zaczęły pojawiać się nowe, świeże, ciekawe pomysły. Przyspieszył kroku, żeby jak najszybciej dotrzeć do pracy. Rozpierała go chęć działania, a umysł rzeczywiście miał czysty i klarowny.

Autor: Ewa Damentka

Kustosz z zainteresowaniem – 16

Kustosz z zainteresowaniem przyglądał się dużej paczce, która właśnie została dostarczona do muzeum. Było na niej wiele kolorowych naklejek i dużo pocztowych stempli – jakby przewędrowała pół świata.

Otworzył ją i zobaczył, że w środku jest maska, pochodząca prawdopodobnie z Afryki, ale zupełnie inna niż te, z którymi miał do tej pory do czynienia. Była wyrzeźbiona z cienkiego marmuru z wielkimi oczodołami i pękiem kolorowych piór z górnej części.

Przedstawiała kobiecą twarz – szamanki. Przywołał z pamięci rytuały, w których mogła być atrybutem, ale nie był w stanie umiejscowić jej. Westchnął ciężko, zamknął maskę w skrzyni i skierował swe kroki do domu.

Wieczorem przed snem przypomniał sobie jej wygląd i próbował sobie wyobrazić osobę, która mogła ją nosić na swej twarzy. Zasnął szybko, ale obudzenie przed świtem było niezwykłe i bardzo pasjonujące, ponieważ całą noc śnił o pięknej szamance przywołującej nad brzegiem skrzącego się jeziora dobre duchy przodków, które przynosiły piękno i dobro dla wszystkich z plemienia szamanki.

Autor: Dorothea

Kustosz z zainteresowaniem – 15

Kustosz z zainteresowaniem przyglądał się dużej paczce, która właśnie została dostarczona do muzeum. Było na niej wiele kolorowych naklejek i dużo pocztowych stempli – jakby przewędrowała pół świata.

Otworzył ją i zobaczył, że w środku była mniejsza paczka. „Do licha, przecież mój brat miał przysłać mi książkę o Napoleonie”. Otwierał dalej i kolejnych paczek było jeszcze pięć. W ostatniej było coś, co przypominało układ scalony. Ale nie – to była malutka książeczka.

Kustosz wziął lupę i odczytał napis na mikroksiążce – „Napoleon”.

„Piękny żart” – powiedział swemu bratu przez telefon – „Ale ja naprawdę jestem zainteresowany działaniem tego człowieka, a nawet przez lupę nie odczytam treści. Chyba ci ją prześlę z powrotem”.

Przygotował paczkę zwrotną, w której wysłał swemu bratu trunek o nazwie „Napoleon”.

Autor: Adam

Kustosz z zainteresowaniem – 14

Kustosz z zainteresowaniem przyglądał się dużej paczce, która właśnie została dostarczona do muzeum. Było na niej wiele kolorowych naklejek i dużo pocztowych stempli – jakby przewędrowała pół świata.

Otworzył ją i zobaczył, że w środku były karteczki z życzeniami: „chciałbym nie wstydzić się, że brzydko jeżdżę na nartach”, „chciałabym odważnie bronić swojego zdania podczas rodzinnych spotkań”, „trudno mi ukończyć pracę – stale coś poprawiam, wyszukuję braki w czymś, co właściwie jest już gotowe”…

Tego typu życzenia, skargi i zwierzenia – na kartkach różnego koloru, oraz duże koperty różnej wielkości wypełniały pokaźne kartonowe pudło, owinięte w pakowy papier. W kopertach, jak przekonał się kustosz, również były tego typu życzenia, opowieści, wezwania jakby.

Kustosz zastanowił się, w wysokim stopniu zaciekawiony – „Czy ktoś traktuje mnie jak spowiednika? Czy to jakiś łańcuszek – bo przecież wygląda to tak, że liczne osoby otrzymały te kartki lub koperty, dodały swoje, wysłały dalej… I czy ja też mam wysłać? Ale do kogo? … Zastanówmy się…”

W tym momencie zadzwonił telefon.

– Czy to pan kustosz? – odezwał się energiczny, męski głos. W tle słychać było młode głosy, pełne radości, życzliwości, śmiechy jakieś ciche.

– Tak to ja, słucham?

– Przychodzimy do pana. Robimy u pana, panie kustoszu zebranie Klubu Ludzi Sukcesu. Na początek przerobimy garść problemów zgromadzonych na karteczkach!

– Świetnie – odparł kustosz – już nastawiam wodę na herbatę.

Autor: Motyl

Kustosz z zainteresowaniem – 13

Kustosz z zainteresowaniem przyglądał się dużej paczce, która właśnie została dostarczona do muzeum. Było na niej wiele kolorowych naklejek i dużo pocztowych stempli – jakby przewędrowała pół świata.

Otworzył ją i zobaczył kryształową kulę. Obok niej była karteczka z napisem „Kula szczęścia – używać ostrożnie!!! Trzymana w kieszeni lub wystawiona na widok publiczny wpływa na przestrzeń i żywe istoty w promieniu dziesięciu metrów. Grozi polepszeniem samopoczucia i polubownym rozwiązywaniem konfliktów”.

Kustosz pomyślał, że ktoś robi mu głupi żart. Postanowił jednak wypróbować kulę, a raczej kulkę, bo była malutka. Schował ją do kieszeni i poszedł na służbowe spotkanie. Cotygodniowe zebrania całego zespołu muzealników były zwykle męczące i pełne napięcia…

Tego dnia, o dziwo, spotkanie przebiegło w dobrej atmosferze, a dyrektor zaczął dziękować personelowi. Pracownicy z kolei dziękowali jemu. Zwykle zmartwiona koleżanka z działu teraz była uśmiechnięta, wyluzowana i wyglądała młodziej o jakieś dwadzieścia lat.

Kustosz pomyślał, że to może być zbieg okoliczności. Uznał, że za tydzień znowu weźmie kulkę szczęścia na spotkanie zespołu. I potem zdecyduje, co z nią zrobić – schować do magazynu, czy wystawić na widok publiczny…

Autor: Ewa Damentka

Kustosz z zainteresowaniem – 12

Kustosz z zainteresowaniem przyglądał się dużej paczce, która właśnie została dostarczona do muzeum. Było na niej wiele kolorowych naklejek i dużo pocztowych stempli – jakby przewędrowała pół świata.

Otworzył ją i zobaczył, że w środku nic nie ma. Kustosz zadzwonił do nadawcy i zapytał, w czym rzecz.

Okazało się, że jego kolega był tak zaaferowany przygotowaniem zawartości, że zgromadził ważne próbki, ale zapomniał włożyć je do paczki.

Kustosz zapytał kolegę, czy zgromadzone próbki życia dawnych plemion zrobiły na nim tak duże wrażenie. Ten potwierdził.

Na tej podstawie można sądzić, że obaj panowie są pochłonięci swoją ciekawą pasją.

Autor: Adam