Księżyc wyszedł zza chmur – 31

Księżyc wyszedł zza chmur i oświetlił stary zamek zbudowany na wysokim wzgórzu. W jego świetle można było wyraźnie obejrzeć całą budowlę oraz postać, która o północy pojawiła się na zamkowych murach…

Był to właściciel zamku, hrabia „co rozrabia”. Każdej nocy łaził po murach zamkowych, zastanawiając się, czy istnieją duchy. W czasie wędrówek oglądał krajobraz, skąpany w księżycowym blasku. I to mu się podobało. Wzdychał nieraz do księżyca i szpetnej budowli, z chęcią poznania przyjaznego ducha.

Pewnej nocy, gdy spacerował na wieży zamkowej, dostrzegł postać, która zbliżała się do zamku. Zbiegł szybko po schodach, aby zatrzymać nieznajomego. Zbliżający się człowiek pozdrowił hrabiego i zapytał, czy może przenocować w zamczysku. Hrabia miał chęć go przegnać, ale dostrzegł w oczach przybysza zmęczenie i coś nie pozwoliło mu odesłać wędrowca.

Zaprowadził go do pokoju gościnnego i tam długo ze sobą rozmawiali. Rozmowa dotyczyła życia. Hrabia zaproponował herbatę i wyszedł, by ją przynieść. Gdy wrócił, nie zastał w pokoju nikogo. Na stole pozostał, pozostawiony chyba przez nieznajomego, świecący kwiat.

Hrabia długo jeszcze siedział w pokoju, nie mogąc racjonalnie wyjaśnić sobie tego, co się stało.

Autor: Andrzej