Mała śnieżynka – 17

Mała śnieżynka wolniutko opadała w dół. Towarzyszyły jej inne śnieżynki. Wszystkie tańczyły i wirowały w powietrzu, unoszone przez lekki wiatr. Przyglądały się kobiecej postaci, która na placyku przed swoim domem wykonywała piękne, powolne ruchy. Zachowywała się zupełnie inaczej niż inni ludzie.

Śnieżynka widziała, jak na ulicach miasta i różnych placykach przed domami ludzie stali, chodzili, biegali, rozmawiali ze sobą, gestykulowali, nosili torby z zakupami i wykonywali rozmaite czynności, ale nie tak, jak ta kobieta. Ona wydawała się inna. Jej ciemno ubrana sylwetka, wyraźnie odznaczająca się na tle śnieżnego placyku, poruszała się bardzo powoli. Kobieta podnosiła nogę jedną lub drugą, unosiła i cofała ręce i co chwila zastygała w bezruchu, jakby była rzeźbą, która przybiera co chwila inną formę.

– Co to jest? – zapytała śnieżynka.

– To tai-chi – odpowiedziały inne śnieżynki

– Tai… co?

– Tai-chi, to taka gimnastyka, dobrze robiąca ludziom. Są lepsi dla siebie samych i dla innych ludzi, gdy ją ćwiczą.

Zaciekawiona śnieżynka opadła na placyk, gdzie kobieta ćwiczyła tai-chi. Zajęła wygodne miejsce i bardzo uważnie przyglądała się tym ćwiczeniom.

Autor: Ewa Damentka