Mała ławeczka – 45

Mała ławeczka stała w parku od bardzo dawna. Płacząca wierzba, pod którą ją postawiono, zdążyła urosnąć i teraz jej gałęzie chroniły ławeczkę przed ciekawskimi spojrzeniami spacerowiczów.

Bardzo często niechcący spacerowicze przechodzili obok tego magicznego miejsca, spotykając swoich znajomych.

Miejsce to przyciągało na spacer każdego – od dziecka do staruszka.

Wszyscy czuli się tam dobrze. Nastroje łagodniały, wielu spacerowiczów miało uśmiech na ustach.

Gdy była ciepła i słoneczna pogoda, w owym miejscu nie brakowało niczego. W pobliżu była woda, rowery do wypożyczenia i bar mleczny.

Autor: Adam

Mała ławeczka – 44

Mała ławeczka stała w parku od bardzo dawna. Płacząca wierzba, pod którą ją postawiono, zdążyła urosnąć i teraz jej gałęzie chroniły ławeczkę przed ciekawskimi spojrzeniami spacerowiczów.

Bardzo często pewien pan mijał tę ławeczkę i wierzbę. Nie zwracał na nie uwagi. Zajęty swoimi własnymi sprawami, nie zauważał piękna, które go otaczało.

Kiedyś jednak pomyślał, że warto zwolnić, wziąć głęboki oddech i rozejrzeć się dookoła. Nocą popatrzeć w gwiazdy – tak po prostu – bez specjalnego powodu. Wystarczy, że są i świecą. Małą ławeczkę też wtedy zaczął odwiedzać. Chętnie na niej siada, a wierzba opatula go swoimi gałązkami.

Autor: Ewa Damentka

Mała ławeczka – 43

Mała ławeczka stała w parku od bardzo dawna. Płacząca wierzba, pod którą ją postawiono, zdążyła urosnąć i teraz jej gałęzie chroniły ławeczkę przed ciekawskimi spojrzeniami spacerowiczów.

Bardzo często siadał na niej chłopiec, który bardzo lubił kisiele. Uwielbiał truskawkowe, ale każdy inny smak też był dobry. Czaruś był gotów je jeść na śniadanie, obiad i kolację.

Mama chłopca żartobliwie mówiła, że syn nie uwiązuje jej w kuchni, ale z drugiej strony też myślała o jego zdrowiu. Pewnego razu, nie pytając, sporządziła chłopcu na obiad ziemniaki z kotletem schabowym i surówką. Chłopiec długo ociągał się, zanim wziął się za obiad i przy okazji zapytał, czy nie można zrobić kotletów z kisielu. Mama powiedziała, że jest to raczej mało prawdopodobne i zaproponowała, by kisiel sporządzać tylko na kolację.

Chłopiec jednak przez długi jeszcze czas miał przekonanie, że kisiel jest najlepszym jedzeniem na świecie. Po kilku tygodniach dla chłopca hitem stało się mleko, a jego ojciec szybko wychwycił tę zmianę i wytłumaczył synowi, że nie samym mlekiem żyje człowiek i chłopiec powinien próbować smaków innych potraw.

Autor: Adam

Mała ławeczka – 42

Mała ławeczka stała w parku od bardzo dawna. Płacząca wierzba, pod którą ją postawiono, zdążyła urosnąć i teraz jej gałęzie chroniły ławeczkę przed ciekawskimi spojrzeniami spacerowiczów.

Bardzo często bawiła się nimi mała dziewczynka. Ławeczka z wierzbą i fragment parku znajdowały się w środku kryształowej kuli.

Dziewczynka potrząsała kulą i potem patrzyła zafascynowana, jak połyskliwe drobinki opadają na dół i opatulają park, wierzbę i ławeczkę. Czasami ławeczka była bardzo szczelnie zasłonięta przez gałązki wierzby i wtedy dziewczynka wyobrażała sobie, że na ławeczce siedzi inna dziewczynka, która bawi się swoją kryształową kulą z wierzbą i ławeczką w środku. „Ciekawe czy w tej drugiej kuli na ławeczce siedzi trzecia dziewczynka z kryształową kulą?” – myślała mała dziewczynka i znowu kołysała swoją kulą, żeby zobaczyć, jak tym razem ułożą się gałęzie wierzby i czy choć odrobinę odsłonią ławeczkę.

Autor: Ewa Damentka

Mała ławeczka – 41

Mała ławeczka stała w parku od bardzo dawna. Płacząca wierzba, pod którą ją postawiono, zdążyła urosnąć i teraz jej gałęzie chroniły ławeczkę przed ciekawskimi spojrzeniami spacerowiczów.

Bardzo często na ławeczce przesiadywały ptaki, które obserwował starszy pan, przechodzący tamtędy kilka razy dziennie.

Pewnego razu uświadomił sobie, że wcześnie rano zasiadają tam wróble, po południu gołębie, a wieczorami sroki. Był bardzo zadowolony, że odkrył tę prawidłowość – poczuł się dobrze, gdy pomyślał o sobie, jako o wybitnym obserwatorze przyrody. Pomyślał też, że z takim potencjałem może szukać kolejnych prawidłowości w przyrodzie i na samą myśl o tej wytężonej pracy, poczuł się dobrze.

Autor: Adam

Mała ławeczka – 40

Mała ławeczka stała w parku od bardzo dawna. Płacząca wierzba, pod którą ją postawiono, zdążyła urosnąć i teraz jej gałęzie chroniły ławeczkę przed ciekawskimi spojrzeniami spacerowiczów.

Bardzo często siadał na niej pewien mężczyzna z oszronionym siwizną włosem. Przylatywały do niego ptaki. Mnóstwo ptaków. Znały go bardzo dobrze. Siadały na jego rękach i ramionach, a on je karmił.

Kiedyś, gdy był młodzieńcem, otrzymał od swego ojca wiatrówkę Był chłopcem wychowywanym przez ojca bardzo srogo. Miał w sercu ogrom goryczy i żalu. Brał więc wiatrówkę, wychodził na dwór i strzelał do ptaków.

Po wielu, wielu latach przyszło poczucie winy i wraz z nim przemyślenia. Mężczyzna powziął postanowienie, że do końca życia będzie pomagał ptakom. Dlatego codziennie przychodził do parku, siadał na małej ławeczce pod płaczącą wierzbą i karmił ptaki. A zwisające gałęzie wierzby zapewniały atmosferę intymności.

Autor: Danuta Majorkiewicz

Mała ławeczka – 39

Mała ławeczka stała w parku od bardzo dawna. Płacząca wierzba, pod którą ją postawiono, zdążyła urosnąć i teraz jej gałęzie chroniły ławeczkę przed ciekawskimi spojrzeniami spacerowiczów.

Bardzo często wierzba i ławeczka rozmawiały ze sobą o mijającym dniu, o pogodzie i o gościach, którzy je odwiedzali. O dziwo, rzadko mówiły o ludziach. Bardziej interesowały je sroki, sikorki i wszędobylskie wróble.

Najbardziej cieszyły się z odwiedzin motyli, które przysiadały na ławeczce lub gałązkach wierzby i rozpościerały swoje przepiękne, kolorowe skrzydła. Wierzba wtedy szczelnie zasłaniała ławeczkę, pragnąc, by te chwile trwały jak najdłużej.

Kiedy na ławeczce siadał jakiś człowiek, wierzba i ławeczka milkły, bo nie chciały, by ludzie dowiedzieli się, że potrafią rozmawiać. Bardzo pilnowały tej tajemnicy.

Czasami tylko, gdy przychodził do nich pewien starszy pan, to rozmawiały z nim swobodnie. Ale to nic dziwnego. Większość istot na świecie lubi rozmawiać z Merlinem.

Autor: Archiwista SC

Mała ławeczka – 38

Mała ławeczka stała w parku od bardzo dawna. Płacząca wierzba, pod którą ją postawiono, zdążyła urosnąć i teraz jej gałęzie chroniły ławeczkę przed ciekawskimi spojrzeniami spacerowiczów.

Bardzo często tęskniła za tymi, którzy wysiadywali na niej godzinami. Za beztroskimi radosnymi ludźmi – prowadzącymi długie, piękne rozmowy (i to nie przez telefon) z kimś, z kim chcieli się spotkać i wybrać na spacer. Z czasem takich osób przychodziło coraz mniej i zasiadali na coraz krócej. Nawet, jeśli przyszli z drugą osobą, coraz częściej w rozmowie przeszkadzały im dzwoniące telefony. Ile to ważnych słów nie zostało przez to wypowiedzianych…

Autor: Ewa Majewska

Mała ławeczka – 37

Mała ławeczka stała w parku od bardzo dawna. Płacząca wierzba, pod którą ją postawiono, zdążyła urosnąć i teraz jej gałęzie chroniły ławeczkę przed ciekawskimi spojrzeniami spacerowiczów.

Bardzo często można było rozróżnić ślady butów wokół ławeczki – zwłaszcza wówczas, kiedy jeszcze nie zazieleniło się wszystko wokół.

Były tam i wielkie, ciężkie buciska i lekkie, wąskie pantofelki, a nawet ślady łap czworonogów, towarzyszących zapewne swoim właścicielom w spacerze.

Ile to śladów zostawiamy przez nasze życie? Tych ulotnych z pozoru i tych trwałych – dla kogoś, gdzieś, w czyjejś pamięci…, rycie gliny…, wspomnieniu…, podarowanym wazonie…, wspólnym zdjęciu…, smaku przyrządzonej potrawy?

Autor: Ewa Majewska

Mała ławeczka – 36

Mała ławeczka stała w parku od bardzo dawna. Płacząca wierzba, pod którą ją postawiono, zdążyła urosnąć i teraz jej gałęzie chroniły ławeczkę przed ciekawskimi spojrzeniami spacerowiczów.

Bardzo często siadali tam tata i jego synek. Chronieni przez gęste gałęzie wierzby bawili się w kolejkę, w chowanego, w Indian… Udawali, że ławeczka jest statkiem kosmicznym i podróżują nią po całym wszechświecie.

Okoliczne wróble zlatywały się, żeby przyglądać się tym zabawom i czasem też brały w nich udział. Siadały na ławeczce, na ramionach i rękach obydwu podróżników. Udawały, że robią tak, bo chcą i że nie mają z tym nic wspólnego okruszki, sypane przez chłopca i jego tatę.

Chłopczyk bardzo się cieszył, gdy wróble wyjadały okruszki z jego ręki. Ojciec patrzył w roześmiane oczy malca i cieszył się razem z nim.

Autor: Brzozowa Bajdulka