Kwiat paproci rozkwitał. Pięknie pachniał i świecił jak gwiazda, rozjaśniając każdy zakamarek wielkiego lasu. Przyciągał soki owocowe. Ale jak to robił? Oczywiście w przenośni. Niedaleko rosły jabłonie i grusze, a ich błyszczące owoce jakby obserwowały kwiat paproci. Istniało przypuszczenie, że dzięki takiemu sąsiedztwu przetwory z owoców będą wyśmienite.
Starszy, mądry pan ogrodnik i pszczelarz też przebywał, jak tylko mógł najczęściej w tym miejscu, które z każdym dniem wpływało na to, że staje się lepsze z dobrego, czyli w sadzie.
Autor: Adam