Kustosz z zainteresowaniem przyglądał się dużej paczce, która właśnie została dostarczona do muzeum. Było na niej wiele kolorowych naklejek i dużo pocztowych stempli – jakby przewędrowała pół świata.
Otworzył ją i zobaczył, że w środku znajduje się pełno drobniutkich figurek słoni, wykonanych z białego, twardego materiału. Jako, że były zapakowane niedbale, jakby naprędce, przyszło mu na myśl, że ktoś bardzo chciał się ich pozbyć.
Po prawie dwudziestu latach paczka została przekazana policji, która stwierdziła, że są one wykonane z kości słonia wschodniochińskiego, wymarłego ponad dwieście lat temu. Jako że się zachowały w nich fragmenty łańcucha DNA, udało się go sklonować i dziś w bambusowym lesie znów zamieszkuje prawie czterdzieści sztuk tego gatunku. Odznacza się on krępą budową ciała i jasną, jak na słonia, skórą. To jednak nie pierwszy „zmartwychwstały” gatunek – wcześniej udało się przywrócić do życia m.in. mamuty i dwa gatunki nosorożca.
Autor: Luko