W dolinie leżało ciche, senne miasteczko. Jego mieszkańcy spali, odpoczywając przed kolejnym pracowitym dniem. Rozświetlone było tylko jedno małe okienko na poddaszu. Wewnątrz, w jasnym pokoiku, w pięknym pomieszczeniu, większym niż można by przypuszczać, działy się przedziwne rzeczy.
Raz po raz dało się słyszeć delikatne odgłosy wiatru, szelest liści, dźwięk padających kropel deszczu, szmer strumienia, odgłos trzasku drew w ognisku, skrzypnięcia drzew w lesie, to znowu gwar szczebiotliwie śmiejących się dzieci, czułe westchnienia kochanków, kląskanie, świergotanie, szczebiot, kwakanie, gwizdanie ptaków, trzepot skrzydeł motyla oraz wiele innych cudownych dźwięków. Gra dźwięków niezwykła a zarazem piękna. Próżno by ktoś myślał, że jest to jakiś park, las, jezioro, czy może wielka majówka.
Dźwięki pojawiały się same… no może… nie jest to pełne i kompletne stwierdzenie, bo jednak te dźwięki były kreowane przy intonacji Magicznego Głosu, starożytnej praktyki magicznej. Autorką tych niezwykłych zdarzeń była niezwykła mistrzyni Magii Słowa. Mistrzyni ta to powszechnie szanowana w wiosce kobieta, zwana przez mieszkańców wioski po prostu EVA, a przez innych: Pani Głosu. Przyjaciele mówili do niej po prostu Ewa, Ewunia. Co dzień, gdy wszyscy usypiali, ona jedna nieustannie ćwiczyła, doskonaliła każdy magiczny szept, każde Słowo Aniołów, każde Prastare Słowo.
Posługiwała się swobodnie mową Aniołów, Elfów, Ludzi, Królewskich Zwierząt, Drzew Entów, Smoków, Wróżek i sam nie wiem jeszcze, jakimi starożytnymi językami władała. Niektórzy twierdzą nawet, że zna języki starych bogów z Przedczasu, oraz zapomniany język Tytanów z Bezkresu. Ludzie wiedzą, że choć nie mówi się o tym oficjalnie, to mogą polecić swe troski, z pomocą jej wiedzy, nawet samemu Arcyarchitektowi – Panu Wszelkiego – Wielkiemu Bogu Ludzi.
Codzienne ćwiczenia pozwalają panować jej nad wszystkim, co użyczył we władanie ludziom w swej Łasce Arcyarchitekt. Słowem potrafi gromadzić moc sił przyrody i przekazywać je potrzebującym, nieść ukojenie duszom cierpiących. Magiczny Głos potrafi powstrzymać burzę, klęski mniejsze i te nieco większe, pomaga przy codziennych sprawach i odświętnych zdarzeniach, rozświetla oblicza ludzi, budzi łzy radości. Głos leczy, wspiera, mobilizuje, podtrzymuje wszystko, co dane w doświadczenie było człowiekowi. Ale nie tylko ludzkie sprawy załatwia…, o nie. Niejedna baśniowa istota zawdzięcza jej swoje istnienie, gdy nadeszło niebezpieczeństwo ze strony Mroku.
Mrok…, dla wielu okropny, dla Pani Głosu zupełnie niegroźny, a nawet czasem bardzo zabawny. Nieraz, gdy szepnie Słowo, Mrok kuli się wystraszony, zmniejsza się i zamienia, transformuje zawsze w piękny czarny kryształ z prześlicznymi tęczowymi iskierkami.
Dlatego w okolicy wioski tak wiele pięknych czarnych kryształów. Mieszkańcy z dumą i wielką radością pokazują podróżnikom przybywającym do miasta te niezwykłe wzgórza czarnych kryształów. Odkąd mistrzyni Słowa zamieszkała z nimi, żyją pełnią życia, wolni, radośni i kochający, przekonani o swojej wartości. Sami też udzielają, jak mogą, pomocy w innych wioskach. Ale pomału coraz mniej mają do roboty z Mrokiem, bo Pani Głosu wszystko już zamieniła w cudowne i bardzo wartościowe czarne diamenty. Najpiękniejsze świadectwo Mocy Dzieci Wielkiego Boga i Łaski Arcyarchitekta, ofiarowanej Pani Słowa dla czynienia Pokoju i Miłości w jego Imieniu.
Nieraz z wielkim zachwytem słucham tych Słów…, siedząc na trawie pod rozświetlonym okienkiem na poddaszu…, patrząc w górę, w roziskrzone gwiazdami oczy Najwyższego.
Ewo to dla Ciebie z podziękowaniem – bo wiem, że masz tę… MOC.
Marek Jasiński