W dolinie – 33

W dolinie leżało ciche, senne miasteczko. Jego mieszkańcy spali, odpoczywając przed kolejnym pracowitym dniem. Rozświetlone było tylko jedno małe okienko na poddaszu. Wewnątrz, w jasnym pokoiku, w wygodnym fotelu siedziała babcia Hania z Wielką Księgą Bajek.

W kominku dopalały się resztki drewna, rozjaśniając pokój ciepłym blaskiem. W łóżeczkach spały zadowolone, pyzate dzieci. Na twarzy dziewczynki widać było uśmiech. Mały chłopczyk mruczy przez sen. Wieczorne bajki pozwoliły dzieciom spokojnie i szczęśliwie zasnąć.

Za ścianą Hortensja z Pawłem prowadzą ciche, radosne rozmowy.

Jest bezpiecznie. Jutro dziadek Leszek weźmie dzieci na spacer, a towarzyszyć im będzie babcia Hania. Zobaczą rude wiewiórki i pawie.

W tym czasie rodzice Natalki i Piotrusia zajmą się swoim ogrodem. Od dawna marzyli o tym, żeby zasadzić w nim róże, rododendrony i maki… Przyda się jeszcze piaskownica dla dzieci i altanka, żeby było miejsce na wieczorne letnie spotkania w gronie rodziny i przyjaciół.

Autor: Hania

Kustosz z zainteresowaniem – 12

Kustosz z zainteresowaniem przyglądał się dużej paczce, która właśnie została dostarczona do muzeum. Było na niej wiele kolorowych naklejek i dużo pocztowych stempli – jakby przewędrowała pół świata.

Otworzył ją i zobaczył, że w środku nic nie ma. Kustosz zadzwonił do nadawcy i zapytał, w czym rzecz.

Okazało się, że jego kolega był tak zaaferowany przygotowaniem zawartości, że zgromadził ważne próbki, ale zapomniał włożyć je do paczki.

Kustosz zapytał kolegę, czy zgromadzone próbki życia dawnych plemion zrobiły na nim tak duże wrażenie. Ten potwierdził.

Na tej podstawie można sądzić, że obaj panowie są pochłonięci swoją ciekawą pasją.

Autor: Adam

Roztańczona brzózka – 33

Roztańczona brzózka rosła na leśnej polanie. Jej gałązki oraz listki szeleściły i migotały, wdzięcznie poruszając się pod wpływem lekkiego wiatru.

Pewnego razu na polanie pojawiły się sarny. Czuły się tam bardzo swobodnie. Wiał silny wiatr od strony zwierząt. To spowodowało, że obserwator mógł przyglądać się im niezauważony.

Wykorzystując te parametry, ów obserwator przybliżał się do saren, by sprawdzić, z jakiej odległości go wyczują.

Zwierzęta stały tyłem i szukały czegoś w trawie. Nagle przyszedł moment, że pobiegły w las. Stało się to bardzo szybko, a mężczyzna miał wrażenie, jakby tych saren wcale nie widział.

Autor: Adam

Kustosz z zainteresowaniem – 11

Kustosz z zainteresowaniem przyglądał się dużej paczce, która właśnie została dostarczona do muzeum. Było na niej wiele kolorowych naklejek i dużo pocztowych stempli – jakby przewędrowała pół świata.

Otworzył ją i zobaczył, że w środku znajduje się pełno drobniutkich figurek słoni, wykonanych z białego, twardego materiału. Jako, że były zapakowane niedbale, jakby naprędce, przyszło mu na myśl, że ktoś bardzo chciał się ich pozbyć.

Po prawie dwudziestu latach paczka została przekazana policji, która stwierdziła, że są one wykonane z kości słonia wschodniochińskiego, wymarłego ponad dwieście lat temu. Jako że się zachowały w nich fragmenty łańcucha DNA, udało się go sklonować i dziś w bambusowym lesie znów zamieszkuje prawie czterdzieści sztuk tego gatunku. Odznacza się on krępą budową ciała i jasną, jak na słonia, skórą. To jednak nie pierwszy „zmartwychwstały” gatunek – wcześniej udało się przywrócić do życia m.in. mamuty i dwa gatunki nosorożca.

Autor: Luko

W dolinie – 32

W dolinie leżało ciche, senne miasteczko. Jego mieszkańcy spali, odpoczywając przed kolejnym pracowitym dniem. Rozświetlone było tylko jedno małe okienko na poddaszu. Wewnątrz, w jasnym pokoiku, starsi państwo zajęci byli szykowaniem paczki dla syna. Ciepłe skarpetki, domowa kiełbasa, słoiczki z przygotowanymi przepysznymi domowymi specjałami, wiele przeróżnych drobiazgów. I bawełniane szmatki do przecierania szkieł, i buteleczka ze specjalnym sprayem do precyzyjnych przyrządów naukowych. Przyda się to wszystko młodemu mężczyźnie, pracującemu w obserwatorium pod szczytem góry, niedostępnej przez trzy-cztery miesiące zimowe. A zima już nadchodziła. Rano słońce złociło coraz szersze pasma, połacie całe szronu.

Autor: Motyl

Kustosz z zainteresowaniem – 10

Kustosz z zainteresowaniem przyglądał się dużej paczce, która właśnie została dostarczona do muzeum. Było na niej wiele kolorowych naklejek i dużo pocztowych stempli – jakby przewędrowała pół świata.

Otworzył ją i zobaczył, że w środku leży mały kamyczek, zawinięty w wąski listeczek, a właściwie wstążeczkę, zrobioną z listka.

Zastanawiał się chwilę nad przesyłką. Do muzeum nigdy dotąd taka nie dotarła. Nie było konkretnego adresata, za to był nadawca, ukrywający się pod pseudonimem „Borówka”.

Kustosz był na tyle zaciekawiony, że wziął kamyk i chwilę potrzymał go w dłoni. Kamyczek był dziwnie ciepły, coraz cieplejszy. W ogóle jakoś przytulnie zrobiło się w archiwum muzealnym. Tak naprawdę, to stał się bardzo szczęśliwym kustoszem. Poczuł, że świat jest cudowny i iskrzący możliwościami. Cudowny kamyczek od Borówki? Na dnie pudełeczka była karteczka z napisem: „To talizman dla Ciebie”.

dla Borówki napisał Marek Jasiński

Na ekranie – 36

Na ekranie zaczęły pojawiać się, przesuwać i znikać cyfry, litery i kropeczki. W pewnej chwili ich chaotyczny ruch ustał. Ekran zgasł. Potem rozjaśnił się na nowo i wyświetlił wyraźny napis: „Kochaj bliźniego”.

Siedzący przed ekranem chłopak ocknął się. „Wreszcie mam jakąś myśl. Teraz zastanowię się, co z tym zrobić.”

Powstaje przy tym pytanie, jak kochać innych, by kochać też siebie?

Jak funkcjonować, by ludzie czuli się ze mną dobrze i abym miał dobre relacje z innymi?

Autor: Adam

Kustosz z zainteresowaniem – 9

Kustosz z zainteresowaniem przyglądał się dużej paczce, która właśnie została dostarczona do muzeum. Było na niej wiele kolorowych naklejek i dużo pocztowych stempli – jakby przewędrowała pół świata.

Otworzył ją i zobaczył, że w środku jest list. List w paczce? Dziwne. List przecież można nadać bezpośrednio.

Przesyłka była jednak uroczysta, a kartka papieru w kopercie najwyraźniej przechodziła z pokolenia na pokolenie.

Nikt dokładnie nie wiedział, co było tam napisane. List pochodził z dawnych czasów kolonialnych i przez pradziadków był przekazywany coraz to młodszym członkom rodziny. Był napisany dziwnym językiem, którego nikt  już nie znał.

Autor: Adam

W dolinie – 31

W dolinie leżało ciche, senne miasteczko. Jego mieszkańcy spali, odpoczywając przed kolejnym pracowitym dniem. Rozświetlone było tylko jedno małe okienko na poddaszu. Wewnątrz, w jasnym pokoiku, młoda kobieta szykowała się do ślubu. Nie mogła zasnąć, to już jutro…

Ponieważ sen nie przychodził, wyskoczyła z łóżka i zaczęła szykować konieczne drobiazgi – wstążki, podwiązkę, grzebień, halkę… Przyjrzała się uważnie sukni ślubnej, wiszącej na wieszaku… Sprawdziła, czy jest dobrze wyprasowana. Obejrzała welon, zerknęła na buty… Pogładziła suknię i wyobraziła sobie jutrzejszą ceremonię…

„To będzie dobry dzień” – pomyślała – „I dobre małżeństwo”.

Zobaczyła twarz ukochanego mężczyzny – „Ciekawe czy on teraz śpi?”

Zadzwonił telefon.

– Kochanie, przepraszam, że tak późno, nie mogę zasnąć – usłyszała w słuchawce.

– Ja również – odpowiedziała i spytała – co robisz?

– Sprawdzam, czy garnitur jest dobrze wyprasowany – usłyszała w odpowiedzi – to już jutro…

– Tak, już jutro, a właściwie, to nawet dzisiaj.. – odpowiedziała.

Księżyc świecił, a gwiazdy porozumiewawczo migotały. Widziały już przygotowania do niejednego ślubu. „Uda się im” – szemrały – „na pewno się uda”.

Autor: Ewa Damentka

Kustosz z zainteresowaniem – 8

Kustosz z zainteresowaniem przyglądał się dużej paczce, która właśnie została dostarczona do muzeum. Było na niej wiele kolorowych naklejek i dużo pocztowych stempli – jakby przewędrowała pół świata.

Otworzył ją i zobaczył, że w środku jest obraz. Nieduży obraz Kossaka. Patrzył na niego zdziwiony i zaczął szukać listu wyjaśniającego. Jest. Ktoś odpowiedział na apel Muzeum, żeby zgłaszać lub przesyłać do Muzeum obrazy w celu ich weryfikacji. Bo, w czasie II wojny światowej, dzieła sztuki strasznie się rozproszyły po świecie. Ktoś odpowiedział na ten apel dopiero po paru latach, mało tego – przekazywał ten obraz Muzeum na własność. „Niesamowite to, zdumiewające, zachwycające” – pomyślał kustosz i uśmiechnął się ciepło na myśl o darczyńcy i jego cennym prezencie.

Autor: Felek