Kolorowe fajerwerki – 31

Kolorowe fajerwerki pięknie przyozdabiały nocne, zimowe niebo. Żegnały przemijający Stary Rok i witały Nowy, który właśnie nadszedł, a wraz z nim, z wybiciem ostatniego uderzenia zamkowego zegara, na niebie pojawiła się kula światła, szybko zbliżająca się do Ziemi, w stronę zamku i placu, na którym bawiły się setki ludzi.

Strzelały korki od szampana i wszyscy, znajomi i nieznajomi, składali sobie życzenia. Niektórzy z nich spojrzeli w niebo i zobaczyli, jak świetlista kula zamieniła się w coś dużego i dziwnie znajomego. Na niebie pędził zaprzęg reniferów, ciągnąc sanie, w których rozpierał się Święty Mikołaj, z wielkim brzuchem i wielkim workiem wypełnionym pakunkami.

– Huhuhu – rozległo się dźwięcznie i głośno – kto z was miał przez cały rok miłość w swoim sercu, był uprzejmy, życzliwy i nikogo nie skrzywdził – niech łapie te paczki.

– Hurra – krzyknęli ludzie i wyciągnęli dłonie.

– Ale – ciągnął dalej Mikołaj – kto był złośliwy i niegrzeczny, kłamał i zdradzał swoich bliskich oraz czynił zło innym ludziom, niech nie waży się podnieść rąk do góry, bo mu skamienieją na zawsze.

Na placu zapadła cisza i tylko małe dzieci, śmiejąc się radośnie, wyciągnęły rączki po spadające z nieba prezenty.

Autorka: Ela S