Ciemność zgęstniała… Pochłonęła wszystkie kolory i całe światło. Na szczęście nie trwało to długo… W najczarniejszych czasach, w najmniej oczekiwanym miejscu, pojawiło się światło. Początkowo było malutkie. Rosło jednak z każdą chwilą, przynosząc nadzieję i spokój. Spokój był jeszcze płytki, bo wszystko dookoła gwizdało i przemykało. Przeszły już jednak grzmoty. Szybkość przemieszczania się wszystkiego była tym razem uruchomieniem procesu porządkowania wszystkiego i wszędzie.
Ruch na ulicach zdawał się normować. Brak było już gwałtownych wiatrów i nastawał miły, ciepły wiaterek.
Dobra jabłoń w środku miasta dawała owoce dobra wszystkim, którzy przyszli, by w spokoju żyć dniem codziennym.
Autor: Adam