Mała ławeczka stała w parku od bardzo dawna. Płacząca wierzba, pod którą ją postawiono, zdążyła urosnąć i teraz jej gałęzie chroniły ławeczkę przed ciekawskimi spojrzeniami spacerowiczów.
Bardzo często siadał na niej pewien mężczyzna z oszronionym siwizną włosem. Przylatywały do niego ptaki. Mnóstwo ptaków. Znały go bardzo dobrze. Siadały na jego rękach i ramionach, a on je karmił.
Kiedyś, gdy był młodzieńcem, otrzymał od swego ojca wiatrówkę Był chłopcem wychowywanym przez ojca bardzo srogo. Miał w sercu ogrom goryczy i żalu. Brał więc wiatrówkę, wychodził na dwór i strzelał do ptaków.
Po wielu, wielu latach przyszło poczucie winy i wraz z nim przemyślenia. Mężczyzna powziął postanowienie, że do końca życia będzie pomagał ptakom. Dlatego codziennie przychodził do parku, siadał na małej ławeczce pod płaczącą wierzbą i karmił ptaki. A zwisające gałęzie wierzby zapewniały atmosferę intymności.
Autor: Danuta Majorkiewicz