Księżyc wyszedł zza chmur – 8

Księżyc wyszedł zza chmur i oświetlił stary zamek zbudowany na wysokim wzgórzu. W jego świetle można było wyraźnie obejrzeć całą budowlę oraz postać, która o północy pojawiła się na zamkowych murach.

Był to strażnik, wypatrujący niebezpieczeństwa. Zwracał uwagę na ognie sygnalizacyjne na wzgórzach oraz na niecodzienny ruch na drogach. W pobliżu królestwa czaił się wróg, który wielokrotnie plądrował całe państwo. Najeżdżał królestwo mówiąc, że został przez nie zaatakowany. „Atakiem” nazywał skuteczną obronę przed jego żołnierzami. Twierdził również, że jego ludzie są w królestwie szykanowani, nie mogą się realizować i godnie żyć. A „szykany” polegały na uniemożliwianiu gwałtów, zabójstw i rabunków.

W podobny sposób wróg atakował też inne królestwa. Dodatkowo skłócał je ze sobą, rozsiewając nieprawdziwe informacje. Po wielu latach wyniszczających wojen królowie otrząsnęli się, zaczęli logicznie myśleć i mądrze działać. Zawarli sojusz i zgodnie współpracują ze sobą w walce ze wspólnym wrogiem. Strażnicy obserwują granice. Gdy zauważą jakiekolwiek szkodliwe lub niecodzienne działania – sprawdzają, czy są to naturalne zjawiska, czy też elementy kolejnego ataku.

Okazało się, że gdy wszyscy, ramię w ramię, stają do walki z wrogiem, to wygrywają, a niektórzy żołnierze wroga przytomnieją i porzucają go, wracając do swoich rodzin.

Teraz, gdy działał sprawny system ostrzegania, okazało się również, że coraz rzadziej dochodzi do bezpośrednich walk. Najczęściej wystarczają wysyłane sygnały: „Przestań! Widzimy, co robisz. Nie zgadzamy się. STOP!”. Kiedy to nie wystarcza, żołnierze współpracujących królestw stają w gotowości bojowej i wtedy z reguły wróg wycofuje się.

Dzięki takiej współpracy ludziom żyje się coraz lepiej, spokojniej i dostatnio. A w każdym królestwie strażnicy chronią swojego króla, królową oraz swoich ziomków. Wystarczy tylko być uważnym, wypatrywać sygnałów niebezpieczeństwa i podejmować działania zgodne z procedurą.

Autor: Głos