Księżyc wyszedł zza chmur – 18

Księżyc wyszedł zza chmur i oświetlił stary zamek zbudowany na wysokim wzgórzu. W jego świetle można było wyraźnie obejrzeć całą budowlę oraz postać, która o północy pojawiła się na zamkowych murach. Była to duża Hanka, fajna babka, która trzymała za rękę małą Haneczkę. Z daleka widać było tylko postać dużej Hanki, bo główka małej Haneczki jeszcze nie wystawała ponad zamkowe obmurowania.

Obydwie Hanie wyszły na wieżę, żeby przy świetle księżyca obejrzeć swoje ziemie. Kiedyś były bezdomne. Duża Hanka opiekowała się małą Haneczką i walczyła o jej przetrwanie, a mała rozśmieszała, a czasami pocieszała zmęczoną dużą. Niedawno dowiedziały się o pewnym opustoszałym zamku. Kiedy do niego przybyły, rozpoznały go natychmiast. To był ich zamek! Ale nie pamiętały, kiedy go opuściły i czemu o nim zapomniały.

Zamek tymczasem pamiętał. Czekał cierpliwie i nikomu nie pozwalał do siebie wejść. Otworzył drzwi tylko przed obiema Hankami – dużą i małą.

Zamieszkały w nim ponownie i zaczęły uczyć się rozkładu pięter, schodów i komnat, które co jakiś czas się przemieszczały. Teraz światło pełni księżyca przypomniało im, że otoczenie zamku – porośnięte lasami wzgórza i cała dolina ze stawami, sadami i uprawnymi polami – również do nich należy. Księżyc jasno oświetlał wzgórza i dolinę. Obie Hanki nie mogły napatrzeć się na nie. Podziwiały ich wielkość i piękno. Duża Hanka ze wzruszeniem powiedziała do małej Haneczki – „Teraz to już rzeczywiście jesteśmy w domu”.

dla Hani napisała Kokoryczka