Ciemność zgęstniała – 48

Ciemność zgęstniała… Pochłonęła wszystkie kolory i całe światło. Na szczęście nie trwało to długo… W najczarniejszych czasach, w najmniej oczekiwanym miejscu, pojawiło się światło. Początkowo było malutkie. Rosło jednak z każdą chwilą, przynosząc nadzieję i cichutką myśl – „Żyję. Jednak udało mi się przetrwać tę ciemność”.

Kobieta wyszła z ukrycia i rozejrzała się po swoim życiu. Przypominało ono krainę spustoszoną przez wojnę i klęski żywiołowe – pustynia, na której tliły się jeszcze zgliszcza jej wewnętrznego domu.

Wzięła głęboki oddech. Poczuła, jak serce bije w jej piersi i rozpłakała się z ulgi oraz z żalu, bólu i strachu. Prawie jednocześnie zaczęła się śmiać, bo przepełniała ją radość, że żyje i znowu ma szansę. Przez chwilę jednocześnie płakała i śmiała się. Potem zaczęła powoli, głęboko oddychać.

Wiedziała, że nie ma wpływu na wojny, klęski żywiołowe i złą wolę innych ludzi. Jednak zdawała sobie sprawę z tego, że ma wpływ na na siebie, swoje emocje, działania i swoje życie. Wyznaczyła sobie pierwszy cel – przetrwać i odbudować swój dom – ten wewnętrzny i ten na zewnątrz. Wiedziała, że stopniowo pojawią się kolejne cele. Że pozna nowych ludzi, z którymi będzie dzielić swoje życie, bo nikt nie powinien żyć w samotności.

Wzięła kolejny oddech i znowu poczuła ulgę. Żyje. Wróciła do niej nadzieja – znowu ma szansę. Skorzysta z niej, najlepiej jak umie…

Autor: Ewa Damentka