Mała ławeczka stała w parku od bardzo dawna. Płacząca wierzba, pod którą ją postawiono, zdążyła urosnąć i teraz jej gałęzie chroniły ławeczkę przed ciekawskimi spojrzeniami spacerowiczów.
Bardzo często siadała na niej starsza pani i przypominała sobie młode lata. Siadywała na tej ławeczce, kiedy wierzba była jeszcze bardzo młoda. Marzyła o wielkiej miłości i kiedyś pewien młody człowiek zapytał, czy może się dosiąść. Każde z nich czytało swoją książkę, a przynajmniej udawało, że czyta… Tak przychodzili przez parę tygodni i udawali, że fascynują ich książki, które przynosili ze sobą. Starsza pani już nie pamięta, kiedy zaczęli ze sobą rozmawiać, potem spacerować… I tak im już zostało… Przespacerowali wspólnie kilkadziesiąt lat. Dzieci urosły, wnuki też urosły i wyjechały w szeroki świat… Mąż również odszedł…, ale do innego świata. Kobieta wiedziała, że kiedyś do niego dołączy… w swoim czasie…, a na razie siadywała na ławeczce, by dziękować Bogu za chwile spędzone wspólnie z mężem.
Autor: Ewa Damentka