Gromadka dzieci siedziała na puchatym dywanie przy rozpalonym kominku. Ogień wesoło buzował, oświetlając ciepłym blaskiem ich zasłuchane twarzyczki.
Dzieci wpatrzone były w babcię, która siedziała na bujanym fotelu i opowiadała bajkę o Brzozowej Bajdulce, wymyślającej bajki zarówno dla swoich najbliższych, jak i dla mniej znanych osób. Wystarczyło, że spojrzała na kogoś i już bajka układała się w jej głowie. A jak miała okazję, to ją opowiadała lub spisywała.
Ludzie mówili, że natchnienia dostarczała jej brzoza, która rosła przy jej balkonie. Bajdulka często brała krzesełko, siadała na balkonie, patrzyła na brzozę i zamyślała się, a brzoza delikatnie poruszała gałęziami i cicho szumiała. Podobno właśnie wtedy w głowie Brzozowej Bajdulki powstawały nowe pomysły. Potem wystarczał tylko lekki impuls… i tworzyły się nowe, niepowtarzalne bajki, które cieszyły serca słuchaczy i czytelników…
Autor: Ewa Damentka