Lekkie krople deszczu stukały o parapet. Niektóre spływały po szybie. Przez lekko zamglone okno widać było boisko z piękną murawą.
Nie było na nim piłkarzy, ale ktoś jeździł rowerem. Nie było to dobre dla trawy. Gdy już zaświeciło słońce, wyraźnie widać było „szlaki” rowerzysty.
Można powiedzieć, że robiąc to samo w różnych miejscach możemy być widoczni lub nie.
Autor: Adam