Morskie fale – 40

Morskie fale leniwie obmywały piaszczystą, białą plażę rajskiej wyspy, leżącej na środku wielkiego oceanu. Na tej właśnie plaży byli on i ona. Szczęśliwi. Oboje pochodzili z wielodzietnych rodzin. Święta, urodziny, imieniny, chrzciny – to zawsze wielkie, rodzinne spotkania, na których było miło, wesoło, ale i hałaśliwie. Pełno wrzawy.

Kiedyś poczuli, że chcą pobyć sami w ciszy i spokoju. Ukończyli kurs pilotażu. Poprosili swoich rodziców, aby zajęli się ich dziećmi, żeby mogli odpocząć. Wynajęli awionetkę i pewnego dnia wylądowali na rajskiej wyspie. Poczuli się bosko. Powietrze jak balsam. Cisza i spokój, a oni leżeli na piaszczystej plaży. Nadzy. Morskie fale obmywały ich ciała. Był to czas niezapomniany. Wtedy poznali siebie, swe dusze i ciała.

Autor: Danuta Majorkiewicz

Morskie fale – 39

Morskie fale leniwie obmywały piaszczystą, białą plażę rajskiej wyspy, leżącej na środku wielkiego oceanu. Na tej właśnie plaży wylądowały wielkie żółwie. Gramoliły się z mokrego piasku dalej w ląd, wyżej. Wszystkie te żółwiowe samice znalazły wreszcie odpowiednie miejsce, w ich żółwiowym mniemaniu najlepsze. Wykopawszy dół, wpuszczały tam po kilkanaście, może kilkadziesiąt jaj. Nie mogłem policzyć! Jachtem kołysała lekka bryza, a soczewki przenośnego teleskopu zaparowały, pleśnią zarosły. Nie przeliczę ile, a po to tutaj przypłynąłem. Co za pech! Trzeba było dopłynąć do brzegu wpław. Ale ja się boję wody… I pontonowce zabrałem na tę wyprawę. Chyba zwrócę się do towarzyszki podróży, niech mnie powachluje. Chyba mi ciśnienie skoczyło!

Autor: Motyl

Morskie fale – 38

Morskie fale leniwie obmywały piaszczystą, białą plażę rajskiej wyspy, leżącej na środku wielkiego oceanu. Na tej właśnie plaży nadal siedziała smutna Syrena. Nie wiedziała, że jej ojciec szuka dla niej pomocy. Prawdę mówiąc, gdyby wiedziała, niewiele by to ją obchodziło. Siedziała zatopiona w swoim smutku i nie zwracała uwagi na otoczenie. Nie zauważyła nawet tego, że jej wyspa przestała być samotną wyspą, że ją zasiedlono i wybudowano na niej ośrodek wypoczynkowy, do którego zjeżdżały rzesze turystów.

Nie zauważyła więc również rodziców z małym dzieckiem, którzy rozłożyli się na białym piasku obok niej. Drgnęła, gdy piłka plażowa uderzyła ją w ramię. Dziewczynka, która ją rzuciła, grzecznie przeprosiła, zabrała piłkę i pobiegła z nią do wody.

Syrena zaczęła się jej przyglądać. Bezwiednie słuchała jednocześnie rozmowy jej rodziców. Trudno to nazwać rozmową, była to kłótnia. Najwidoczniej hamowana dotąd ze względu na dziecko. Ojciec, stojąc tyłem do morza, nie zauważył, że mała dziewczynka idzie w ich stronę, ze wzrokiem utkwionym w pięknej muszli. Syrena zobaczyła zaskoczenie i przerażenie na twarzy dziecka, gdy jej ojciec ze złością mówił do żony – „Zejdź mi z oczu. Mam cię dość. Nie chcę cię więcej znać”. Matka dziewczynki patrzyła na jej ojca z wściekłością i też nie zauważyła małej.

Dziewczynka stanęła jak wryta. Zaczęła dygotać i przerażonym wzrokiem patrzyła na ojca. Syrena delikatnie dotknęła jej ramienia i powiedziała: „Przestań, ojciec nie mówił tego do ciebie”. Zacietrzewieni rodzice kłócili się dalej, nie zwracając uwagi ani na Syrenę, ani na dziecko.

Syrena spojrzała błagalnie na swoje siostry, obserwujące całe wydarzenie z morza. Syreny zaczęły śpiewać i tańczyć. Tkały Pieśń Zgody i Spokoju. Rodzice dziecka przestali się kłócić. Zamilkli. Usiedli, a potem położyli się na białym piasku. Zasnęli.

Dziewczynka wybuchnęła płaczem. Syrena tuliła ją i uspokajała, łagodnym głosem mówiąc, że to nie jest jej wina, to jakaś koszmarna pomyłka. Udało się jej uspokoić rozdygotane dziecko. Pomogły jej w tym siostry, które pokazały się małej w całej okazałości i zaprosiły do zabawy w morzu. Pomogły również delfiny. Jeden z nich wziął dziewuszkę na grzbiet i popłynął z nią daleko w morze, eskortowany przez syreny, trytony i inne delfiny.

Rozradowana dziewczynka, zmęczona wrażeniami dnia, wróciła na plażę i usnęła w ramionach Syreny, która zaśpiewała jej kołysankę. Syrena nie wiedziała, skąd wzięły się słowa tej pieśni. Wydawało się jej, że same wypływały z jej ust. Kołysanka była Pieśnią Zapomnienia, która wymazała z pamięci dziewczynki przykre wspomnienia i zastąpiła miłymi. Syrena kołysała się lekko w takt muzyki. Gdy skończyła śpiewać popatrzyła z sympatią na małą i szepnęła jej do ucha, że dziewczynka nie jest winna temu, że jej rodzice się kłócą.

Ponieważ rodzice małej zaczęli się budzić – Syrena wskoczyła do wody, by ukryć się przed ich wzrokiem. Obserwowała ich uważnie. Zobaczyła, jak obydwoje z czułością patrzyli na swoje dziecko. Ojciec wziął małą na ręce i wspólnie z żoną powędrowali do ośrodka wczasowego, w którym się zatrzymali.

Nie zauważyli, że z rąk dziewczynki wypadła piękna muszla. Była piękna, kolorowa i tworzyła barwną plamę na białym piasku. Przyciągała i kusiła swoim wyglądem. Chciało się ją podnieść i przyłożyć do ucha. Syrena zrobiła to machinalnie, bo czuła, że tak trzeba. Gdy przyłożyła muszlę do ucha, usłyszała głos swojego ojca – „To, co pamiętasz z dzieciństwa, to nieprawda. To nie jest twoja wina. Słyszałaś słowa mówione do kogoś innego, tak samo, jak ta malutka dziewczynka, której pomogłaś”.

Mur, jakim Syrena się otoczyła, runął. Syrena rozpłakała się i wyszeptała – „Chciałam tylko poznać swoje przeznaczenie”. „Wiem” – odparł ojciec – „Wiem. Przypłyń do nas. Płyta Rozpoznania czeka. My również”.

Autor: Jenczy

Morskie fale – 37

Morskie fale leniwie obmywały piaszczystą, białą plażę rajskiej wyspy, leżącej na środku wielkiego oceanu. Na tej właśnie plaży było wszystko, co jest potrzebne do szczęśliwego życia. Drzewa, owoce, zwierzęta, strumień ze smaczną wodą…

Współczesny człowiek powiedziałby, że to za mało.

Sekret jest prosty: to naprawdę jest wszystko, czego potrzeba do zdrowego życia. Trzeba natomiast ułożyć własną pracę, by dobra przyrody przekształcić w rzeczy niezbędne do życia.

Autor: Adam

Morskie fale – 36

Morskie fale leniwie obmywały piaszczystą, białą plażę rajskiej wyspy, leżącej na środku wielkiego oceanu. Na tej właśnie plaży leżę ja. Jestem na wymarzonej wycieczce, ale tak samotna, aż boli.

Gdzie jesteście przyjaciele lub książę? Brak mi was. Na nic cudowne krajobrazy, bez ludzi przyjaznych mi. Nie musi być książę na białym koniu, ale pokrewna dusza, ktoś kto mnie rozumie, umie rozśmieszyć, ale też postawić do pionu.

Biała plażo, zamienię cię na Toruń lub Bieszczady – znajome mi miejsca.

Autor: Felek

Morskie fale – 35

Morskie fale leniwie obmywały piaszczystą, białą plażę rajskiej wyspy, leżącej na środku wielkiego oceanu. Na tej właśnie plaży spotkałam przyjaciela. Nawet nie wiedziałam, że to przyjaciel.

Początkowo patrzyłam na niego nieufnie, bo nie wzbudził mojego zaufania swoimi słowami, zachowaniem i wyglądem. Nie podobało mi się też to, że cuchnął. Pierwsze spotkanie zostawiło niesympatyczne wrażenie. Natomiast późniejsze okazje – kiedy widziałam go między ludźmi lub spacerującego po plaży, spowodowały, że stopniowo zmieniałam zdanie.

Dużo, dużo później dowiedziałam się, że kilka dni przed naszym spotkaniem został zdradzony i porzucony. Odeszła od niego wymarzona kobieta jego życia. Przez kilka dni pił, stąd jego niechlujny wygląd, cuchnące ubrania, zmierzwione włosy i dziwny wzrok. Potem wziął się w garść i odzyskał swoje życie. Pomaga wielu ludziom i właśnie przy okazji wspólnych działań miałam okazję poznać go na nowo.

Teraz, gdy widzę niechlujnych, cuchnących ludzi, powstrzymuję się przed pochopną oceną. Nie znam ich historii, tak jak nie znałam historii mojego przyjaciela, gdy spotkałam go pierwszy raz.

Autor: Ewa Damentka

Morskie fale – 34

Morskie fale leniwie obmywały piaszczystą, białą plażę rajskiej wyspy, leżącej na środku wielkiego oceanu. Na tej właśnie plaży leżę ja, Felek, i rozmyślam, jak w tej scenerii, jednak dość monotonnej, bez atrybutów pomocniczych, uwieść mężczyznę mojego życia. Bez wina, świec, dobrego jedzenia i światła księżyca.

I wymyśliłam, ale to już jest moją słodką tajemnicą, co.

W każdym razie udało się i mam nadzieję wrócić tu za rok, żeby to powtórzyć i trochę urozmaicić. Żeby jeszcze raz wrócić i powtórzyć, i inaczej urozmaicić. Żeby była stałość i zmienność. Żeby była jasność i bezpieczeństwo.

Autor: Felek

Morskie fale – 33

Morskie fale leniwie obmywały piaszczystą, białą plażę rajskiej wyspy, leżącej na środku wielkiego oceanu. Na tej właśnie plaży schowaliśmy skarb. Mam nadzieję, że ostatnie huragany nie odsłonią wielkiej, okutej skrzyni. Musimy tylko wykopać ją. Zwracamy się do Czytelników – potrzebne są silne chłopy i baby do kopania, w warunkach tropikalnego klimatu.

Autor: Motyl

Morskie fale – 32

Morskie fale leniwie obmywały piaszczystą, białą plażę rajskiej wyspy, leżącej na środku wielkiego oceanu. Na tej właśnie plaży leżała piękna rozgwiazda. Morskie fale wyrzuciły ją na brzeg i teraz wysychała w błyskawicznym tempie. Było bardzo gorąco i prawdopodobnie byłby to już koniec jej życia, gdyby nie zjawiła się pewna staruszka, która podeszła do niej razem z kilkunastoletnim wnukiem.

Staruszka stanęła tak, by jej cień padł na rozgwiazdę i popatrzyła prosząco na wnuka. Chłopak westchnął zirytowany i rozbawiony jednocześnie. Powiedział: „Na dziś to będzie ostatnia, OK?”. Babcia kiwnęła głową, a wnuk dodał: „Obiecaj, że to ostatnia. Głową kiwasz już od dwóch godzin, a potem ratujesz kolejne rozgwiazdy”.

Staruszka nie odpowiedziała, próbowała się schylić, ale to się jej nie udało. Wnuk podtrzymał ją jedną ręką. Drugą sięgnął po rozgwiazdę i rzucił daleko w morze. „Żyj długo i szczęśliwie” – pomyślał i popatrzył z rozczuleniem na swoją babcię. Zauważył, że była bardzo zmęczona, więc delikatnie wziął ją na ręce i zaniósł do domu. Obydwoje nie wiedzieli, że był to ich ostatni wspólny spacer…

Po śmierci babci chłopak często chodził na plażę. Wspominał babcię i ratował kolejne rozgwiazdy leżące na piasku.

Autor: Ewa Damentka

Morskie fale – 31

Morskie fale leniwie obmywały piaszczystą, białą plażę rajskiej wyspy, leżącej na środku wielkiego oceanu. Na tej właśnie plaży malarka namalowała opalającą się kobiecą postać.

Odeszła parę kroków, żeby przyjrzeć się swojemu dziełu.

Pierwszy raz poczuła, że namalowała sekretny obraz, którym nie powinna dzielić się z innymi ludźmi. Usiadła w fotelu, zapatrzyła się na obraz i odpłynęła…

Poczuła kropelki rozbryzgującej się morskiej wody i delikatny piasek, na którym leżała. Usłyszała szum fal i nawoływania ptaków. Relaksowała się jak nigdy dotąd.

dla Elfa napisała Ewa Damentka