Czerwcowa noc pachniała liliami. Rozjaśniały ją pływające światełka, doczepione do wianków, spuszczanych na wodę przez roześmianych ludzi. Sobótka, najkrótsza noc roku. Wiele osób wybrało się na wspaniałe tradycyjne obchody tego pięknego święta. Zebrana radosna gawiedź, świętowała pląsając na brzegu rozświetlonej rzeki.
Grupa przyjaciół oddzieliła się od bawiących się tu ludzi, zmierzając w kierunku pobliskiego lasu. Wiodła ich kobieta o srebrzystych włosach, cicho mówiąca coś o lesie, do którego zbliżali się. Widać było, że grupa przyjaciół pilnie słuchała jej opowieści, odnosząc się do niej z szacunkiem. Mówili do niej „Magdo” lub w ciepły sposób nazywali ją po prostu „Borówką”.
Borówka opowiadała przyjaciołom o magii sobótki, o historii z odległych czasów i o symbolice kwiatu paproci, dawniej zawzięcie poszukiwanego i upragnionego. Przyjaciele wymieniali między sobą wesołe uwagi o poszukiwaniach, sugerując, że i oni mogą spróbować i poszukać tego niezwykłego kwiatu. Borówka również z nimi się śmiała. Nagle powiedziała: „Wiem, myślicie, że to legenda. Jednak za chwilę poznacie niezwykłą prawdę. Legendą jest tylko przekonanie, że kwiat ten nie istnieje”.
Przyjaciele śmiali się jeszcze przez chwilę, ale zrozumieli szybko, że Magda nie żartowała. „Chodźcie za mną” – powiedziała. Zmieszani i zaciekawieni bardzo tym, co ich ulubiona przewodniczka powiedziała, w milczeniu już podążali za nią. Po niemal trzydziestu minutach dotarli na polankę. Światło księżyca srebrzyło trawy, krzewy i otaczające polankę drzewa. Grupa przyjaciół w tej scenerii wyglądała niemniej baśniowo.
Borówka zatrzymała ich gestem. Rozejrzała się po polance i powiedziała: „Ludzie szukają od bardzo dawna tego magicznego kwiatu. Właśnie dlatego trudno go odnaleźć zwyczajnym ludziom, ponieważ szukają zwykłego kwiatu o niezwykłym wyglądzie, kolorze, kształcie. Nikt z poszukiwaczy kwiatu nie przypuszczał nawet, że był bliżej, niż wydawać by się mogło, prawdy o cudownym kwiecie. Zamknijcie na chwilę oczy” – mówiła dalej Magda – „oddychajcie powoli powietrzem lasu, głęboko wpuszczając w głąb brzucha, energię oświetlonych światłem księżyca drzew. Oddychajcie powoli”.
Stali tak przez kolejne dziesięć minut cicho i spokojnie oddychając. Magda powiedziała: „Otwórzcie powoli oczy i patrzcie na polanę nie patrząc wprost”. Zrobili, jak powiedziała. Przez chwilę słychać było niezwykłą ciszę wstrzymanych oddechów. Przecierali zdumione oczy. Nad polaną unosiły się drobniutkie światełka, układające się we wzór rozchylającego się ku niebu kielicha. Kielicha, przypominającego do złudzenia zwiewny, dostojny zarazem świetlisty kwiat. Był bardzo delikatny i w świetle księżyca czy gwieździstej nocy zazwyczaj niewidoczny.
Magda cicho kontynuowała: „Magiczny kwiat to nie roślina. To istota lasu, magiczna energia mieszkających tu istot ze świata roślin. Nieraz starszych niż większość z nas, a czasem nawet starszych niż najstarsi ludzie. Kiedy oddychacie energią lasu, powietrzem wysyconym fluidami drzew, możecie zacząć postrzegać tę inną rzeczywistość. Magiczną rzeczywistość. Tę jak najbardziej prawdziwą. To niestety rzekoma prawda jest iluzją, którą co dzień na nowo stwarzamy bez końca. Rugując oczywiście jednocześnie prawdziwy obraz rzeczywistości. Patrząc stajemy się niewidomymi. Czując, budzimy się do widzenia prawdziwego obrazu świata. Kwiat paproci jest magiczny i tak poszukiwany, ponieważ ten, kto go zobaczy raz, już nigdy nie będzie widział świata jako zwyczajny. Już nigdy nie pozwoli się oszukać. Utwórzmy teraz krąg, aby podziękować siłom przyrody za ukazanie prawdy”.
Chwycili się za dłonie w kręgu, skupieni…, a drzewa szepcąc, szumiąc i trzeszcząc, opowiedziały im resztę prawdy o rzeczywistości. Od tego czasu przyjaciele wiele razy spotykali się z Magdą w magicznym prawdziwym lesie, za każdym razem coraz silniejsi, pełni światła, miłości i zdrowej energii. Nigdy więcej iluzja już nie była dla nich rzeczywistością. Magda wiele razy pokazała magiczną prawdziwą rzeczywistość. Pokaże im jeszcze wiele cudów świata, bo to początek prawdy o ich świecie…
Najdroższej Nauczycielce uczeń Marek Jasiński