Mała ławeczka – 14

Mała ławeczka stała w parku od bardzo dawna. Płacząca wierzba, pod którą ją postawiono, zdążyła urosnąć i teraz jej gałęzie chroniły ławeczkę przed ciekawskimi spojrzeniami spacerowiczów.

Bardzo często gałązki i liście wierzby muskały ławeczkę i siedzące na niej osoby. Wyglądało to tak, jakby wierzba ich gładziła i szeptała, że są dla niej ważni i że bardzo, bardzo ich lubi. Tak też było naprawdę. Wierzba chroniła ławeczkę i osoby, które na niej siadywały. Otulała ich szczelnym płaszczem swoich liści i gałązek. Robiła tylko jeden wyjątek – gdy siadał na niej ktoś smutny, a alejkami spacerowała starsza, miła pani, która była uzdrowicielką, wierzba unosiła swoje gałęzie i odsłaniała na chwilę ławeczkę z siedzącą na niej osobą. Kiedy starsza pani dawała znak, że zrozumiała jej wiadomość, wtedy wierzba znowu otaczała ławeczkę i smutną osobę płaszczem z gałązek i liści. Tymczasem starsza pani siadała na jakiejś ławeczce niedaleko wierzby i zajmowała się tym, co zwykle – oczyszczaniem i dawaniem ukojenia. Wyobrażała sobie, że wierzba wychwytuje smutek z osoby siedzącej na ławeczce i swoimi korzeniami oddaje go Matce Ziemi. W zamian – z ziemi, powietrza oraz od ptaków i drzew otrzymuje radość, zaradność i dobre samopoczucie, które z kolei przelewa na osobę siedzącą na ławeczce. Robi to za pomocą dotyku, muskając tę osobę swoimi listkami i gałązkami. Ludzie nie wiedzieli o tym, ale bardzo chętnie siadywali na ławeczce, bo zawsze poprawiało się wtedy ich samopoczucie.

Kiedy na ławeczce pod wierzbą siadał ktoś, kto potrzebował skupienia, bo chciał się uczyć, czytać lub rozmyślać – wierzba jak zwykle okrywała ławeczkę szczelnym płaszczem liści i gałązek, a ptaki śpiewały trochę ciszej niż zwykle, żeby mu nie przeszkadzać w skupieniu.

Gdy na ławeczce siadywali zakochani, wierzba też okrywała ich szczelnie, ale za to ptaki świergotały bardzo ożywione.

Dzięki tym sygnałom stara uzdrowicielka zawsze wiedziała, co wierzba chce ofiarować swoim podopiecznym. I często jej w tym pomagała…

Czasami, gdy ławeczka była pusta, uzdrowicielka sama siadała na niej i rozmawiała z wierzbą. Wymieniały się ploteczkami i rozmawiały jak serdeczne przyjaciółki. Wierzba bardzo lubiła te chwile, a i ławeczka była zadowolona, gdy przysłuchiwała się ich rozmowom…

Autor: Brzozowa Bajdulka