Mała śnieżynka – 3

Mała śnieżynka wolniutko opadała w dół. Towarzyszyły jej inne śnieżynki. Wszystkie tańczyły i wirowały w powietrzu, unoszone przez lekki wiatr.

Chłopczyk obserwował ich taniec przez okno. Myślał, ile śniegu jeszcze spadnie. Tata chłopca codziennie przez kilka godzin odśnieżał ich skromny domek, a później nie miał siły nawet na rozmowę z synkiem. Maluch przeklinał w myślach tańczące śnieżynki.

Aż do czasu, kiedy bawiąc się przed domem, niedaleko śnieżnego nasypu, zbudowanego przez ojca, zobaczył samochód, pędzący prosto na niego. Kierowca stracił panowanie nad kierownicą. Samochód z ogromną szybkością wbił się w zaspę i słychać było tępy huk.

Chłopiec stanął jak wryty. Przed sobą zobaczył oczy auta, wyzierające ze śniegu.

„Kochane śnieżynki” – pomyślał.

Autor: Wędrowny Grajek