Ciemność zgęstniała – 46

Ciemność zgęstniała… Pochłonęła wszystkie kolory i całe światło. Na szczęście nie trwało to długo… W najczarniejszych czasach, w najmniej oczekiwanym miejscu, pojawiło się światło. Początkowo było malutkie. Rosło jednak z każdą chwilą, przynosząc nadzieję i rozjaśniając świat.

Nadzieja rosła, rosła…, ciągle rosła. Ciemność próbowała ją zdusić, ale nadzieja się nie dawała. Wykorzystywała każdą szparkę, przesmyk, dziurkę od klucza, każde przypadkowo lub celowo otwarte drzwi… i kropelka po kropelce wlewała się w ludzkie serca i umysły. Rozwiewała mroczne myśli, a dzięki temu pewność katastrofy zachwiała się. Przyszło zwątpienie i czarne scenariusze zaczęły się pruć jak zetlała, wiekowa tkanina. Nadzieja rosła dalej, przenikając świat swoją ufnością i torując drogę światłu. Zmartwieni ludzie budzili się z koszmarnego snu. Zaczęli głębiej oddychać i zobaczyli świat w jasnych, kolorowych barwach.

Światło jaśniało coraz mocniej, a nadzieja szerokim strumieniem wlała się do ludzkich serc, przepełniając je otuchą, miłością i wiarą. Gdy serca biły już spokojnie i z radością, nadzieja przeniknęła również do ludzkich umysłów, napełniając je ufnością we własny rozum, we własną zaradność i podsuwała ludziom obrazy dobrego, szczęśliwego, zdrowego życia.

dla Borówki napisała Ewa Damentka