Czerwcowa noc pachniała liliami. Rozjaśniały ją pływające światełka, doczepione do wianków, spuszczanych na wodę przez roześmianych ludzi. Sobótka, najkrótsza noc roku. Wiele osób wybrało się nad rzekę.
Była tam również i ja. Do wianka włożyłam swoje sekretne marzenie. Sama nie wierzyłam, że może się spełnić, ale puściłam wianek na wodę, prosząc, by marzenie wyruszyło w świat i wróciło do mnie wtedy, gdy będę mogła go zrealizować.
Było to dawno temu. Zapomniałam o tym wianku i o tym marzeniu. Przez wiele lat nie poświęciłam im najmniejszej myśli. Teraz, od jakiegoś czasu, wspomnienie powraca. Śni mi się w nocy i przypomina o sobie w ciągu dnia. Widzę, jak puszczałam wianek na wodę. Ale zapomniałam, jakie marzenie do niego włożyłam.
Zaczęłam się zastanawiać – co to było za marzenie? Czego wtedy pragnęłam tak bardzo, że nie powiedziałam o tym nikomu, tylko włożyłam marzenie do wianka?
Odpowiedź przyszła niedawno. Marzenie wróciło, mocne, silne, głośne i zdecydowane. Teraz już mogę je spełnić. To niesamowite. Wreszcie mogę to zrobić i robię. Spełniam marzenie swojego serce, które puściłam przed laty. Już jestem gotowa.
Autor: Ewa Damentka