Księżyc wyszedł zza chmur i oświetlił stary zamek zbudowany na wysokim wzgórzu. W jego świetle można było wyraźnie obejrzeć całą budowlę oraz postać, która o północy pojawiła się na zamkowych murach. Nie był to bynajmniej duch zamku, lecz wiernie oddany swojej pracy kustosz muzeum. Wzrokiem gospodarza ogarnął jeszcze przygotowania do porannych warsztatów, na które to przybyć miały – jak co roku – grupy zaprzyjaźnionych miłośników spotkań z przeszłością.
Autor: Ewa Majewska