Kwiat paproci rozkwitał – 40

Kwiat paproci rozkwitał. Pięknie pachniał i świecił jak gwiazda, rozjaśniając każdy zakamarek wielkiego lasu. Przyciągał wzrok wszystkich, którzy przechodzili w pobliżu.

– Przyroda jest piękna – powiedział do swoich wnuków starszy pan.

Dzieci puściły to mimo uszu, szły dalej. Były już głodne i chciały do domu. Grupa miała jednak jeszcze kilka kilometrów do przejścia.

Dzieci zapytały dziadka, czy zawsze tak dużo chodził i zwiedzał.

– W młodości dużo jeździłem samochodem – odparł – obecnie doceniam znaczenie ruchu i staram się spacerować jak najwięcej.

Autor: Adam

Kwiat paproci rozkwitał – 39

Kwiat paproci rozkwitał. Pięknie pachniał i świecił jak gwiazda, rozjaśniając każdy zakamarek wielkiego lasu. Przyciągał do siebie swoim światłem ludzi, zwierzęta, ptaki.

Rósł w miejscu zwanym przez okolicznych mieszkańców „kręgiem dobrej energii”. Z pokolenia na pokolenie przekazywana była o nim legenda, że krąg emanuje nadprzyrodzoną, uzdrawiającą energią.

Wieść o nim rozchodziła się coraz dalej i dalej. Przyjeżdżali w owo miejsce ludzie z różnymi przypadłościami. Borykający się ze swoimi dolegliwościami czasami wiele miesięcy, a nawet lat.

Przyjeżdżali po wielokroć z wiarą, że odzyskają zdrowie. A gdy je odzyskali, przekazywali wieść innym, że krąg uzdrawia.

Autor: Danuta Majorkiewicz

Kwiat paproci rozkwitał – 38

Kwiat paproci rozkwitał. Pięknie pachniał i świecił jak gwiazda, rozjaśniając każdy zakamarek wielkiego lasu. Przyciągał czarne cienie, które otoczyły go i chciały stłamsić, zduszając jego światło. Na szczęście ich wysiłki były daremne. Światło kwiatu paproci pomału przebijało się przez czarne cienie, a przy okazji rozjaśniało ich czerń i przemieniało ją w światło. Wkrótce na polance było bardzo jasno, bo wszystkie dawne czarne cienie zamieniły się w świetliste obłoczki.

Autor: Ewa Damentka

Kwiat paproci rozkwitał – 37

Kwiat paproci rozkwitał. Pięknie pachniał i świecił jak gwiazda, rozjaśniając każdy zakamarek wielkiego lasu. Przyciągał uwagę. Trudno go było nie zauważyć. Udało się to tylko pewnemu smutnemu spacerowiczowi, który, zajęty swoimi sprawami, potknął się o paproć i poszedł w swoją stronę.

Kwiat pohuśtał się trochę po potrąceniu przez przechodnia, a po chwili znów świecił jak gwiazda i przyciągał uwagę przytomnych spacerowiczów, wędrujących po lesie w tę czerwcową, sobótkową noc.

Autor: Ewa Damentka

Kwiat paproci rozkwitał – 36

Kwiat paproci rozkwitał. Pięknie pachniał i świecił jak gwiazda, rozjaśniając każdy zakamarek wielkiego lasu. Przyciągał rzesze sarenek, jeży, kulawych muchomorów i młodych muchomorzątek, z jedną kropką tylko. Wśród zielonych gałęzi przemykały ptaki, zbliżając się stopniowo do polanki. Kwiat ów, najbielszy na polanie, się otworzył, między korzeniowymi odnogami wielkiego dębu.

Autor: Motyl

Kwiat paproci rozkwitał – 35

Kwiat paproci rozkwitał. Pięknie pachniał i świecił jak gwiazda, rozjaśniając każdy zakamarek wielkiego lasu. Przyciągał… Niestety, rozkwitał tylko w wyobraźni. Tyle razy go szukałam w sobótczańskim lesie i nigdy mi się nie pokazał. Ale wierzę, że kiedyś go zobaczę, powącham, że spełni się moje marzenie, po ujrzeniu go, że las zamruczy przyjaźnie, a przyjaciele i rozum wskażą drogę do rzeczywistości.

Autor: Felek

Kwiat paproci rozkwitał – 33

Kwiat paproci rozkwitał. Pięknie pachniał i świecił jak gwiazda, rozjaśniając każdy zakamarek wielkiego lasu. Przyciągał owady, ptaki, zwierzęta i ludzi, a także ich zachwyt.

Co się dzieje, jeżeli coś lub ktoś nie przyciąga naszego zachwytu? Czy to się dzieje w nas, czy na zewnątrz?

Lepszy jest zachwyt niż jego brak, ale przesadą byłoby zachwycanie się wszystkim.

Cenne jest wiedzieć, gdzie się jest i co właściwie jest do zrobienia w określonej chwili i miejscu.

Autor: Adam

Kwiat paproci rozkwitał – 32

Kwiat paproci rozkwitał. Pięknie pachniał i świecił jak gwiazda, rozjaśniając każdy zakamarek wielkiego lasu. Przyciągał ćmy, które zleciały się z całego lasu i okolicznych wiosek. Szczelnie otoczyły kwiat, tworząc kulę, która zasłoniła jego blask.

Co chwila któraś ćma przysiadała na płatkach pięknego kwiatu. Jego światło było przyjazne i ćma nie spalała się, jak przy świeczce, tylko sama zaczynała się rozjaśniać. Jej skrzydełka świeciły i migotały, jakby rozjaśniane przez tysiące iskierek. Przemiana trwała chwilę, po czym ćma ulatywała w górę i zawisała w powietrzu, oświetlając tłum ciem, otaczających kwiat paproci.

Po pewnym czasie ćmie światło było tak jasne, że obserwatorzy widzieli las wyraźnie, jakby był to dzień, a nie środek nocy. Po jeszcze dłuższym czasie do światła ciem dołączyło światło kwiatu paproci, który zaczął być widoczny – w miarę, jak coraz więcej ciem wzlatywało w powietrze, świecąc i migocąc nowymi skrzydełkami. Ćmy były bardzo cierpliwe i czekały do końca przemiany. Gdy ostatnia z nich dokonała swojej transformacji, ćmy odleciały – każda w swoją stronę, roznosząc światło i radość. Rozgrzewały serca, dawały nadzieję i oświetlały każdy zakątek lasu, okolicznych łąk, domów i całych wiosek.

A kwiat paproci dalej rozkwitał i swoim blaskiem przyciągał kolejne stworzenia.

Autor: Ewa Damentka

Kwiat paproci rozkwitał – 31

Kwiat paproci rozkwitał. Pięknie pachniał i świecił jak gwiazda, rozjaśniając każdy zakamarek wielkiego lasu. Przyciągał wszystkie stworzenia znajdujące się w pobliżu. Przyciągnął również uwagę kosmitów, którzy chcieli podbić Ziemię. Obfotografowali kwiat, zrobili jego replikę i wyhodowali kolejne kwiaty. Mieli nadzieję, że z ich pomocą zniewolą ludzi, bo będą wpływać na ich emocje i dzięki temu ludzie będą posłuszni ich woli. Na szczęście kosmici nie znali tajemnicy kwiatu…

Nie wiedzieli, że kwiat paproci odmienia serca istot, które się z nim stykają – nawet istot, których serca są zatwardziałe. Bo któż, mający czujące serce, chciałby robić z innych niewolników? Kosmici, stykający się z kwiatem paproci, zaczęli zachowywać się trochę inaczej niż zwykle. Zaczęli kochać świat i cały wszechświat – jego piękno i harmonię. Ukrywali to sami przed sobą, bo myśleli, że to jakaś przejściowa słabość. Ta cecha okazała się zaraźliwa. Zwykły kontakt, nawet telefoniczny, sprawiał, że kolejni kosmici zmieniali się. W końcu rozmiar tych zmian był tak olbrzymi, że nazwano to epidemią miłości. Zaczęto szukać jej źródła. Gdy okazało się, że był nim kwiat paproci, było już za późno na podbój Ziemi i innych rejonów kosmosu. Wirus miłości i piękna zdążył się zadomowić w sercach kosmitów – zarówno na statkach kosmicznych, jak i we wszystkich zakamarkach wszechświata – również na ich rodzimej planecie. A ona zamieniła się w drugą Ziemię. Od naszej różniła się tym, że była pełna kwiatów paproci. Rosły wszędzie i ciągle kwitły nowe, niezależnie od pory roku.

Autor: Ewa Damentka